Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

27 marca 2019

Pora zamknąć szufladę wspomnień

0 579

Doceniam siłę i mądrość mojej matki. Od niej nauczyłam się nie pogrążać w żalach i urazach. Nie rozpamiętywać nieszczęść, nie nienawidzić ich sprawców i nie hodować w sobie pretensji do świata, że nie jest taki jaki bym wolała, by był.

Paulina Pająk: – Kto ma dobrą pamięć, temu łatwiej o wielu rzeczach zapomnieć – pisał przewrotnie Lec.
Ewa Woydyłło: – Owszem. Jeśli dzięki dobrej pamięci łatwiej zapomnieć o rzeczach przykrych, trudnych czy traumatycznych, to na pewno dobrze. Paradoks polega na tym, że wspomnienia dotyczące nawet bardzo odległej przeszłości nadają ton naszemu aktualnemu życiu. Wywołują emocje, te zaś przekładają się na nastrój i samopoczucie. Toksyczna pamięć potrafi zatruć nawet najszczęśliwsze chwile.

Jednak badania pokazują, że powszechny jest efekt pozytywności – lepiej pamiętamy dobre zdarzenia z przeszłości, a wielu z nas idealizuje „stare, dobre czasy”.
– Niektóre badania pokazują idealizowanie przeszłości, a inne, że jesteśmy bardziej przywiązani do wspomnień negatywnych.
Wspomnienia zależą od kontekstu. Na przykład samych siebie chętniej zapamiętujemy w zdarzeniach przedstawiających nas w pozytywnym świetle. Pomagają nam w tym mechanizmy obronne, za pomocą których selekcjonujemy komunikaty w taki sposób, żebyśmy całkowicie siebie nie przekreślili. Jesteśmy swoją pamięcią. Jeśli wskutek udaru lub wypadku zostanie uszkodzony hipokamp albo płaty czołowe, to utracimy wspomnienia, a wraz z nimi naszą tożsamość. Pamięć to sedno ludzkiej osoby – w sensie intelektualnym, emocjonalnym i duchowym.
Nasza pamięć działa na dwóch poziomach. Mamy pamięć jawną, którą wyrażamy, i pamięć ukrytą, którą nie zawsze chcemy się dzielić z innymi. Dobrze to pokazuje okno Johari. Pamięć jawna zawiera obszar świadomy – „Ja wiem i widzę, inni wiedzą i widzą” – obejmujący wspomnienia dostępne, znane nam i innym osobom. Pamięć ukryta mieści w sobie treści, o których możemy powiedzieć: „Ja wiem i widzę, inni nie widzą i nie wiedzą”. Świadomie mogę więc wybierać dla świata dobre wspomnienia, choć moja pamięć niejawna będzie pełna przykrych obrazów i zdarzeń. Z tej perspektywy rzekomy mechanizm idealizowania przeszłości nie jest już tak oczywisty…

Dlaczego zainteresowała się Pani pamięcią?
– Po trzydziestu latach pracy terapeutycznej zdałam sobie sprawę, że to pamięć decyduje o tym, czy ktoś jest szczęśliwy, czy nie. Przychodzi do mnie zrozpaczona kobieta i mówi, że nie może spać, odkąd mąż ją zdradził. Pytam, kiedy to się stało
– tydzień temu, w ubiegłym miesiącu? A ona mówi, że cztery lata temu… Ta kobieta nieustannie rozpamiętuje zdradę, choć powinna była już dawno rozwieść się z mężem albo zaakceptować zdradę i kochać go dalej. Ciężki pancerz złej pamięci – noszony z przyzwyczajenia, jak druga skóra – staje się źródłem wielkiego cierpienia. Dlatego postanowiłam napisać książkę Dobra pamięć, zła pamięć.

Skąd pomysł na tytuł?
– Jeden z uniwersytetów trzeciego wieku poprosił mnie o wygłoszenie wykładu. Sama miałam zaproponować temat. Wiedziałam, że spotkam tam szczególnych słuchaczy – ludzi starszych, którzy mają za sobą ciężkie, niekiedy tragiczne historie wojenne. Często takie osoby nadal żyją tym, co było w tamtych czasach najgorsze. Kiedy odwiedzałam moją teściową, wielokrotnie opowiadała o przeraźliwie smutnej wojennej przeszłości, choć potem, do końca bardzo długiego życia, nie doznała niedostatku, miała przyjaciół, podróżowała, pisała wiersze, namiętnie grała w brydża i mogła cieszyć się wyjątkowo udanymi dziećmi i wnukami. A jednak za najważniejszą rzecz w swoim życiu uważała dawno minione złe przeżycia. Przygotowałam więc wykład „Dobra pamięć, zła pamięć”, który spotkał się z fantastycznym odzewem. Potwierdziło to moje przeczucie, że wielu ludzi tkwi w pułapce złej pamięci trochę bezwiednie, tak jakby zgubili kluczyk i nie mogli zamknąć jakiejś osobistej puszki Pandory… Już podczas dyskusji po wykładzie niektórzy zobaczyli, że z pułapki złej pamięci jest wyjście i zależy ono od ich decyzji oraz kilku umiejętności.

W filmie „Sierpień w hrabstwie Osage” Violet, matka trzech dorosłych córek, zadręcza bliskich koszmarami ze swojego toksycznego dzieciństwa. Obsesyjnie powraca opowieść o butach. Mała Violet marzyła o kowbojkach, ale pod choinką znalazła buciory robocze – oblepione błotem, z dziurami na palcach i wystrzępionymi sznurowadłami. Gdy sześćdziesięcioletnia Violet opowiada o tym, patrzy na widzów pustym, nieobecnym wzrokiem.
– Violet to superofiara, która cierpi podwójnie. Kiedyś doświadczyła bólu, a dziś sama siebie pogrąża w odnawianym raz po raz cierpieniu. Zdarzenia traumatyczne mogą się utrwalić w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy