Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

5 lutego 2016

Posłuszni bez przymusu

70

W wielu oddziaływaniach społecznych nikt nas do niczego nie zmusza. Dobrowolnie podążamy we wskazanym kierunku.

Na każdym kroku widzimy przejawy wpływu społecznego. Bez większego problemu jesteśmy w stanie dostrzec jego efekty nie tylko w reklamie i polityce, ale także na co dzień – w szkole, pracy, rodzinie. Wiemy, że ten wpływ działa, ale, jak sądzimy, głównie na innych ludzi. Na nas mniej albo wcale. Jak wyjaśnić ten paradoks?

POLECAMY

Są przynajmniej dwa tego powody. Pierwszy, to nasze „ja”. Z trudem dopuszczamy do świadomości, że możemy być ulegli, sterowani i manipulowani. Sądzimy, że jesteśmy niezależni, samosterowni i racjonalni. Wierzymy, że zazwyczaj wiemy, dlaczego robimy to, co robimy. Kupujemy to, co się nam podoba albo jest nam potrzebne. Przyłączamy się do grupy, bo podzielamy jej cele i wartości. Wspieramy te działania, które uznajemy za słuszne. Jeśli komuś dzieje się krzywda, to mu pomagamy. A jeśli nie pomagamy, to dlatego, że nic złego się nie dzieje. I nikt nas raczej nie skłoni do zachowań niezgodnych z naszymi zasadami, do poniżania innych lub wystawiania siebie na pośmiewisko.

Taki obraz własnej osoby chcemy zachować. Paradoksalnie, to dążenie czyni nas podatnymi na różne taktyki wpływu społecznego (czytaj „Co? Ja nie dam na dzieci?”, s. 50). Wiele danych wskazuje, że jesteśmy nie tyle racjonalni, co skłonni do racjonalizowania, czyli uzasadniania w sensowny sposób naszych zachowań. Uzasadniania po fakcie.

Badania psychologów społecznych pokazują konsekwentnie, że wszyscy ulegamy wpływom społecznym. Ubieramy się w to, co jest modne. Dajemy komuś pieniądze tylko dlatego, że nas o to poprosił. Kupujemy coś, bo inni już to posiadają. Głosimy idee, bo wyznaje je jakaś osoba lub grupa. Obojętnie mijamy ofiarę, bo inni nie zatrzymali się przy niej.
Dlaczego tak się dzieje?

Podążając za większością
Druga przyczyna wspomnianego paradoksu tkwi w tym, że wpływ społeczny nie polega zazwyczaj na sile i przemocy. Przeciwnie, jawny nacisk budzi w nas opór i reaktancję. Wpływ społeczny, choć wszechobecny, jest trudny do dostrzeżenia. Więc jak mu się oprzeć? Oparty jest na wielu subtelnych oddziaływaniach, niedostrzegalnych powiązaniach. Trafia w naturę działania naszego umysłu. Wykorzystuje zasady, według których porządkujemy informacje o świecie, redukujemy dysonans poznawczy, chcąc pozostać racjonalni i logiczni. Uwzględnia nasze potrzeby podtrzymywania relacji z innymi ludźmi i bycia przez nich akceptowanymi. To dlatego odwzajemniamy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy