Dawid Krawczyk: „Wchodzę w nowy związek. Chciałbym zacząć z czystą kartą. Nie chcę wracać do poprzednich relacji, myśleć o byłych ani o rozstaniach”. Co byście pomyśleli, słysząc takie słowa w gabinecie?
Agata Stola: Zapytałabym, co jest powodem tego, że tak bardzo nie chce myśleć o minionych relacjach?
Robert Kowalczyk: Czy to rzeczywiście wyraz pragnienia nowego początku, czy raczej unikanie emocji z przeszłości?
D.K. To chyba naturalne, że ktoś zakochany nie chce wracać do wspomnień relacji, które przecież z jakiegoś powodu musiały się skończyć – to pewnie nie są najprzyjemniejsze wspomnienia.
A.S.: Jeśli ktoś na pierwszym spotkaniu mówi, że nie chce wracać do przeszłości, że wszystko odciął i już o tym nie myśli – to często właśnie sygnał, że wcale się jeszcze nie odciął. Gdyby naprawdę te emocje były domknięte, ten temat po prostu by się nie pojawił. W terapii często widzimy sytuacje, w których ktoś buduje wizję nowego związku w kontrze do poprzedniego – wszystko, co było, uznaje za złe, a nową relację idealizuje. To pokazuje, że wciąż tkwi w dawnych emocjach.
D.K. Czyli nie ma „czystej karty”?
R.K.: Słyszę to określenie w gabinecie i zawsze się zastanawiam, czym właściwie miałaby być ta „czysta karta”. Nie da się jej mieć, bo każdy z nas ma swoją przeszłość, która nas ukształtowała. Poprzedni związek, nawet jeśli trudny, był częścią tej historii.
Czasem w tym sformułowaniu pobrzmiewa swego rodzaju obietnica, że tym razem będzie inaczej, lepiej. Ale karta nigdy nie jest „czysta’, tylko zapisana naszą historią. I to od nas zależy, co z tą historią zrobimy. Im więcej rozumiemy o sobie, im więcej emocji potrafimy domknąć i nazwać, tym większa szansa, że w nowej relacji wybierzemy lepsze ścieżki.
D.K. Skąd się bierze ta potrzeba, żeby odciąć przeszłość grubą kreską?
R.K.: W tej fantazji, że da się odciąć przeszłość, kryje się obietnica uwolnienia od cierpienia. Jakbyśmy mogli zostawić za sobą trudne doświadczenia, nieprzyjemne emocje, tę część historii, która wciąż boli.
A.S.: Warto się zastanowić, czy w ten sposób nie odcinamy jakiejś wersji siebie. Taka wizja życia, w którym możemy tworzyć siebie wciąż od nowa, to myślenie życzeniowe. Bardzo atrakcyjna wizja, szczególnie w świecie mediów społecznościowych, które karmią nas hasłami typu „Zacznij od zera”, „Stwórz siebie na nowo” – tylko że to złudzenie. Tworząc siebie od nowa, odrzucamy lata zdobywanej wiedzy o sobie. A to właśnie ta wiedza – także o naszych słabościach i błędach – jest źródłem dojrzałości. Dlatego byłabym ostrożna z tą ideą „nowego ja”. Bo w praktyce oznacza często odrzucenie całego życiowego doświadczenia, które przecież stanowi nasz największy potencjał.
D.K. Bardzo przemawia do mnie ta wizja ciągłości – żeby integrować swoje doświadczenia, zamiast je wymazywać, ale z drugiej strony rozumiem też przyjemność tworzenia czegoś całkowicie nowego, z nową osobą. Myślę, że dlatego niektórzy w parach wprowadzają zasadę, że nie rozmawiają o swoich byłych partnerach, jakby ich w ogóle nie było. Co o tym myślicie?
A.S.: W wielu związkach temat byłych partnerów budzi po prostu lęk i zazdrość. Czasem chodzi o relacje tru...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.