Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

4 sierpnia 2019

NR 8 (Sierpień 2019)

Pchać czy ciągnąć, czyli dizajn dla ludzi

34

Otworzenie drzwi czy konserwy nie powinno wymagać od nas myślenia. Niestety, codzienne czynności często okazują się nie lada wyzwaniem, ponieważ projektanci nie rozumieją ludzi, dla których projektują. 

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: Pana książka Dizajn na co dzień pozwoliła mi inaczej spojrzeć na moją relację... z drzwiami. Należę do osób, które zawsze ciągną, gdy powinny pchać, i odwrotnie. Pana przyjaciel miał większy problem: utknął w skomplikowanym układzie drzwi wahadłowych i nie wiedział, jak się wydostać. Skąd się biorą takie trudności? Wydawałoby się, że z obsługą drzwi, czyli czymś, co przecież robimy codziennie, nie powinniśmy mieć żadnych kłopotów.

Don Norman: Dawniej technologie były projektowane przez ludzi, którzy sami z nich korzystali – opracowywali je zatem dla siebie. W efekcie były bardzo proste w użyciu. Dziś przedmioty, urządzenia, technologie często są projektowane przez osoby, które nie rozumieją tych, dla których są one przeznaczone. 

Jest jeszcze inny problem. Spójrzmy na budynki. Zwykle pracuje przy nich bardzo dużo ludzi. Być może architekt, który projektuje dany budynek, rzeczywiście myśli o jego przyszłych użytkownikach. Potem jednak ten zamysł może się rozmyć, bo na przykład elektryk, który zakłada instalację i włączniki światła, nie ma pojęcia, jakie przeznaczenie mają mieć pomieszczenia. Podobnie jest z drzwiami. Ludzie, którzy je montują, rozumieją ich działanie, nie mają problemów z zamykaniem i otwieraniem ich. Nie zdają sobie jednak sprawy, że powinni wziąć pod uwagę punkt widzenia osób, które codziennie będą nimi wchodzić i wychodzić.

Oczywiście fachowcy montujący drzwi często nie mają żadnego wyboru, bo są na końcu łańcucha decyzyjnego. Różne osoby odpowiadają za projekt, lokalizację drzwi, zakup klamek, montaż. Problemem jest system. I tak w efekcie na drzwiach potrzebne są znaki
„pchaj” i „ciągnij”. A to przecież instrukcja obsługi!

Czuję się trochę zawstydzona: okazuje się, że potrzebuję instrukcji, żeby używać drzwi...

Nie powinniśmy musieć myśleć, żeby otworzyć drzwi czy konserwę albo żeby wykonać jakiekolwiek codzienne czynności. Inżynierowie projektujący przedmioty i urządzenia koncentrują się na technologii. Dla nich jest oczywiste, jak coś działa, jak powinno być używane. A gdy użytkownicy mają problem – w nich szukają winy. Bo przecież wszystko działa jak należy, wszystko można logicznie wyjaśnić. A ja w takich sytuacjach odpowiadam, że jest to zbyt logiczne. Ludzie nie kierują się logiką. Ważne są za to emocje, ale tych z kolei nie lubią inżynierowie. Przedmiot zostanie źle zaprojektowany, jeśli projektant nie pomyśli o tym, w jaki sposób będą z niego korzystać ludzie. 

A to, jak możemy korzystać z przedmiotu czy urządzenia, zależy od afordancji. Co to takiego? 

To relacja między właściwościami przedmiotu a możliwościami osoby, która z niego korzysta. Na przykład szklanka wody jest pojemnikiem, co sprawia, że mogę wlewać do niej płyn. Jej kształt pozwala przystawić ją do ust i pić z niej. Mogę ją podnieść, trzymać w ręce, rzucić nią w kogoś. Mogę ją też odwrócić dnem do góry, wtedy wyleje się z niej woda, bo nie ma wieczka. Innymi słowy, używając szklanki, możemy robić wiele rzeczy, z których nie wszystkie są pożądane i nie wszystkie są jej przeznaczeniem. 

Afordancje jednak nie zawsze są widoczne. Niedawno na przykład długo próbowałam odkręcić nakrętkę butelki, a w końcu okazało się, że mam do czynienia nie z nakrętką, lecz z zatyczką, którą trzeba po prostu energicznie ściągnąć. 

Nieraz problemem może być brak znaczników afordancji. Ważne są wskazówki, które podpowiedzą, jak należy używać przedmiotu, jakie działania są możliwe i jak je wykonać. Takimi znacznikami mogą być słowa, znaki graficzne albo też samo urządzenie, którego afordancje są widoczne i łatwo je zinterpretować. Do tej ostatniej kategorii należy na przykład odpowiednio dobrana klamka...

...i zaprojektowana tak, że od razu wiemy, jak jej użyć. Czasem jednak problemem może okazać się usytuowanie klamki: zdarza się, że muszę jej szukać, gdy wysiadam z samochodu, którego nie znam. 

W projektowaniu ważne jest mapowanie, czyli relacja między elementami z dwóch różnych zbiorów, np. rozmieszczeniem lamp na suficie a układem włączników światła. Jeśli projektant wykorzystuje analogie przestrzenne, wówczas obsługa urządzenia jest bardziej intuicyjna. Jako przykład może posłużyć kuchenka. Palniki są zwykle rozstawione na planie prostokąta, a pokrętła w linii. Skąd mamy wiedzieć, które pokrętło jest do którego palnika? Mówią nam o tym znaki znajdujące się przy każdym pokrętle. Dlaczego jednak kuchenki projektowane są tak, że potrzebne są etykiety? Czy pokrętła nie mogą być po prostu rozmieszczone w takim samym układzie jak palniki? Byłoby to naturalne mapowanie: górne lewe pokrętło odpowiadałoby górnemu lewemu palnikowi itd.

Jeśli zatem mapowanie jest dobre, nie są potrzebne żadne etykiety, nie musimy też szukać w instrukcji urządzenia informacji o tym, które pokrętło jest do czego, ani sprawdzać metodą prób i błędów, który włącznik jest do której lampy. Czasem jednak w projekcie ważne jest też uniemożliwienie nam określonego działania.

Temu służą ograniczenia. Sprawiają one, że na urządzeniu nie można wykonać pewnych czynności, ograniczają liczbę możliwych działań. 

...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy