Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

4 sierpnia 2019

NR 8 (Sierpień 2019)

Poporodowa depresja taty

137

Nie tylko kobiety doświadczają depresji po urodzeniu dziecka. Nierzadko chorują na nią w tym okresie także ich partnerzy. Niestety, cierpienie ojców zwykle pozostaje niezauważone. Jakie źródła ma ich depresja? Jak im pomóc?

Mojego nowo narodzonego syna nie pokochałem – tak jak moja żona – od razu; ani tak, jak się spodziewałem, że będę go kochał. Co więcej, z biegiem dni moje poczucie oddalenia od niego pogłębiało się. Ogarniał mnie lęk na samą myśl, że mam z nim spędzić czas, wziąć go na ręce, być z nim. Za każdym razem, gdy płakał w moich ramionach, czułem się, jakby mówił, że mnie nienawidzi, jakby mnie odrzucał. Czułem się osamotniony, zupełnie sam. I w efekcie wycofałem się i oddaliłem – zarówno od syna, jak i do żony. Zdarzały się dni, kiedy całkowicie ich unikałem, zupełnie się odcinałem. Nienawidziłem siebie za to. Miałem poczucie, że jestem bezużyteczny, niezdolny do bycia ojcem i niewart tego, by być częścią rodziny. Z trudem w czymkolwiek znajdowałem radość. Ogarnął mnie bezwład. Dużo płakałem. Bywało, że cały dzień przeleżałem w łóżku, innym razem nie mogłem zmrużyć oka. Często dużo pracowałem, do granic wypalenia. Nie dawałem sobie rady, ale nie przeszło mi przez myśl, by poprosić kogoś o pomoc.

POLECAMY

Odporni ojcowie?

Przeprowadzono wiele badań na temat depresji poporodowej u kobiet. Wiemy, że różni się ona od tzw. baby blues, czyli stanu charakteryzującego się huśtawką nastrojów, niepokojem, drażliwością i bezsennością w pierwszych dniach po porodzie. Depresja poporodowa jest niepsychotycznym zaburzeniem depresyjnym, najczęściej diagnozowanym w ciągu trzech pierwszych miesięcy po urodzeniu dziecka, choć czasem nawet rok po porodzie. Dane dotyczące częstości jej występowania są różne, co wynika z używania w badaniach odmiennych kryteriów oceny oraz innych ram czasowych. Metaanalizy pokazują jednak, że depresja poporodowa dotyka od 6 do 13 proc. matek, przy czym w krajach o niskich i średnich dochodach wskaźnik ten rośnie aż do około 20 proc. Krótko mówiąc, mamy świadomość, że depresja poporodowa u kobiet zdarza się dość często.

Naukowcy dysponują także znaczną wiedzą na temat wpływu depresji poporodowej na matkę i dziecko. Na przykład wiąże się ona ze słabszą więzią między nimi w krótszej i dłuższej perspektywie, z krótszym okresem karmienia piersią, a także z trudnościami dziecka w sferze poznawczej, behawioralnej i językowej. Dobra wiadomość jest jednak taka, że wiemy, jakiej pomocy potrzebują matki w depresji.

Depresja doświadczana przez ojców po narodzinach dziecka nie spotkała się z tak dużym zainteresowaniem badaczy i lekarzy. Jedną z przyczyn było wiązanie depresji poporodowej z hormonalnymi i biologicznymi zmianami u kobiet po porodzie. Taka perspektywa sprawiła, że świeżo upieczeni ojcowie zostali uznani za mniej podatnych na zachorowanie na depresję po narodzinach dziecka, a może nawet zupełnie na nią odporni. Co więcej, uznawano, że stresory, które często przyczyniają się do depresji poporodowej – w tym powikłania okołoporodowe, nieudane karmienie piersią, nagła zmiana trybu życia, brak snu, zmiana sytuacji finansowej i relacji w rodzinie – dotyczą wyłącznie lub przede wszystkim kobiet. To dlatego do niedawna depresja ojców nie pojawiała się w badaniach naukowych, o poradnictwie nie wspominając.

Oczekiwania i hormony

Ale sytuacja zaczyna się zmieniać. Obecnie coraz częściej uznaje się, że zmiany psychospołeczne, które dotykają matki po porodzie, mogą mieć również negatywny wpływ na zdrowie psychiczne ojców. Niedawne badania, m.in. prowadzone przez izraelskie badaczki Saralee Glasser i prof. Liat Lerner-Gevę, pokazują, że depresja występuje u 8–11 proc. ojców. Zidentyfikowano już wiele czynników, które się do tego przyczyniają. Okazuje się, że najczęstszym jest depresja poporodowa u matki dziecka – jak oszacował dr Stephen Matthey z University of Sydney, ojcowie, których partnerki na nią cierpią, są 2,5 razy bardziej narażeni na depresję. Także zaburzenia psychiczne w przeszłości – zwłaszcza depresja – znacznie zwiększają ryzyko zachorowania ojców na depresję po narodzinach dziecka. Przypuszczalnie wiąże się to z istnieniem predyspozycji genetycznej; okres okołoporodowy jest źródłem stresu, który może przyczynić się do nawrotu choroby.

Inne ważne elementy, które mogą sprzyjać wystąpieniu depresji u ojców, to rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami związanymi z narodzinami dziecka a tym, jak wygląda rzeczywistość. Na przykład z badań Christi Gross i dr Kristen Marcussen z Kent State University wynika, że silniejsze objawy depresji wykazują ojcowie, którzy doświadczają więcej trudności w zajmowaniu się dzieckiem, niż się spodziewali. Nie jest to jednak zaskakujące – wielu panów skarży się na brak wystarczających informacji na temat opieki nad dzieckiem, zarówno ze strony instytucji pomagających rodzinom, jak i własnych ojców. Tymczasem, jak pokazały badania prof. Philipa Boyce’a z University of Sydney School of Medicine i współpracowników, brak wiedzy oraz przygotowania dotyczącego przebiegu ciąży partnerki i opieki nad dzieckiem mogą przyczyniać się do depresji u mężczyzn, którzy po raz pierwszy zostali ojcami. Depresji ojców mogą też sprzyjać: trudności w godzeniu pracy zawodowej i obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem, poczucie odizolowania (a nawet zazdrość), gdy uwaga rodziny skupiona jest na dziecku, problemy w relacji z partnerką.

Niektóre czynniki mają w przypadku ojców szczególne znaczenie, zwłaszcza szybszy powrót do pracy w porównaniu z matkami oraz oczekiwanie społeczne, że sprostają finansowym potrzebom rodziny, angażując się przy tym w opiekę nad dzieckiem i zapewniając partnerce wsparcie emocjonalne. Samoobwinianie się i poczucie porażki związane z utratą bliskości z partnerką i brakiem seksu tylko pogłębiają ich złe samopoczucie. Jak pokazały badania prof. Inger Sundström Poromaa i jej współpracowników, do depresji ojców przyczyniają się także zmiany hormonalne (szczególnie spadek poziomu testosteronu, prolaktyny i estrogenu), których doświadczają oni podczas ciąży i połogu partnerek. Ojcowie przyznają też, że trudniej jest im niż matkom nawiązać uczuciową więź z dzieckiem, co może wzmagać poczucie bezradności i wyobcowania. W efekcie czują się bardziej jak obserwatorzy niż uczestnicy nowej sytuacji.

Okazuje się ponadto, że depresja doświadczana przez ojców może mieć negatywny wpływ nie tylko na nich samych (np. podwyższa ryzyko prób samobójczych), ale także na kształtującą się relację z dzieckiem. Na przykład badania prowadzone przez Patricka Ipa z Uniwersytetu w Hongkongu pokazują, że ta więź jest słabsza. Ojcowie w depresji mają mniejszą chęć uczestniczyć w wychowaniu, są też bardziej skłonni stosować kary fizyczne, aby dyscyplinować dziecko w pierwszym roku życia, a w komunikacji z nim są bardziej krytyczni i skupieni na sobie. Co więcej, depresja ojca może negatywnie wpłynąć na rozwój dziecka – u dzieci mężczyzn w depresji znacznie częściej występują problemy emocjonalne i behawioralne (np. zaburzenia zachowania, nadpobudliwość). 

Ojcowie w depresji są bardziej skłonni stosować kary fizyczne wobec dzieci, które nie skończyły roku.

 

Faceci nie płaczą

Choć o trudnościach doświadczanych przez świeżo upieczonych ojców wiadomo coraz więcej, często są one bagatelizowane i ignorowane. Wiąże się to m.in. z istnieniem ugruntowanego wzorca męskości, który podkreśla siłę, stoicki spokój oraz samodzielność. Mężczyźni, którzy cierpią na depresję i dają temu wyraz, wykraczają poza ten obraz. Zwrócenie się o pomoc może być niezwykle trudne dla tych, którzy starają się wpisać w taki ideał mężczyzny. Zamiast tego panowie częściej niż kobiety starają się poradzić sobie z objawami depresji „na własną rękę” – sięgając po alkohol, stosując agresję czy wycofując się.

Sam mogę posłużyć jako przykład: choć prowadziłem badania na ten temat, to gdy zacząłem doświadczać objawów depresji, nie byłem w stanie poprosić o pomoc. Po części dlatego, że szukanie wsparcia oznaczałoby przyznanie, iż mam depresję, gdy przecież – zgodnie z oczekiwaniami społecznymi – powinienem tryskać radością. Czułem też wstyd: z powodu mojej słabości, bezużyteczności jako ojca, niezdolności, by „być mężczyzną” i stawiać czoła wyzwaniom opieki nad dzieckiem. Pogrążanie się w depresji po narodzinach syna wydawało mi się samolubne. Obarczałem żonę dodatkowym ciężarem. Ten wstyd jeszcze bardziej mnie obezwładniał. Nie potrafiłem poprosić o pomoc żony, jak zatem miałem zdobyć się na szukanie jej u specjalisty, obcej osoby?

Stereotypowy obraz silnego mężczyzny sprawia też, że lekarze rzadziej rozpoznają objawy depresji u świeżo upieczonych ojców i w mniejszym stopniu martwią się o ich zdrowie psychiczne. Pamiętam spotkania z pielęgniarkami środowiskowymi czy położnymi, które stale pytały o samopoczucie moją żonę – ja nigdy nie usłyszałem podobnych pytań. Mój stan psychiczny nie absorbował niczyjej uwagi, więc jeszcze bardziej wycofywałem się w swój złudny stoicyzm. Jak wynika m.in. z badań dr Zoe Darwin z University of Leeds, jest to powszechne doświadczenie ojców: często czują się pomijani w kontaktach z personelem medycznym, skupiającym się na matce i dziecku.

Matka w depresji, ojciec w stresie

Również normy i postawy społeczne przyczyniają się do tego, że depresja ojców zbyt często pozostaje niezauważona. W badaniu, które przeprowadziłem ze współpracownikami, pokazywaliśmy uczestnikom karty informacyjne kobiet i mężczyzn opisujące sytuację po narodzinach dziecka, w tym objawy charakterystyczne dla depresji. Jak się okazało, gdy dane dotyczyły kobiety, 90 proc. badanych zorientowało się, że coś jej dolega. Co więcej, 90 proc. tych osób prawidłowo rozpoznało depresję. Inaczej sytuacja wyglądała, gdy karta dotyczyła mężczyzny – 75 proc. uczestników zauważyło, że coś mu dolega, a z tej grupy tylko 46 proc. słusznie podejrzewało depresję. Ojców częściej określano za to jako „zestresowanych” czy „wyczerpanych”. Innymi słowy, nie myślimy o doświadczanych przez nich trudnościach w kategoriach zdrowia psychicznego. Wiążemy je raczej z problemami typowymi dla rodziców małego dziecka, np. z brakiem snu. 

Jeśli lekarze prezentują podobne postawy, cierpiący mężczyźni nie mają przestrzeni, by wyrazić swoje obawy związane ze zdrowiem psychicznym. Z drugiej strony brakuje wskazówek dotyczących rozpoznawania tego zaburzenia u ojców. W efekcie ich cierpienie często umyka uwadze. Muszą radzić sobie sami.  

„Niewidzialność” mojej depresji sprawiała, że często sam zaczynałem podważać to, co czułem – i w efekcie nie szukałem pomocy. Dane zebrane przez dr Darwin potwierdzają, że to doświadczenie wielu ojców.

Mój syn 

Spirala objawów i epizodów depresyjnych często ma niesłychanie destrukcyjny wpływ na ojców, dlatego potrzebują znacznie więcej wsparcia. Przeżyłem wiele załamań, zanim w końcu, wspierany przez żonę, poszedłem do lekarza. Od narodzin syna minął już ponad rok, a ja jestem pod opieką terapeuty i czuję się znacznie lepiej. Są momenty, kiedy nie jest mi łatwo, nadal się uczę, jak być dobrym rodzicem, ale wiem, że jestem na dobrej drodze. 

Niektórzy mogą mieć mi za złe to, co tu napisałem, zwłaszcza że mój syn będzie mógł kiedyś przeczytać te słowa. Jest mi ciężko na myśl, że pewnego dnia dowie się, że ojciec nie radził sobie po jego przyjściu na świat. Jednak uważam, że jeśli chcemy, by sytuacja zmieniła się na lepsze, musimy być szczerzy wobec swoich dzieci. Mam nadzieję, że mój syn nigdy nie doświadczy tego, co ja, ale jeśliby tak się stało, chcę, aby miał świadomość, że obydwoje rodzice są przy nim. Chcę również, aby wiedział, że w najtrudniejszych chwilach to on dodawał mi siły, by walczyć. Pomimo niepokoju, lęku, nienawiści do siebie samego zaczęła we mnie dojrzewać miłość do syna, głębsza niż cokolwiek innego. Ta miłość rozwija się każdego dnia – to dlatego jestem w stanie pisać te słowa. Gdy mój syn dorośnie na tyle, by to przeczytać, mam nadzieję, że będzie potrafił odróżnić mnie od mojej depresji. I zrozumie, że będę go zawsze kochał. 

Przypisy