Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

15 czerwca 2020

NR 5 (Czerwiec 2020)

Osobowość w kryzysie

135

Gdzie przebiega granica między normą a zaburzeniem? Czy to, co widzę wokół siebie, albo jak sam się czasami zachowuję, jest normalne? Każdy z nas zadaje sobie czasem to pytanie. Nie tylko w czasach pandemii.

Cały świat jest teraz zajęty wychodzeniem z największego kryzysu, z jakim musieliśmy się zmierzyć od lat. W ciągu ostatnich kilku tygodni każdy z nas stanął w obliczu zupełnie nowej, kryzysowej sytuacji związanej z zagrożeniem pandemią. Musimy poradzić sobie ze strachem o zdrowie swoje i bliskich, z nowymi okolicznościami pracy w domu, z izolacją od innych ludzi. To zupełnie nieoczekiwana, ale jednocześnie bardzo wyrazista okoliczność, która pozwala obserwować osobowość, jej manifestacje i funkcjonowanie w kryzysie. Dla wszystkich rzeczywistość jest teraz dość podobna – pandemia, ograniczenia z nią związane i jej konsekwencje. Na wszystkich ludzi działają więc te same bodźce, ale reakcje na nie są diametralnie różne. Aby zrozumieć osobowość, nie tyle ważne są reakcje w postaci zachowań, co przede wszystkim stan umysłu, emocje i fantazje, które pojawiają się w odpowiedzi na pandemię. 
Spróbujmy zrobić mały przegląd reakcji na doniesienia o wirusie. Jedni są sparaliżowani lękiem, przewidują upadek cywilizacji, a ich myśli uporczywie krążą wokół nadchodzącej śmierci własnej i osób z rodziny. 
Nie mogą spać, jeść, ani opiekować się dziećmi, czują przymus śledzenia wiadomości. Z czasem za spowodowanie zagrożenia zaczynają obwiniać „innego” pod postacią obcych osób w sklepie, lekarzy, władz miasta, Unii Europejskiej albo jakichś ważnych instytucji. Inni z kolei wiedzą o pandemii, ale żyją tak, jakby ich to nie dotyczyło. Wierzą w swoje nadzwyczajne zdrowie, czują się silni oraz odporni fizycznie i psychicznie, funkcjonują dokładnie tak, jak przed atakiem wirusa. Nie boją się – ich wirus nie dotknie. Są świadomi swojej wewnętrznej siły. Mogą wszystko, poradzą sobie w każdej sytuacji. Irytuje ich, że ludzie nie przyjmują takiej samej postawy. Jeszcze inni próbują kontrolować sytuację. Uspokaja ich myśl o zapasach jedzenia, w panikę wprawia telefon od znajomego spacerującego w lesie. Gdyby mogli, wysłaliby służby do pilnowania wszystkich w domach. Śledzą, czy któryś sąsiad nie przebywa w kwarantannie. Odkażają wszystko i wszędzie w myśl zasady „tylko radykalne środki mogą nas uchronić”. Kolejna grupa próbuje dopasować się do wyższej konieczności. Żal im, że z czegoś muszą zrezygnować. Czują, że muszą być bardziej cierpliwi i wyrozumiali, bo sytuacja jest trudniejsza. Próbują robić różne rzeczy inaczej niż do tej pory. Ze zdziwieniem dostrzegają, że ta sytuacja ich czegoś uczy.
Sposób, w jaki ludzie radzą sobie z obecnym kryzysem, zależy od osobowości. Wszyscy stoją przed koniecznością dostosowania się do nowej sytuacji. Mają takie środki i możliwości, jakie zapewnia im osobowość. Często w ekstremalnym kryzysie sięga się po mniej dojrzałe sposoby, choć w normalnych warunkach dostępne są dojrzalsze, bardziej adaptacyjne strategie. Jedni radzą sobie przez obwinianie i przypisywanie innym złych intencji, inni przez ignorowanie zagrożenia albo nadmiar kontroli. Jeszcze inni się mobilizują i elastycznie dopasowują do wyższej konieczności, żałując strat, jakie musieli ponieść. Co te reakcje mówią o ich osobowości? Kiedy mówimy o osobowości zdrowej, a kiedy o zaburzonej? Czy jakiś sposób reagowania na różne sytuacje jest bliżej zdrowia, a inny bliżej patologii? 

POLECAMY

Jak opisać osobowość? 

Spróbujmy pomyśleć o osobowości inaczej niż tylko o zestawie cech typu przyjacielski, uparty, spontaniczny i lękowy. Przejdźmy z poziomu tego, co można obserwować jako cechę, na poziom umysłu, którego tylko manifestacje można rozpoznać. Zobaczmy osobowość jako zawartość umysłu, w którym znajduje się system różnych wyobrażeń na swój temat i na temat innych. Jedne z nich są powiązane z przyjemnymi uczuciami, na przykład „ja umiejący jeździć na nartach” i „ja mogący liczyć na innych”, a inne z negatywnymi – „ja opuszczony przez kogoś bliskiego” i „ja niemogący uzyskać tego, co chcę”. Mogą być one bardzo szczegółowe, jak to wcześniejsze „ja umiejący jeździć na nartach”, ale też bardzo ogólne – „ja kompetentny w wielu sferach”. Mogą być ze sobą sprzeczne „ja łagodny jak baranek” i „ja zawsze wściekły”. Tym wyobrażeniom zawsze towarzyszą emocje – można powiedzieć, że są one zanurzone w emocjach. Powstają w stanach afektywnych, im silniejsze emocje i im częściej są doświadczane, tym większa szansa, że doświadczenie konkretnego epizodu sytuacyjnego stanie się elementem osobowości. Wyobrażenia te zawsze mają charakter relacyjny, obraz siebie nie kształtuje się w izolacji, zwykle jest jakieś „ja” w relacji do „innego”, na przykład „ja porzucony – inny porzucający”, „ja dumny – inny podziwiający”. 
Kiedy wchodzimy w jakąś sytuację, szczególnie nową i nasyconą emocjami, uaktywniamy pewne fantazje, emocje i oczekiwania pochodzące z tych wyobrażeń. Pierwsza lekcja jazdy na nartach na długo przed tym, nim się zacznie, może wywołać fantazje: „zbłaźnię się”, „inni mnie wyszydzą”, „będę najlepszym narciarzem na stoku”, „jak nie ja, to kto?” albo „lepiej dam sobie spokój”. Informacja o koronawirusie może wywołać wyobrażenie: „wszyscy już wkrótce przez nich umrzemy”, „tylko słabi się boją” lub „mam wszystko pod kontrolą”. Wszystkie te reakcje są przejawem osobowości: treści umysłu, czyli naszego obrazu siebie i innych w relacji. 
Jeśli mówimy, że ludzie różnią się osobowością, oznacza to, że różnią się treścią tych umysłowych wyobrażeń, sposobem ich zorganizowania oraz ich dostępnością, czyli tym, czy są aktualnie aktywne lub latentne („uśpione”, istnieją w umyśle, ale nie widać ich przejawów). Jeśli mówimy o zdrowej bądź zaburzonej osobowości, mamy na myśli dymensję; z jednej jej strony plasuje się idealnie zdrowa osobowość, a z drugiej głęboko zaburzona osobowość, które różnią się treścią wyobrażeń, poziomem ich zorganizowania i poziomem dostępności wyobrażeń, które określilibyśmy jako patologiczne.
Opisu osobowości można dokonać na dwóch płaszczyznach. W tak zwanym modelu opisowym jest to właśnie zestaw cech (np. popularny model Wielkiej Piątki), a w przypadku zaburzeń osobowości zestaw symptomów (opisany w klasyfikacjach zaburzeń). Natomiast w modelu wyjaśniającym odwołujemy się do konkretnych teorii psychologicznych i staramy się opisać struktury i mechanizm odpowiedzialne za ekspresję różnych cech i symptomów osobowości u danej osoby. Choć jest to pewne uproszczenie, w zależności od teorii (paradygmatu) wyżej opisane wyobrażenia moglibyśmy nazywać reprezentacjami psychicznymi (paradygmat psychodynamiczny), wewnętrznymi modelami operacyjnymi (teoria przywiązania) czy schematami (paradygmat poznawczy). Cechy osobowości i symptomy zaburzeń osobowości mają więc u swojego podłoża pewne umysłowe struktury, na przykład podejrzliwość powiązana jest z reprezentacją innych jako mających wrogie intencje wobec mnie. 

Być normalnym

Wiemy już, że szczególnie w sytuacji kryzysowej, wielu z nas może stracić dotychczasowe sposoby radzenia sobie i wcale nie mieć łatwości w optymalnym dostosowaniu się do nieznanej, nowej sytuacji. Zdajemy też sobie sprawę z tego, że w dłuższej perspektywie może to prowadzić do zachowań i wzorców przeżywania, które są nieadaptacyjne i mogą przynosić jednostce szkody. Czy jeśli odnajdujemy się w przykładach z początku tekstu, to oznacza, że nasza osobowość jest zaburzona? Jak rozpoznać, czy to tylko chwilowe trudności, czy coś bardziej trwałego? Czy jeśli inni rzeczywiście radzą sobie lepiej niż ja, to czy można ich nazwać zdrowszymi?
Na zajęciach z psychologii klinicznej studenci często pytają nas, czy można być całkowicie zdrowym albo czy są osoby, które mają idealnie zdrową, normalną osobowość. Spróbujmy rozważyć taką możliwość. Byłaby to na przykład osoba, która doświadczyła w swoim rozwoju idealnej równowagi między zaspokojeniem potrzeb a ich frustracją ze strony opiekunów, a w dorosłości na każdy, nawet najbardziej wymagający bodziec potrafi odpowiedzieć adekwatnie. Aż trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł mieć w idealny sposób zaspokojone wszystkie potrzeby i żeby nawet jakieś traumatyczne doświadczenie nie wywoływało u niego choćby chwilowego zakłócenia. Choroby somatyczne, trudne rozwojowo okresy, jak dojrzewanie czy kryzys wieku średniego, a także sytuacje, których nigdy się nie spodziewaliśmy, jak pandemia – życie jest zbyt trudne i wymagające, aby mogły istnieć osoby, które bezbłędnie reagują na wszystkie wyzwania i frustracje. Ponadto nie działamy w próżni, a w relacjach, otaczają nas osoby zdrowsze i trwalej albo tylko chwilowo wykazujące oznaki nieoptymalnie działającej 
osobowości. Słabiej zintegrowany partner z pewnością wywoła mniej dojrzałe reakcje nawet u stosunkowo zdrowej partnerki. Intensywność ludzkich doświadczeń, emocji, konflikty wewnętrzne, fakt interpersonalności (powiązania z innymi ludźmi) – to wszystko powoduje, że zdarzają nam się zakłócenia i nie działamy zawsze jak idealnie zdrowe osoby.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego trudno jest uznać, że ktoś może mieć „idealnie zdrową osobowość”. W ramach współczesnej psychologii, zgodnie z wynikami najnowszych badań, odchodzimy od myślenia o osobowości jako czymś stabilnym i niezmiennym. Osobowość jest tworem dynamicznym, a związane z nią funkcjonowanie (sposób myślenia, doświadczania emocjonalnego, zachowania) może w jakimś zakresie fluktuować. Obserwujemy więc zmienność w ramach pewnej stałości. To, jak ktoś funkcjonuje w jednej sytuacji, może się zmienić w innej. Wszyscy jesteśmy wrażliwi na jakieś określone bodźce, specyficzne dla każdego z nas. Dla jednych może to być na przykład krytyka ze strony osoby, którą ktoś obdarza autorytetem; dla drugich – zajmowanie się przez partnera swoimi sprawami, zamiast bycia dla nas ciągle dostępnym; dla jeszcze innych – subiektywnie doświadczane zbyt długie oczekiwanie na swój płaszcz w szatni po koncercie. Te szczególne bodźce mogą aktywować myśli, uczucia i zachowania całkiem odmienne od zwyczajowego funkcjonowania danej osoby. Zamiast z humorem przejść do porządku dziennego nad długą kolejką w szatni, czujemy się urażeni lekceważeniem nas przez panią szatniarkę, która – jak uważamy – z uporem nas pomija. Dzieje się to w ciągu 30 sekund, ale jakże jest brzemienne w skutki. Zamiast rozważyć życzliwy komentarz ze strony kogoś, kogo traktujemy jak autorytet, można pomyśleć, że on celowo nas rani, a wspomnienia wcześniejszych dobrych doświadczeń z tą osobą nie mają żadnego znaczenia, b...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy