Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

21 września 2022

NR 10 (Październik 2022)

Nie ma złej pogody, są... ptaki

0 68

Brzydka pogoda stanowi niemal fizyczną barierę przed wyjściem na świeże powietrze. Jesienią przeszkadzał będzie silny deszcz, kałuże nie do przeskoczenia i wiatr wiejący zawsze w oczy. Natomiast zima to zaspy, większe prawdopodobieństwo poślizgnięcia się, a nawet odmrożenia. Czy da się to jakoś pokonać? Zdecydowanie, można – trzeba tylko chcieć, a podstawą jest motywacja.

Rozmowy o pogodzie to nie tylko domena angielskich dżentelmenów. Powoli dzieje się tak, że to jedyny bezpieczny temat, który można poruszyć na rodzinnym czy biznesowym spotkaniu, bez wciągania rozmówcy w meandry bieżącej polityki. Po cóż niszczyć sobie nerwy niepotrzebnymi napięciami o sprawy, na które wpływ mamy mniej niż umiarkowany. Lepiej porozmawiać o zefirku, deszczu i słońcu. I o tym, jakież to wszystko bywa piękne. Teoretycznie tak, gorzej jednak, gdy pogoda nie jest taka, jakiej oczekujemy. Wtedy pogoda staje się tematem do narzekań, powoduje zamknięcie się w sobie, a nawet emigrację przed telewizor z kieliszkiem wina lub całkowite pochłonięcie smartfonem, który angażuje tak bardzo, że godziny mijają niezauważalnie. A przecież istnieje świat na zewnątrz. Barwny, ciekawy, wart zainteresowania. Warto wyjść i popatrzeć na świat, jaki jest, pamiętając, że „piękna” czy „brzydka” pogoda to kwestia odczuć, przekonań i przyzwyczajeń.

POLECAMY

Ruszaj na spacer!

Łatwo wydać polecenie terapeutyczne. Maszeruj przynajmniej 70 minut w tygodniu, ciesz się zielenią i ruchem. Świetnie to działa w wiosenne dni, gdy przyroda budzi się do życia. Wszędzie pojawia się nowa zieleń, kwitną kolejne gatunki roślin, przylatują co rusz nowe gatunki ptaków i rozpoczynają pieśń miłości. Chce się być w tak rozśpiewanym, bujnie zielonym lesie czy parku. Latem też jest całkiem nieźle. Słońce ze swoimi promieniami stymuluje wydzielanie witaminy D, czujemy się lepiej, chętnie pognamy na łąkę, jezioro, brzeg morza. Minuty w ruchu miną niezauważenie, z wielką przyjemnością. Nie trzeba nawet dodatkowych zachęt, no chyba że mamy do czynienia z nastolatkami silnie uzależnionymi od smartfonów. Jednak nawet wtedy czar pływania, plażowania i sportów zbiorowych jest tak ponętny, że potrafi wygrać z kolejną grą, filmikiem, a nawet czatowaniem z grupą przyjaciół. Na szczęście! Niestety, wszystko, co dobre, się kiedyś kończy, jak wiosna i lato w strefie umiarkowanej. Skracają się dni, a za oknem szarzyzna, plucha i zawierucha. Tłumaczeń do tego, by się nie ruszać i wybrać ciepłe kapcie, jest bez liku. A to, że w złą pogodę można się przeziębić albo nawet poważniej rozchorować. Jak więc się przemóc i zdecydować na wyjście z domu? Świetne powody znajdują osoby mające psa, kiedy spacer z pupilem, niezależnie od pogody, staje się swoistym rytuałem, a bywa, że koniecznością. Kiedy już mamy pod opieką czworonoga, to zapewnienie mu podstawowego komfortu staje się oznaką dojrzałości i odpowiedzialności. Czasami nawet wbrew własnym chęciom do opuszczenia czterech ścian. Możemy sobie przypomnieć cudowny zapach lasu po deszczu, który nadaje mu tajemnicza substancja nazywana geosminą (RAMKA), chociaż przywoływanie radości z opadów ma miejsce najczęściej latem. Gdy długo pada jesienią i zimą, wcale nie jesteśmy zadowoleni. Co innego wędkarze, ci chętnie opuszczają domowe pielesze. Znani są wśród nich tacy, co biorą urlop w listopadzie, czekając na dżdżyste i wietrzne dni tylko po to, by z rzeki wyciągnąć miętusa albo wspaniały okaz suma. Determinacja może być olbrzymia.

 

GEOSMINA

Geosmina – wzór strukturalny (źródło: Wikipedia)

Geosmina należy do grupy cyklicznych alkoholi. Jej zapach jest ziemisty, ale ten najbardziej charakterystyczny i lubiany – to zapach gleby po deszczu. Ludzki nos jest ekstremalnie wrażliwy na obecność geosminy i wykrywa jej obecność już na poziomie 0,4 cząsteczki na miliard! Jej niski poziom, ten obecny po deszczu i bardzo dla nas atrakcyjny, pochodzi z rozkładu bakterii, sinic oraz promieniowców. Natomiast w większych stężeniach geosmina wcale nie jest przyjemna i jest odpowiedzialna za zapachy butwiejących buraków i błotnistych ryb. Podejrzewa się, że nasze zamiłowanie do niskich poziomów geosminy, czyli do zapachu lasu, czy szerzej gleby po letnim deszczu, to bezpośrednie nawiązanie do starych ewolucyjnych korzeni Homo sapiens na afrykańskiej sawannie. Tam deszcz oznaczał wyższe plony i zazielenienie całego ekosystemu. 

 

Ptaki – dodatkowy stymulator

Nie każdy zostanie miłośnikiem moczenia kija. Przeszkadzać będą komary, niechęć, a nawet strach przed wodą, niechęć do obślizgłych ryb czy pewne uwarunkowania kulturowe. Podobnie z psami, które przy wielu zaletach dokładają jednak pewnych ograniczeń – trzeba z nimi być i nie wszędzie można je zabrać. Same wyprawy turystyczne z pupilami są coraz łatwiejsze, jednak na pewno nie zawsze i nie wszędzie. Ptaki dają coś niesamowitego. Przeżycie w terenie, na własne oczy, poczucia wolności. Ich lot, zachwycające aerodynamiczne sylwetki, piękno zachowań spowodowały to, że trafiły w ludzką przestrzeń kulturową. I tak od wieków, w różnych miejscach i cywilizacjach. Trafiły do malarstwa, prozy, przysłów. Wiele osób pragnie to zrozumieć i tę wyjątkową grupę zwierząt bliżej poznać. Ptaki zaś mają skrzydła i niezwykłe zdolności do dalekich przemieszczeń. Sporo naszych rodzimych gatunków odbywa wiosenne i jesienne migracje, swoisty cud ptasich wędrówek. W wielu miejscach, także w Polsce, choćby na brzegach Bałtyku, w ujściu Warty, dolinie Biebrzy, na Stawach Milickich ptaki tworzą wielogatunkowe skupiska. Wywołuje to zainteresowanie coraz większej grupy osób, po angielsku zwanych birdwatcherami, a po polsku ptasiarzami. Obwieszeni lornetkami, lunetami i aparatami fotograficznymi dzielnie obserwujący ptasie życie. Praktycznie niezależnie od pogody i pory roku. Wiosną ptaki są bardzo aktywne, bo to sezon lęgowy, latem doglądają młodych, jesienią migrują w wielotysięcznych stadach, a zimą pojawiają się gatunki z dalekiej północy. Tak więc sezon na obserwację trwa cały rok. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie poszukiwać ptasich niespodzianek.

Praktyka czyni mistrza. Badania wykonane przez autorów tego artykułu wspólnie z prof. Christophem Randlerem z Uniwersytetu w Tybindze pokazały, że radość nawet z niekorzystnej aury zwiększa się wraz ze znajomością ptaków i ich zwyczajów. Dla niewtajemniczonych może to zabrzmieć nawet paradoksalnie. Przecież czas deszczu i wiatru pewnie chętniej przesiedzieliby w domowych pieleszach i przeznaczyli na wertowanie atlasów ptasich, poznawanie cech diagnostycznych wybranych gatunków czy przeszukiwanie zasobów internetowych w poszukiwaniu atrakcyjnych miejsc na kolejne eskapady. Tymczasem okazuje się, że lepiej wyjść z domu, a nawet specjalnie w celu obserwacji ptaków pojechać w dobre miejsca obserwacy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy