Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

4 kwietnia 2019

Samokontrola

0 535

Nie jest sprawą przypadku, że niewierności małżeńskie zdarzają się raczej wieczorami, a nie rankiem. Samokontrola bowiem rano jest łatwiejsza niż wieczorem.

W nauce, podobnie jak w innych dziedzinach życia, zauważyć można skłonność do ulegania różnego rodzaju modom. W psychologii także. Była moda na dysonans poznawczy, na koncepcje atrybucji, na automatyzmy i wiele innych. Od pewnego czasu panuje moda na samokontrolę. Zdawałoby się, że to zagadnienie nowe, a w każdym razie na nowo analizowane. Nie jest to prawda.

Już na samym początku studiowania Biblii dowiadujemy się, że Stwórca postawił pierwszego człowieka w niełatwej sytuacji. Zakazał mu spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła. A więc stworzył pokusę i zarazem zakazał sięgania po nią. Podobnie jak w badaniach Waltera Mischela, choć trzeba przyznać, że on był bardziej wyrozumiały dla uczestników eksperymentu.

POLECAMY

Pokusa jest z natury swojej ponętna. Uleganie pokusie ma swoją dynamikę. W wypadku biblijnego Adama kuszenie było sztafetowe. Najpierw wąż nakłaniał Ewę, potem Ewa Adama, a ten za jej sprawą pokusie w końcu uległ. Z Księgi Genesis nie dowiemy się jednak, jak długo to trwało. Biblijny Adam nie okazał się wyjątkiem: uległ pokusie tak, jak ulega większość ludzi. Na jego usprawiedliwienie przypomnę, że pokusą była wiedza.

Odyseusz okazał się mądrzejszy. Chciał posłuchać śpiewu syren, ale nie zamierzał dać mu się omotać i uwieść. Nakazał więc przywiązać się do masztu.

Można też wspomnieć o tradycjach Wielkich Postów czy Ramadanów, ale i o małych ograniczeniach w sferze diety, wydalania, seksu czy wydatków. Samokontrola ma swoje tradycje, a ćwiczenia z niej należą do najbardziej powszechnych zabiegów socjalizacyjnych.

Rzecz w tym, że samokontrola jest zajęciem wyczerpującym...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy