Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

8 marca 2016

Nawróceni na dotyk 

0 263

W Nowym Jorku, mieście, które nigdy nie zasypia, hitem są... Przytulane Party. To bezalkoholowe, pozbawione seksualnych podtekstów imprezy dla dorosłych, połączone z nauką stawiania intymnych granic i uzdrawianiem relacji. Przez dotyk.

Na pomysł Przytulanych Party (Cuddle Party) wpadł kilka lat temu Reid Mihalko, masażysta-samouk. Stworzył program zajęć dla znajomych po fachu, by wymieniać się doświadczeniami, poznać nowe techniki masażu i odprężyć się po ciężkiej pracy. Oferta, początkowo skierowana do terapeutów manualnych i specjalistów masażu sportowego, rehabilitacyjnego i relaksacyjnego, a także pielęgniarek i instruktorów jogi, zachwyciła także osoby spoza branży. Poprosili jednak o mniej specjalistyczną wersję – „coś dla zwykłych ludzi”.

Mihalko zastanawiał się, jaką czynność mógłby wykonywać przeciętny uczestnik spotkań, i wybór padł na... przytulanie. Pomysł pomogła mu dopracować terapeutka prowadząca warsztaty o emocjach (i zarazem życiowa partnerka masażysty), Marcia Baczynski. Przytulane Party z miejsca stały się hitem – od tamtej pory wzięły w nich udział setki tysięcy osób na całym świecie. Jak wytłumaczyć tę popularność?

Skóra na głodzie

Dopiero niedawno terapeuci zorientowali się, że w kulturze zachodniej najwięcej mówi się o „złym dotyku”. Mało tego, „naturalna skłonność, by dotykać i być dotykanym już w procesie socjalizacji zostaje napiętnowana, ograniczona”, uważa Sam Cowan, terapeuta manualny, który zaczął organizować Przytulane Party w Londynie.

Jego zdaniem w następstwie tego pojawiło się zjawisko nazywane „głodem skóry”. Cherie Sohnen-Moe, pisarka i dyplomowana masażystka, autorka podręcznika The Ethics of Touch tłumaczy, że bardzo często potrzebę dotyku sprowadzamy – błędnie ją interpretując – do seksualnego pożądania, fizycznego pragnienia: „Obecnie ludziom częściej zdarza się nawiązywać seksualne relacje z potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem niż z miłości. A gdy brakuje kogoś do przytulania naszej zewnętrznej powłoki, sami zaczynamy się otulać – od wewnątrz, choćby poprzez objadanie się”.

Specjaliści przyznają, że dotyk stał się społecznym tabu – w krajach wysoko rozwiniętych ludzie starają się unikać fizycznego kontaktu. Jaki to ma wpływ na ich samopoczucie? Andrew Schwartz, terapeuta manualny z Los Angeles uważa, że ciało człowieka zaczyna cierpieć, gdy nie otrzymuje wystarczającej ilości dotyku. „Jesteśmy istotami społecznymi i świadomy, odbierany jako przyjemny dotyk składa się na nasze człowieczeństwo”, powiedział w jednym z wywiadów Reid Mihalko. Jego zdaniem nie sposób przecenić korzyści płynących z bycia dawcą i odbiorcą dotyku – korzyści, jakich nie dostarczy głaskanie psa czy kota.

Uczestnicy Przytulanych Party przyznają, że ogromnie tęsknili za kontaktem z drugą osobą i jej dotykiem. Wyznania te nie dziwią Marnii Robinson, autorki Cupid’s Poisoned Arrow. Ostrzega przed nowoczesnym modelem życia, który nie zaspokaja potrzeby bliskiego kontaktu i nie gwarantuje wystarczająco satysfakcjonujących więzi: „układ nagrody każe nam się więc nieustannie rozglądać za czymś, co pomogłoby te puste przestrzenie wypełnić. Przykładem substytutu może być śmieciowe jedzenie albo pornografia w sieci. Ale jedno i drugie tylko oszukuje nasze umysły”. Według Robinson tylko dotyk bliskiej, darzonej zaufaniem osoby sprawia, że wydzielamy neurochemiczny koktajl – „lek na całe zło”.

Dotyk a pewność siebie

Dotyk rozwija się już u dwumiesięcznego płodu – jako pierwszy ze zmysłów. Początkowo wrażliwe są tylko usta, potem twarzyczka, a po 14 tygodniach – niemal całe ciało. Małe dzieci ciągle wszystkiego dotykają i chcą się przytulać – to dowód na to, że dotykanie jest potrzebą naturalną. Kiedy mózg rejestruje, że ciało dotykane jest w przyjemny, relaksacyjny sposób, obniża się ciśnienie krwi, oddech ulega spowolnieniu, zwiększa się aktywność funkcji trawiennych, przybywa ciał odpornościowych, wydzielany jest „naturalny antydepresant”, oksytocyna, dzięki czemu ogarnia nas uczucie spokoju i obniża się poziom kortyzolu (hormonu stresu). Liczne badania wykazały, że dotyk obniża u niemowląt poziom stresu, pomaga im zdrowo się rozwijać, przybierać na wadze, dzięki niemu rzadziej płaczą i lepiej śpią. Z uzyskanych danych wynika również, że ludzie, którzy w dzieciństwie byli często przytulani i masowani, w dorosłości są pewni siebie i lepiej radzą sobie w kontaktach społecznych. Prof. Ashley Montagu, antropolog z Princeton, autor dzieła Touching: The Human Significance of the Skin podkreśla, że „dotyk jest podstawową potrzebą behawioralną, której brak powoduje zaburzenia zachowania oraz nieprawidłowy rozwój fizyczny”.

Tulimy czy nie tulimy?
Przytulane Party reklamowane jest jako zabawa o charakterze społecznym, przeznaczona dla osób pełnoletnich, wspomagająca pracę nad komunikacją, stawianiem granic i zdobywaniem doświadczeń. Nad przebiegiem spotkania w bezpiecznej atmosferze, sprzyjającej relaksowi i poznawaniu nowych przyjaciół, zawsze czuwa moderator.

W zamierzeniu organizatorów, party nie jest substytutem terapii, ale „narzędziem” wywołującym dobre samopoczucie na poziomie fizycznym, społecznym i emocjonalnym. W praktyce oznacza to trzyipółgodzinną imprezę w formie warsztatów, z udziałem 6–20 osób płci obojga. Uczestnicy pochodzą z rozmaitych środowisk społecznych i grup zawodowych, zazwyczaj dwie trzecie grupy stanowią single.

Jak wygląda takie party? Najpierw wszyscy przebierają się w piżamy (z rodzaju tych nieerotycznych), następnie odbywa się Krąg Powitalny i uczestnicy mogą się poznać. „Zaczynamy od omawiania praktycznych zagadnień z komunikacji: jak prosić o to, czego chcemy, jak być precyzyjnym w wyrażeniu tej prośby, co zrobić, gdy poczujemy się niezręcznie? Całość utrzymana jest w lekkiej, zabawnej atmosferze, każdemu etapowi spotkania towarzyszy odpowiednio dobrana muzyka”, opowiada Reid Mihalko.

Organizatorzy szczegółowo wyjaśniają zasady spotkania i tłumaczą, dlaczego przestrzeganie ich jest ważne. Jedna z nich głosi: na Przytulanych Party nigdy nikogo nie musisz przytulać. Inna: jeśli jesteś na „tak”, powiedz „tak”, jeśli jesteś na „nie” – powiedz „nie”, a jeśli nie jesteś pewien – też powiedz „nie”. Ucząc się stawiać jasne granice, uczestnicy zaczynają rozumieć, że nie ma nic złego w odmowie fizycznego kontaktu. „Wiele osób czasami mówi «może», choć tak naprawdę myśli «nie» – nie chcą tylko ranić niczyich uczuć.

Najczęściej stwarza to dość niezręczną sytuację. Siedząc przy barze często widzimy taką scenę: mężczyzna podchodzi do dziewczyny i pyta: «Mo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy