Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

31 sierpnia 2021

NR 9 (Wrzesień 2021)

Przytul drzewo

67

Latem, myśląc o odpoczynku, często wybieramy okolice zielone, gdzie możemy zanurzyć się w orzeźwiającym cieniu drzew. Jesienią las kusi kolorami liści i obfitością grzybów. Wiosną przywołują nas ptasie trele i budząca się do życia przyroda. Nawet zimą jest w leśnym otoczeniu coś magicznego, przyprószone śniegiem świerki przywodzą na myśl Narnię lub krainę Świętego Mikołaja. 

Okazuje się, że nasz pociąg do przyrody nie jest tylko romantycznym kaprysem. Naukowcy nazwali go „biofilią” – instynktownym umiłowaniem i potrzebą kontaktu z innymi żywymi istotami: roślinami, ptakami, ssakami itd., nie dla jedzenia czy skór, ale dla poczucia szczęścia i spokoju. Do lasu wielu ludzi ciągnie instynktownie. Dlaczego? Ponieważ stamtąd jako gatunek pochodzimy, tu się wychowaliśmy i wytworzyliśmy mnóstwo relacji z jego mieszkańcami. Niektórych znamy – to pożywienie w postaci poziomek, maślaków czy czarnych jagód, które wywołuje uśmiech na twarzy wielu z nas, przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, wakacji, beztroskie letnie dni. Inne relacje są dla nas całkowicie nowe i zaskakujące. Bo czy ktoś wcześniej słyszał o tym, że będąc w lesie „rozmawiamy” z drzewami? Że wchodzimy w interakcje z maleńkimi bakteriami glebowymi? Że na nasze samopoczucie wpływa wilgoć mchów, faktura kory i dźwięk pogwizdującego drozda? 1

Pociąg do lasu 

Co takiego ten las nam daje, jak nas wzbogaca, jak może wpływać na nasze samopoczucie i w jakim sensie rozmawiamy z drzewami? 

Okazuje się, że środowisko leśne ma bardzo wiele sposobów na to, by pozostawać z nami w relacji. Analizując je naukowo, możemy wyróżnić biochemiczną drogę kontaktu, zmysłową, fizyczną, mikrobiologiczną, relacyjno-emocjonalną, społeczną, a także dotyczącą sfery sacrum. 2

POLECAMY

Zacznijmy od twardych danych, z którymi trudno dyskutować, z obszaru biochemii. Okazuje się, że drzewa wydzielają bardzo dużo substancji lotnych, które służą im do komunikacji oraz obrony. Zaatakowany pasożytem dąb staje się gorzki, wysyła też sygnał biochemiczny do nieopodal rosnących drzew, że nadciąga zagrożenie, by „koledzy” mogli się przygotować i stać się  niesmaczni, zanim zaczną być konsumowani. Fitoncydy to związki produkowane przez drzewa do samoobrony przed bakteriami, wirusami i grzybami. Wdychane przez nas nie tracą swoich właściwości biobójczych i wspomagają nas w walce z drobnoustrojami. Chemiczna mowa drzew jest odbierana przez nas, ludzi, bez udziału świadomości, ale to akurat nic nowego. Ile razy zdarza się, że ktoś wydaje nam się atrakcyjny, kiedy dotrze do nas jego zapach? Potrafimy rozpoznać woń naszego dziecka, co budzi różne uczucia. Wydzielamy hormony i neuroprzekaźniki bez udziału myśli, automatycznie. I tak samo podświadomie odczytujemy, ale też odpowiadamy na sygnały wysyłane przez drzewa. Najwięcej w leśnym powietrzu jest terpenów.

Wśród nich wiedzie prym alfa i beta-pinen. Są też olejki eteryczne i pochodne izoprenu. Nasz układ nerwowy reaguje na ich obecność, hamując szlak „walki i ucieczki”, czyli część współczulną, a włącza „moduł: odprężenie” – cześć przywspółczulną. Oczywiście, jeśli stężenia są naturalne, natomiast podkręcone przez naukowców działały odwrotnie, jak stresor. 

Wzrasta też odporność. Zaczynamy wytwarzać więcej komórek NK, tzw. naturalnych zabójców oraz produkujących przeciwzapalne i przeciwnowotworowe cząstki – granzymy  i granulizyny. Las „mówi”: bądź zdrów, bądź stabilny. Tak działają złożone ekosystemy – dążą do stabilizacji. Nasze ciało „odpowiada” – „zmniejszam stres, poprawiam odporność”. Rodzi się harmonia na poziomie fizjologii. 

Równie kojące są leśne bodźce zmys­łowe. Nie tylko wzrok, ale przede wszystkim węch, słuch oraz dotyk sprawiają, że otrzymujemy pierwotne informacje, słychać ptaki i szmer wody – mamy idealne warunki do przetrwania.

Znajdziemy pożywienie i wodę, rozpalimy ogień, zbudujemy schronienie. Dotyk kory i liści koi, zmniejsza wydzielanie adrenaliny i kortyzolu – hormonu przewlekłego stresu. Podobnie wpływa na nas śpiew ptaków, informując o dostępności pożywienia, braku dużych drapieżników i katastrof. Jest bezpiecznie. Możemy odpocząć. 

A mikroby? W lesie żyje ich wiele, zwłaszcza w warstwie przyglebowej, na ściółce, liściach. Są to gatunki, których trudno szukać w betonowej dżungli, a których obecność może na nas działać trochę jak łagodna tarcza antydepresyjna. Okazuje się, że np. Mycobacterium vaccae, maleńka bakteria, z którą mamy styczność, pracując w ogrodzie, zbierając grzyby czy jagody, stymuluje mózg ssaków do produkcji serotoniny, której braki obserwuje się w zaburzeniach lękowych i depresyjnych. 

Sfera emocjonalna w kontekście przebywania w lesie też jest bardzo ważna. Przede wszystkim to środowisko nieoceniające. Tu nie musimy być lepszą wersją siebie, niczego udowadniać, dobrze wyglądać. Tu jest miejsce na wszelkie możliwe warianty i opcje. Las może stać się azylem, kryjówką, przyjacielem. Miejscem powrotu do dzieciństwa i dzikości. 

W zakresie fizyki las również ma coś do powiedzenia. Optymalna wilgotność powietrza zabezpieczana przez mchy, liście i ściółkę zapobiega przesuszaniu się błon śluzowych i otwarciu wrót infekcji, łagodne światło o spektrum zielonym i błękitnym koi wzrok, a spacerując boso...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy