Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

23 lipca 2020

NR 6 (Sierpień 2020)

Niepełnosprawni (nie)seksualni?

93

Wyobraź sobie, że jesteś menedżerem w hotelu. W recepcji pojawia się para, obydwoje z zespołem Downa, dorośli. Wyjmują dowody osobiste, pieniądze, chcą wynająć pokój, jednak nie potrafią wypełnić karty meldunkowej. Jak sądzisz, co robisz w tej sytuacji? 

Kolejka osób czekających w odstępach pod osiedlowym warzywniakiem, bo to czas pandemii. Podchodzi do nich kobieta z nastoletnim synem z niepełnosprawnością intelektualną mającym dodatkowo problemy z poruszaniem się. Kolejkowicze grzecznie ustępują miejsca. Pani dziękuje, robi zakupy, odchodzi. Stojące przede mną panie rozpoczynają rozmowę o tym, że świat się zmienił, że dziś niepełnosprawni mają się znacznie lepiej, dostają pieniądze, nie czekają w kolejkach na rehabilitację, a nawet występują w telewizji, bo przecież i w „Klanie”, a także w nowym programie o osobach z zespołem Downa, które są w trasie „Down the road. Zespół w trasie”. I że to dobre zmiany… W pierwszej chwili przyznałam w myślach rację współkolejkowiczkom, jednak dość szybko pojawił się w nich warkocz historii, których wspomnienie przygasiło mój początkowy optymizm…

POLECAMY

Miłość i pierścionek, lęk i samotność

Anna i Piotr. Oboje z niepełnosprawnością intelektual­ną w stopniu umiarkowanym, co oznacza, że potrafią w zaledwie podstawowym stopniu zadbać o siebie. Anna ma zespół Downa, całkiem dobrze czyta, lecz mówi niewyraźnie i kiepsko radzi sobie z pieniędzmi. Piotr natomiast czytać nie potrafi, ale umie wyczarować figurki z drewna, a z pomocą wujka nawet wygodne krzesło. Zakochali się w sobie podczas spotkań w jednej z fundacji. Mimo początkowych oporów, rodzice Anny zaakceptowali Piotra. Pomagali parze w organizowaniu randek, bowiem Anna nie poruszała się samodzielnie środkami komunikacji. I tak mijały miesiące utkane z czułych spojrzeń, trzymania za ręce i ukradkowych buziaków. Aż pewnego dnia Ania pokazała rodzicom pierścionek, piękny, z połyskującym oczkiem i oznajmiła, że jest już narzeczoną Piotra i że chciałaby kiedyś zamieszkać z nim, „robić seks” i być żoną. To nimi wstrząsnęło i wywołało lawinę wątpliwości, czy dobrze zrobili wspierając tę platoniczną – jak im się wydawało – relację córki. Już nie byli pomocni w randkowaniu. Stopniowo unikali uczestnictwa w spotkaniach w fundacji. Para nie jest już razem.

Ta smutna historia udaremnionej miłości obrazuje nierzadki scenariusz, jaki jest udziałem wielu par kobiet i mężczyzn z niepełnosprawnością intelektualną. Z pewnością jej opis u wielu wzbudził krytyczne myśli na temat rodziców; że zaprzepaścili szansę na piękny związek, że nie pozwolili rozwijać się uczuciu, a przecież miłość nie zależy od ilorazu inteligencji…, że każdy człowiek ma prawo do życia seksualnego.
Jednak zanim to nastąpi, warto przyjrzeć się zaprezentowanej historii, przyjmując też perspektywę rodzica. Wiele matek i ojców, kiedy odkryje, że ich dorosłe już dziecko z niepełnosprawnością intelektualną pragnie czegoś więcej niż przytulenia i pocałunku, doświadcza swoistej ambiwalencji. Z jednej strony jest to lęk, że stracą kontrolę nad intymnym aspektem jego życia. Z drugiej zaś obawa, że będą zmuszeni w pewnym sensie w nim uczestniczyć, np. pomóc zaplanować kontakt seksualny, zadbać o antykoncepcję, być może wyjść na ten czas z domu, a tym samym wiedzieć, że „oto w tej chwili właśnie mój syn czy córka uprawia seks” (czy byłoby to dla nas komfortowe?). Obawa przed naruszeniem rodzinnego tabu oraz konsekwencjami seksualnego współżycia skłania wielu z nich do wyboru strategii unikania. 

Wspomniany w historii pierścionek z oczkiem jest dla wielu rodziców zapowiedzią piętrzących się problemów i wątpliwości kryjących się w pytaniach: Co się z nimi stanie, gdy my się zestarzejemy lub umrzemy? Czy nasze sprawne dziecko będzie w stanie wspierać dwójkę niepełnosprawnych i nie w pełni samodzielnych osób? I czy mamy prawo obarczać go takim obowiązkiem? A jeśli będą musieli trafić do domu pomocy społecznej i ich rozdzielą, ponieważ nie mają szansy zostać małżeństwem? Kto im pomoże przy braku instytucji „małżeństwa wspieranego”?

Nie bez znaczenia pozostaje, jakie jest społeczne postrzeganie par czy małżeństw osób z niepełnosprawnością intelektualną. Pod jednym z artykułów opisujących historię pary z Biskupca (ona z porażeniem mózgowym, on z niepełnosprawnością intelektualną), która w lutym 2020 roku otrzymała odmowną decyzję sądu dotyczącą możliwości zawarcia małżeństwa, pojawiły się komentarze: „No i chyba bardzo dobrze, że sąd podjął taką decyzję? Obciążenie genetyczne obojga jest zbyt duże…”, „Moim zdaniem mogą wynająć salę i zrobić sobie wesele, zapro

sić gości i nawet z tego, co kojarzę, to mogą zmienić sobie nazwisko. (…) Tylko nie podpiszą umowy, wielkie mi halo” (https://bezprawnik.pl/malzenstwo-niepelnosprawnych/). Czy z równym lekceważeniem komentujący odnosiliby się do kwestii legalizacji związku przez osoby pełnosprawne (dodam heteroseksualne, bowiem w odniesieniu do osób o orientacji homoseksualnej mogłoby być różnie)?

Proponuję ćwiczenia: 

Ćwiczenie 1

Wyobraź sobie, że poznana przez Ciebie kobieta z porażeniem mózgowym, mająca problem z poruszaniem się, z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim (świadoma swoich decyzji) prosi Cię o pomoc w zawiezieniu na seksualną randkę do znajomego. Jakie myśli wywołuje ta propozycja? Czy są to pytania typu: Kto chciałby uprawiać seks z tak niepełnosprawną osobą? A może to „fetyszysta”, dla którego fetyszem jest niepełnosprawne ciało? A może nie zawiozę, bo ona „nie powinna tego robić”! A może…
 

Ćwiczenie 2

Wyobraź sobiesobie sytuację, że stoisz na przystanku autobusowym, obok Ciebie podekscytowany mężczyzna z zespołem Downa trzyma w dłoniach różę, wyraźnie czeka na kogoś dla siebie ważnego. Nagle podchodzi do niego drugi dorosły mężczyzna, także z zespołem Downa lub inną widoczną niepełnosprawnością. Całują się czule na powitanie. Chwytają za ręce i podążają w stronę kawiarni. Następnie zamawiają po lampce wina i porcji ciasta, patrzą sobie głęboko w oczy…

Przyjaźń i intymność. Rozdzielenie

Antoni i Filip. Obaj mieszkają w domu pomocy społecznej. Antoni od 27 lat, ponieważ rodzice nie unieśli emocjonalnie niepełnosprawności intelektualnej syna. Filip trafił do DPS-u po śmierci mamy kilka lat temu. Mężczyźni do niedawna współdzielili pokój. Byli praktycznie nierozłączni. Jak się okazało, łączyła ich nie tylko przyjaźń, ale i wspólna intymność. To odkrycie dokonane przez jedną z opiekunek w jednej chwili odmieniło losy mężczyzn. Rozdzielono ich, przeniesiono do innych grup, starano się, by mieli jak najrzadszy kontakt.

W zaprezentowanej historii nikt z opiekunów i innych pracowników domu pomocy społecznej nie zadał sobie trudu, by przyjrzeć się sytuacji mężczyzn, tak aby uwzględnić ich podmiotowość. Na pierwszym miejscu postawiono regulamin. Podobne historie mają miejsce w wielu placówkach dla dorosłych mężczyzn i kobiet z niepełnosprawnością intelektualną. Prowadząc szkolenia dotyczące seksualności, ni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy