Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

16 grudnia 2015

O twórczości i genialności

218

Choć termin twórczość dość późno trafił do słownika psychologów, kreatywne i innowacyjne podejście do problemów jest cenione od wieków. Bo to właśnie w zdolności tworzenia tkwi wyjątkowość natury ludzkiej.

Wiele przemawia za tym, że umysł artystów i poetów jest specjalnie uzdolniony do takiego przedmyślowego przyjmowania wrażeń, że ten urok świeżości i piękna, jakiego nabierają w estetycznej twórczości najzwyklejsze rzeczy, pochodzi właśnie z pochwycenia ich strony intuicyjno-uczuciowej” – pisał przed ponad wiekiem na łamach „Przeglądu Filozoficznego” Edward Abramowski. Warto pamiętać, że rozważania nad cechami twórczego umysłu nie są psychologiczną nowinką ostatnich dekad. Wręcz przeciwnie – mimo że pojęcie twórczość stosunkowo późno zagościło w słowniku filozofów, tematem tym zajmowano się od zarania rozwoju ludzkiej kultury. Nie bez powodu można spotkać się czasem z opinią, że wyjątkowość natury ludzkiej wynika z posiadania zdolności do tworzenia. W tym kontekście nazwa homo creans (łac. człowiek twórczy) byłaby trafniejszym określeniem naszego gatunku niż homo sapiens.

Na początku był mit
Chociaż w starożytności nie używano pojęcia twórczość w stosunku do działań ludzkich, a upowszechniać zaczęło się ono dopiero w epoce renesansu, to jednak wartość aktów twórczych była dla Greków i Rzymian oczywista. Motywy twórczości pojawiały się w symbolicznej formie w starożytnych opowieściach. Bohaterowie wielu mitów wyróżniają się swoimi konstruktorskimi pomysłami, w których odbija się prag[-]nienie urzeczywistnienia odwiecznych ludzkich marzeń, choćby o oderwaniu się od ziemi i lataniu, czy o ożywieniu posągu. Takimi twórcami byli Dedal i Pigmalion. Działanie twórcze symbolizowała postać Apollina i towarzyszących mu muz. Mit o labiryncie, legenda o węźle gordyjskim, a nawet opowieści o pracach Heraklesa ukazują trudności, które należy pokonać, aby rozwiązać ważny problem czy wykonać skomplikowane zadanie. Nie brakuje też opowieści na temat przeżyć wybitnej jednostki. Postać Orfeusza stanowi charakterologiczny wizerunek natchnionego twórcy, a przypowieść o nim ukazuje zarazem niedole genialnego artysty, jego samotność i bezradność wobec przeznaczenia.

Tę wielorakość aspektów dotyczących zjawiska twórczości odnajdujemy w szerokim zakresie problemów, które bada współczesna psychologia twórczości. Jednak standardowe podręczniki omawiające podstawy tej subdyscypliny obejmują zazwyczaj tylko jej wycinek; ponadto bardzo wyraźna jest odmienność ujęć. W jednych duży nacisk kładzie się na zreferowanie związku postawy twórczej ze zdolnościami i uzdolnieniami, w innych zaś pojęcia te pojawiają się tylko marginalnie, zazwyczaj traktowane jako pochodne inteligencji. Wyjątkowo zróżnicowany historyczny dorobek psychologów twórczości wynika nie tylko z faktu, że przedmiotem ich badań jest człowiek twórczy (artysta, innowator czy ogólnie mówiąc – twórca), lecz także proces twórczy, jego wynik (np. dzieło sztuki, odkrycie naukowe, wynalazek) oraz warunki, w których się dokonuje.

Duże znaczenie ma społeczna ocena twórczości. Odkrycie naukowe, nowa technologia, nowatorska terapia były od dawna uważane za „produkt” twórczy; ich wartość dla podniesienia poziomu życia, nauki czy kultury była bezdyskusyjna. Jednak w przypadku wielu współczesnych dzieł czy zdarzeń związanych ze sztuką lub muzyką można mieć wiele wątpliwości. Z tradycyjnym pojęciem dzieła czy wydarzenia artystycznego w prowokatorski sposób zerwał John Cage w utworze „4’33’’ ” (w rzeczy samej tytuł nawiązuje do czasu trwania ciszy, którą kompozytor uraczył słuchaczy) albo Yves Klein w happeningu „Le Vide” (podobno 3000 osób stanęło w kolejce tylko po to, aby zwiedzić galerię, którą artysta opróżnił z wszystkich mebli i przedmiotów). Takie „akcje twórcze” znacząco zmieniły spojrzenie na kreatywność. Obecnie wiele wytworów tego rodzaju uznaje się za twórcze – a przez to godne uwagi i wartościowe – choć bardzo trudno zrozumieć społeczny mechanizm tej oceny.

Od zdolności do twórczości
Dojrzała i uznana twórczość zależy, rzecz jasna, między innymi od posiadania pewnych „narzędzi”, umiejętności czy – mówiąc ściśle – zdolności i uzdolnień. Przez wiele wieków dusza ludzka traktowana była jako swoisty monolit. Z konwencją tą zerwał Franz Joseph Gall (1758–1828), twórca pseudonauki zwanej frenologią. Uważał, że o naturze ludzkiej decydują konkretne cechy charakteru i uzdolnienia, a nawet wskazał części mózgu, w których – według niego – są one ulokowane. Teoria Galla, choć naiwna i pozbawiona rzetelnych podstaw empirycznych, dała początek różnym rozważaniom, dotyczącym nie tylko problemu lokalizacji procesów psychicznych w mózgu, ale i systematyki zdolności ludzkich. Nawiązał do niej między innymi Auguste Comte (1798–1857), który poszukiwał optymalnego podziału władz i uzdolnień duszy. Dziś już jednak wiadomo, że twórczość jest czymś więcej niż tylko wynikiem posiadania określonych predyspozycji.

POLECAMY

Historycznie rzecz biorąc, psychologiczne ujęcie twórczości można sprowadzić do kilku przeciwstawnych ujęć. Bywa ona traktowana jako wynik działania procesów umysłowych lub przeciwnie – jako zdolność uwarunkowana cechami osobowości. Ujęcie to bywa modyfikowane w ten sposób, że różnica dotyczy rodzaju procesów, które mają główny wpływ na twórcze zachowania. Jedni badacze podkreślają wagę czynników intelektualnych, inni zaś czynników natury emocjonalno-motywacyjnej. Naukowe badania nad zdolnościami i ich strukturą mają swoje źródło w najstarszych teoriach inteligencji, przy czym jeden z nurtów (reprezentowany m.in. przez Charlesa Spearmana) wyraźnie różnicuje inteligencję ogólną od czynników specjalnych, drugi zaś (reprezentowany m.in. przez Alfreda Bineta i Edwarda L. Thorndike’a) zakłada, że sama inteligencja stanowi zbiór odrębnych i raczej niezależnych zdolności. Wymienione „narzędzia”, choć bardzo ważne z punktu widzenia nowatorstwa i sprawności w działaniu, nie stanowią wszakże jedynego składnika skutecznych zachowań twórczych. Postawa twórcza zależy także od motywacji. Ten kierunek badań jest bardzo znaczący we współczesnej psychologii.

Do klasycznych należy też spór o to, „ile w geniuszu jest szaleństwa”. Geneza tej kontrowersji jest zazwyczaj bardzo upraszczana w podręcznikach psychologii twórczości. Ich autorzy bezrefleksyjnie wywodzą ją z prac Cesare Lombroso. Z tego powodu ten włoski psychiatra i kryminolog, autor poczytnej książki Geniusz i obłąkanie (1864), znany jest dziś głównie z poszukiwania związków między geniuszem twórczym a patologią psychiczną i fizyczną. Z kolei przeciwstawny pogląd traktuje twórczość jako wyraz dojrzałej i zintegrowanej osobowości, wręcz zdrowia psychicznego. W tym kierunku szły rozważania psychologów humanistycznych.

Osobny problem dotyczy struktury procesu twórczego. W świetle jednych teorii jest on na wszystkich etapach świadomy, zaś koncepcje przeciwstawne zakładają, że przynajmniej częściowo odbywa się on na poziomie nieświadomym. Tak głosi na przykład klasyczna teoria inkubacji, oparta na założeniu, że jedną z faz twórczego myślenia jest „etap wylęgania”, czyli inkubacji,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy