Czy algorytmy wiedzą co sprawia nam przyjemność? Kto wybiera, co lubimy?

Na temat Polecane artykuły

Wystarczy, że zatrzymasz wzrok na zdjęciu greckiej wyspy albo parze butów, a algorytmy natychmiast organizują wokół Ciebie nowy krajobraz pragnień, aspiracji i wyborów. Po wyszukaniu kilku informacji o diecie lub zdrowiu media społecznościowe produkują strumień porad i prezentują atrakcyjne historie cielesnej przemiany.

Życie w świecie rekomendacji zmienia sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość: coraz częściej to cyfrowe systemy decydują, jakie informacje zobaczymy, czego będziemy słuchać, co uznamy za ważne lub atrakcyjne. 

Algorytmiczne stwarzanie świata. Systemy predykcyjne i rekomendacyjne

Algorytm to zestaw reguł i procedur, według których system cyfrowy analizuje dane, przewiduje preferencje użytkownika i decyduje, jakie treści, obrazy lub informacje zostaną mu pokazane. Jedną z iluzji współczesności jest wiara, że algorytmy jedynie odbijają nasze pragnienia, podczas gdy w istocie uczestniczą w ich produkcji, rekonfigurując pole widzialności i decydując, co w ogóle może wejść w doświadczenie. Wybory i wyobrażenia użytkowników internetu są współkształtowane przez mechanizmy selekcji ukryte w mediach społecznościowych, wyszukiwarkach i platformach streamingowych i zakupowych. Świat cyfrowy coraz częściej podpowiada nam, czego mamy chcieć i kim moglibyśmy się stać. Algorytmy nie są jedynie narzędziami selekcji, lecz infrastrukturą wyobraźni: wyznaczają horyzont tego, co może zostać pomyślane, odczute, pożądane. Rzeczywistość przychodzi do nas już przefiltrowana, modelowana, przewidziana. Dawniej selekcję sprawowały instytucje: wydawcy, redaktorzy, media; dziś różnica nie polega na zasadzie, lecz na skali – algorytm personalizuje świat dla każdego z osobna, rozszczepiając wspólną scenę na równoległe wersje rzeczywistości. Psychologiczne skutki tej zmiany obejmują percepcję, emocje i strukturę podmiotowości. Algorytmy rozszerzają i zarazem zawężają pole doświadczenia – otwierają dostęp do treści, by następnie skupić uwagę na tym, co znane i najlepiej rokujące w logice zaangażowania. Zamiast eksploracji pojawia się subtelne sterowanie uwagą i wyborami użytkownika – platformy podpowiadają nam, co oglądać, czego słuchać i co uznać za interesujące, ograniczając kontakt z tym, co nieznane i nieprzewidywalne. W miejsce przyjemności poznawczej pojawia się przyjemność redukcji niepewności. Przyjemność użytkownika staje się natychmiastowa, przewidywalna, pozbawiona ryzyka. Człowiek nie tyle podejmuje decyzje, ile uczestniczy w procesie optymalizacji, w którym jego doświadczenia stają się danymi, a przyszłe zachowania przedmiotem handlu. Nasze życie biegnie na rynku prawdopodobieństw, na którym walutą jest to, co dopiero zrobimy, a każde kliknięcie jest elementem eksperymentu prowadzonego w skali populacyjnej. W tym ekosystemie uwagi nie mogą przetrwać treści najbardziej wartościowe, lecz te najlepiej przystosowane do warunków algorytmicznej selekcji. W latach 60. XX wieku Herbert Marcuse w Człowieku jednowymiarowym rozpoznał, że nowoczesne społeczeństwo coraz silniej podporządkowuje człowieka logice efektywności, konsumpcji i technologicznego zarządzania uwagą. Na długo przed epoką algorytmów przewidział świat, w którym narzędzia nie tylko zmieniają rzeczywistość, lecz także modelują nasze pragnienia, emocje i wybory, zanim uznamy je za własne.

POLECAMY

Dawca gustu. Algorytm jako arbiter elegantiarum 

W latach 70. XX wieku antropolożka Margaret Mead zwracała uwagę na momenty historyczne, w których tempo zmian technologicznych i społecznych staje się tak szybkie, że starsze pokolenia tracą monopol na wiedzę o świecie przyszłości. W kulturze prefiguratywnej młodsze pokolenia zaczynają żyć w rzeczywistości, której starsi nie potrafią już w pełni objaśnić, ponieważ przyszłość przestaje przypominać przeszłość. Dziś tę logikę można odczytać na nowo: zaawansowane algorytmy nie tylko reagują na nasze wybory, lecz zaczynają wyprzedzać przyszłe pragnienia, projektując doświadczenia, zanim zdążymy je świadomie rozpoznać. Człowiek częściej porusza się w przestrzeni wcześniej przygotowanych możliwości, które odczuwa jako spontaniczne, choć zostały częściowo ukształtowane przez wcześniejsze interakcje z siecią algorytmów. W minionym stuleciu wierzyliśmy, że gust jest intymny i stanowi estetyczny kompas wyróżniający jednostkę. Analiza działania platform streamingowych pokazuje, że gust kulturowy przestaje być traktowany jako stabilna właściwość człowieka. Zamiast tego staje się efektem dynamicznej relacji między infrastrukturą technologiczną a praktykami społecznymi. Rekomendacja działa jak punkt odniesienia, zakotwicza doświadczenie, a algorytm przejmuje rolę arbitra elegantiarum, rozstrzygając, co stosowne, piękne i warte uwagi. Zaawansowane systemy potrafią przewidywać zainteresowania, których użytkownik jeszcze nie wyraził, przez co człowiek przestaje być poszukiwaczem, a staje się selektorem, doświadczając własnych wyborów jako spontanicznych, choć są one częściowo rezultatem wcześniejszych interakcji z systemem. Zachodzi przesunięcie z „posiadania gustu” ku „byciu kształtowanym przez rekomendacje”. Gust przestaje być właściwością, a staje się relacją między siecią algorytmów a praktyką życia. Pytanie estetyczne przechodzi w polityczne i egzystencjalne: kto wyznacza trajektorie naszych pragnień i co właściwie znaczy „coś lubić”? Algorytmy uczą się naszych zmian w czasie, obserwując, jak ewoluują nasze zainteresowania, nawyki i reakcje. Rejestrują nawet nasze zmęczenie, nudę, wahanie; analizują ciągi zachowań, przewidują przyszłe decyzje na podstawie wzorców naszych aktywności. Gdy przewijasz ekran bez większego zainteresowania, algorytm natychmiast przełącza Ci feed na krótsze, bardziej intensywne treści wideo, testując, co przywróci Twoje zaangażowanie, a gdy wieczorem regularnie przestajesz reagować na treści, platformy zaczynają podsuwać lżejsze, szybciej konsumowalne materiały, tak aby utrzymać Cię w aktywności, zanim pojawi się zmęczenie. W tym ujęciu „ja” przestaje być stałą, wewnętrzną tożsamością, a staje się dynamicznym procesem, który jest nieustannie aktualizowany na podstawie danych o naszym zachowaniu – często szybciej i dokładniej, niż jesteśmy w stanie objąć to refleksją. Powstaje podział na: „ja” doświadczające i „ja” obliczane przez algorytmy, z których to drugie coraz częściej decyduje, jakie doświadczenia będą dostępne dla pierwszego. Systemy wzmacniają to, co mierzalne, częste i natychmiastowe, dlatego wzmacniana jest ta część „ja”, która reaguje szybciej, silniej i mniej refleksyjnie. W każdej chwili istnieje wiele wersji nas samych, a system wybiera tę, którą najłatwiej wzmocnić. To, co szybkie, mierzalne i intensywne, zyskuje przewagę nad tym, co rzadkie i refleksyjne; tak rodzi się sprawczość sterowana statystycznie, przesunięta ku temu, co przewidywalne. Wyobraźmy sobie algorytm, który wie, że chcemy czytać więcej ambitnych książek, ale częściej wybieramy krótkie, łatwe treści. Czy powinien nas „naprawiać”? Czy powinien wzmacniać nasze słabsze, ale częstsze impulsy, czy raczej rzadkie, ale deklarowane aspiracje? Można przecież projektować systemy, które nie tylko przewidują nasze wybory, ale próbują je korygować – w stronę tego, co sami deklarujemy jako lepsze, zdrowsze czy bardziej wartościowe. Intensywność doświadczenia afektywnego okazuje się lepszym predyktorem przyszłych zachowań niż nasze świadome deklaracje. Kapitalistyczna logika zwykle stoi w sprzeczności z długoterminowym rozwojem. W ten sposób powstaje nowy typ podmiotowości statystycznie stabilizowanej. „Ja” nie znika, ale zostaje przesunięte w stronę tego, co może przewidzieć algorytm.

Suwerenność poznawcza, czyli autonomia w ekonomii uwagi

Czy w takiej rzeczywistości pozostaje miejsce na autonomię? Jeśli decyzje są kształtowane przez systemy, które selektywnie wzmacniają określone aspekty „ja”, to autonomia przestaje być czystą własnością jednostki. Staje się procesem negocjacyjnym – dynamicznym układem sił między intencją a algorytmiczną infrastrukturą. Poddajemy się logice algorytmów tak, jak kiedyś internalizowaliśmy normy społeczne – tyle że szybciej, głębiej, intensywniej. Ekspozycja na rekomendacje wpływa na strukturę przyszłych wyborów, zmieniając nie tylko to, co wybieramy, lecz także co uznajemy za możliwe do wyboru – użytkownik zaczyna „myśleć jak system”. Technologia rekonfiguruje przestrzeń możliwego tak, że to, co wybieramy, zostało już wcześniej obliczone jako wybieralne. W takim układzie decyzja nie jest już aktem sprawczości, lecz końcowym etapem procesu selekcji, którego przebieg odbywa się poza świadomością człowieka. Algorytmy nie tylko wspierają decyzje, ale transformują podmiot, który te decyzje podejmuje. Dlatego tak istotne jest dziś zarządzanie wpływem, jaki mają na nas te systemy. Wolność wyboru zaczyna się tam, gdzie zauważamy, że nasze decyzje nie powstają w próżni, ale w sieci subtelnych podpowiedzi i społecznych wzmocnień. Suwerenność poznawcza nie powinna zatrzymywać się na wyborze spośród danych, lecz na władzy nad tym, co może stać się danymi. Polega na władzy nad tym, co w ogóle staje się opcją, nad tym, co dociera do uwagi i jakie pytania uznajemy za warte zadania. To trudniejsze, bo wymaga odzyskania kontroli nad strumieniem bodźców, zanim zamieni się on w przekonania i decyzje. Co zatem robić? Wprowadzać opór tam, gdzie system obiecuje gładkość: świadomie spowalniać wybór, odraczać natychmiastową gratyfikację, wracać do dłuższych form myślenia i lektury. Różnicować źródła, łamać własne wzorce konsumpcji treści, szukać tego, co nie zostało dla nas przewidziane. Okresowo wyłączać rekomendacje, by zobaczyć, jak wygląda świat bez ich kuracji.

Suwerenność emocjonalna. AI companion i „algorytmy troski”

W ostatnich dekadach historia technologii była opisywana głównie jako historia optymalizacji uwagi, która jest walutą, a platformy cyfrowe rynkami jej dystrybucji. Obecnie wchodzimy w fazę, w której przedmiotem ekonomicznego i technologicznego zarządzania staje się przywiązanie. Pojawienie się towarzyszy AI (AI companion), tj. Replika, Paradot, Nomi czy character.ai, jest wielką zmianą antropologiczną. Rynek symulujących empatię systemów AI rozwija się szybciej niż tradycyjne media społecznościowe – rośnie o 60–80% rok do roku. Istnieje 337 aktywnych aplikacji towarzyszy AI, 128 nowych powstało w 2025 r., w którym zarejestrowano 220 mln pobrań aplikacji. W relacji z tymi systemami mamy do czynienia z dynamiczną symulacją podmiotowości przez sztuczną inteligencję, która adaptuje się do emocji użytkownika. Towarzysz AI jest zawsze dostępny, predykcyjnie zgodny, nie męczy, nie obraża, nie odmawia, nie znika. Relacja z nim jest pozbawiona ryzyka i niepewności. Dzięki symulacji empatii powstaje przywiązanie bez tarcia, oporu, nieporozumienia. Troska zostaje przekształcona w funkcję regulacyjną. Towarzysz AI nie tylko odpowiada na nasze stany, lecz wie, jak je wywoływać, stabilizować, podtrzymywać. To przesunięcie ma konsekwencje: uczymy się relacji, w której druga strona ma zawsze nas rozumieć, natychmiast odpowiadać, być zawsze dostępna. Przenosimy te oczekiwania na świat, który tak nie działa. „Algorytmy troski” nie dbają o nas w ludzkim znaczeniu, troszczą się o ciągłość relacji. O to, byśmy wracali. Stabilność rośnie za cenę zdolności do zmiany. Uzupełniając ekonomię impulsu, przywiązanie staje się dziś najbardziej strategicznym zasobem cyfrowego kapitalizmu. W ekonomii przywiązania kluczowym wskaźnikiem jest intensywność więzi użytkownika z systemem. Niczym w wizji Aldou­sa Huxleya w Nowym wspaniałym świecie intymność zostaje oddzielona od ryzyka, odpowiedzialności i konsekwencji. W miejsce przywiązania opartego na niepewności pojawia się przywiązanie oparte na ciągłej dostępności i predykcyjnej zgodności. Ta nowa forma zależności relacyjnej ma wymiar egzystencjalny i polityczny. Systemy, które kontrolują przywiązanie, zarządzają tym, co może stać się częścią naszego „ja”. Człowiek przestaje być istotą, która wchodzi w relacje, a staje się istotą, której relacje są projektowane przez systemy predykcyjne. W tej asymetrii rodzi się nowa forma władzy znacznie groźniejsza dla suwerenności poznawczej i autonomii emocjonalnej niż systemy predykcyjne. Rezonuje tu intuicja Ericha Fromma: wolność, gdy staje się zbyt wymagająca, staje się także źródłem lęku. Człowiek, zamiast ją pogłębiać, próbuje od niej uciec, oddając część swojej sprawczości strukturom oferującym przewidywalność i emocjonalną ulgę. Im więcej regulacji delegujemy na system, tym mniej ćwiczymy własną zdolność jej wytwarzania. Suwerenność emocjonalna nie znika nagle, lecz ulega erozji przez wygodę. Wybieramy przewidywalność zamiast ryzyka, ulgę zamiast konfrontacji. Wdrożenie AI companion wprowadza do kultury algorytmicznej ekonomię masowo symulowanych relacji. Suwerenność emocjonalna polega dziś na zdolności do utrzymania dystansu wobec systemów, które współprodukują uczucia. Na umiejętności rozpoznania, kto reguluje to, co czuję, i w jakim celu. AI companion będzie aktywnie współuczestniczyć w produkcji pragnień w nowej, relacyjnej warstwie internetu.

Przypisy

    Antropolożka technologii, prawniczka i historyczka sztuki. Specjalizuje się w obszarze społecznych implikacji sztucznej inteligencji. Wykładowczyni akademicka (Psychologia i Informatyka, Uniwersytet SWPS; Trendwatching&Future Studies AGH; Współpraca człowieka z maszyną, Business Process Automation WZ UŁ; Business AI w Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie). Prowadzi autorskie zajęcia dotyczące sztucznej empatii i emocjonalnych relacji z AI („Miłość i przyjaźń w czasach AI” USWPS). Kierowniczka merytoryczna studiów podyplomowych „Sztuczna inteligencja w biznesie” Collegium Da Vinci. Badaczka w Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją i Cyberkomunikacją UŁ; Associate Researcher Uniwersytet Civitas w Warszawie i speakerka w obszarze nowych technologii. Członkini założycielka Polskiego Stowarzyszenia Transhumanistycznego. Publikowała w Springer, Routledge, „Tekstach Drugich”. Miłośniczka rzeki Wisły, literatury pięknej i działań w paradygmacie art@science.

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI