Niepełnosprawni (nie)seksualni?

Na temat Otwarty dostęp

Wyobraź sobie, że jesteś menedżerem w hotelu. W recepcji pojawia się para, obydwoje z zespołem Downa, dorośli. Wyjmują dowody osobiste, pieniądze, chcą wynająć pokój, jednak nie potrafią wypełnić karty meldunkowej. Jak sądzisz, co robisz w tej sytuacji? 

Kolejka osób czekających w odstępach pod osiedlowym warzywniakiem, bo to czas pandemii. Podchodzi do nich kobieta z nastoletnim synem z niepełnosprawnością intelektualną mającym dodatkowo problemy z poruszaniem się. Kolejkowicze grzecznie ustępują miejsca. Pani dziękuje, robi zakupy, odchodzi. Stojące przede mną panie rozpoczynają rozmowę o tym, że świat się zmienił, że dziś niepełnosprawni mają się znacznie lepiej, dostają pieniądze, nie czekają w kolejkach na rehabilitację, a nawet występują w telewizji, bo przecież i w „Klanie”, a także w nowym programie o osobach z zespołem Downa, które są w trasie „Down the road. Zespół w trasie”. I że to dobre zmiany… W pierwszej chwili przyznałam w myślach rację współkolejkowiczkom, jednak dość szybko pojawił się w nich warkocz historii, których wspomnienie przygasiło mój początkowy optymizm…

POLECAMY

Miłość i pierścionek, lęk i samotność

Anna i Piotr. Oboje z niepełnosprawnością intelektual­ną w stopniu umiarkowanym, co oznacza, że potrafią w zaledwie podstawowym stopniu zadbać o siebie. Anna ma zespół Downa, całkiem dobrze czyta, lecz mówi niewyraźnie i kiepsko radzi sobie z pieniędzmi. Piotr natomiast czytać nie potrafi, ale umie wyczarować figurki z drewna, a z pomocą wujka nawet wygodne krzesło. Zakochali się w sobie podczas spotkań w jednej z fundacji. Mimo początkowych oporów, rodzice Anny zaakceptowali Piotra. Pomagali parze w organizowaniu randek, bowiem Anna nie poruszała się samodzielnie środkami komunikacji. I tak mijały miesiące utkane z czułych spojrzeń, trzymania za ręce i ukradkowych buziaków. Aż pewnego dnia Ania pokazała rodzicom pierścionek, piękny, z połyskującym oczkiem i oznajmiła, że jest już narzeczoną Piotra i że chciałaby kiedyś zamieszkać z nim, „robić seks” i być żoną. To nimi wstrząsnęło i wywołało lawinę wątpliwości, czy dobrze zrobili wspierając tę platoniczną – jak im się wydawało – relację córki. Już nie byli pomocni w randkowaniu. Stopniowo unikali uczestnictwa w spotkaniach w fundacji. Para nie jest już razem.

Ta smutna historia udaremnionej miłości obrazuje nierzadki scenariusz, jaki jest udziałem wielu par kobiet i mężczyzn z niepełnosprawnością intelektualną. Z pewnością jej opis u wielu wzbudził krytyczne myśli na temat rodziców; że zaprzepaścili szansę na piękny związek, że nie pozwolili rozwijać się uczuciu, a przecież miłość nie zależy od ilorazu inteligencji…, że każdy człowiek ma prawo do życia seksualnego.
Jednak zanim to nastąpi, warto przyjrzeć się zaprezentowanej historii, przyjmując też perspektywę rodzica. Wiele matek i ojców, kiedy odkryje, że ich dorosłe już dziecko z niepełnosprawnością intelektualną pragnie czegoś więcej niż przytulenia i pocałunku, doświadcza swoistej ambiwalencji. Z jednej strony jest to lęk, że stracą kontrolę nad intymnym aspektem jego życia. Z drugiej zaś obawa, że będą zmuszeni w pewnym sensie w nim uczestniczyć, np. pomóc zaplanować kontakt seksualny, zadbać o antykoncepcję, być może wyjść na ten czas z domu, a tym samym wiedzieć, że „oto w tej chwili właśnie mój syn czy córka uprawia seks” (czy byłoby to dla nas komfortowe?). Obawa przed naruszeniem rodzinnego tabu oraz konsekwencjami seksualnego współżycia skłania wielu z nich do wyboru strategii unikania. 

Wspomniany w historii pierścionek z oczkiem jest dla wielu rodziców zapowiedzią piętrzących się problemów i wąt...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

POLECAMY

Przypisy