Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

1 stycznia 2020

NR 1 (Styczeń 2020)

Nasze światy zastępcze

49

Choć samotność boleśnie nam doskwiera, to niechętnie o niej mówimy. Ludziom trudno się do niej przyznać, bo musieliby uznać, że są niedoskonali, mniej popularni, że w pogoni za samodoskonaleniem zapomnieli o czymś bardzo istotnym.

JOANNA KRASZEWSKA: Czy samotność dla współczesnego człowieka jest większym problemem niż dla naszych przodków sprzed kilkuset lat?

PAWEŁ WOJCIECHOWSKI: Kiedyś społeczeństwo nie było tak zindywidualizowane. Dziś stajemy się coraz bardziej osobni. Nasz tryb życia, gospodarka i model rodziny wzmacniają to zjawisko. Myślę, że poczucie samotności jest dziś większe. Trochę na nasze własne życzenie. 

Samotność sprawia tak wielki ból, że próbujemy od niej uciekać w „światy zastępcze” – jak pisze Pan w swojej książce.

Myślę, że to nie jest w pełni świadoma ucieczka. Wzmacnia ją oddziaływanie innych. To wspólna samotność. Prof. Irvin Yalom z Uniwersytetu Stanforda zwrócił uwagę, że ludzie samotni odnoszą mniej sukcesów i żyją krócej. Polskie statystyki pokazują, że liczba samobójstw w Polsce eskaluje – co roku więcej osób odbiera sobie życie niż ginie w wypadkach na drodze. Problem ten coraz częściej dotyka także dzieci. Choć samotność boleśnie nam doskwiera, to niechętnie się o niej, jako zjawisku społecznym, mówi. Wydaje mi się, że jest tematem niemodnym, zaprzeczonym – tak jak umieranie – w społeczeństwie, które często piękno ciała, spektakularną popularność i dobrobyt zrównuje z poczuciem szczęścia. Ludziom trudno przyznać się do samotności, bo musieliby uznać, że są niedoskonali, mniej popularni, że w pogoni za samodoskonaleniem zapomnieli o czymś bardzo istotnym. Czy mówimy o niedoskonałości na przykład w pracy? Myślę, że ważna jest osobista zgoda na to, że droga do rozwoju prowadzi przez własną niedoskonałość i kolejne pożegnania z idealną wersją siebie. Gdy koncentrujemy się na fasadowości, oddalamy się od siebie i innych, a chodzi przecież o to, by żyło się nam szczęśliwie – to znaczy też prawdziwie… Jaki z tego wniosek? Staliśmy się wspólnotą ludzi samotnych, odległych, za to lepiej skomunikowanych technologicznie. Ten rodzaj szybkiego, powierzchownego kontaktu spopularyzował się, a prawdziwa samotność zeszła do podziemia. Dzięki reklamom wiemy, że komunikator i streaming zapewniają nam nieustający kontakt. Ważniejszy od więzi z przyjaciółmi stał się pomysł na siebie na tle znajomych.

A przecież spotkanie w realu nie jest tym samym co via smartfon. Realny kontakt, twarzą w twarz, to stopniowe odsłanianie się, odpowiedzialność za relację. 

I dlatego – z lęku przed tą odpowiedzialnością – wolimy relacje wirtualne?

Z lęku, z tak zwanego zmęczenia codziennością czasami szukamy znośnej iluzji, odcięcia, haju. Mój kolega zaczyna dzień od Facebooka i sprawdza go przed snem. Tego wymaga jego praca. Wciąż podróżuje.

Ostatnio nawet bawiąc się z kilkuletnim synem, wchodzi na Face­book. Czy w takiej zabawie, z której ojciec jest częściowo wyłączony, chłopiec odkrywa przestrzeń do eksperymentowania? Gdzie jest ojciec: z dzieckiem czy w podróży wirtualnej? I czy to da się pogodzić? Moim zdaniem – nie. Czy to lęk przed odpowiedzialnością? Nie wiem – myślę, że każdy ma uczucia, przed którymi ucieka. Przy czym problemem nie jest np. smartfon, ale to, że bywa on pretekstem, by nie ujawniać, czego w głębi serca pragniemy. A milczenie na ten temat tylko zwiększa samotność. Im bardziej uciekamy w światy zastępcze – chwilowo odczuwając ulgę – tym bardziej czujemy się osamotnieni.

Pomyśl

Kiedy częściej korzystasz z mediów społecznościowych: gdy jest ci źle czy gdy jest ci dobrze?

  1. Czy odczuwasz pustkę – w jakich sytuacjach? I co wtedy robisz?
  2. Jakie obserwujesz zjawiska społeczne, które zastępują rzeczywistość?
  3. Z czego najtrudniej ci zrezygnować, kiedy przeżywasz niełatwe chwile?
  4. Co mógłbyś poświęcić w imię własnych przekonań?
  5. Co wydaje się niezbędne w życiu nowoczesnego człowieka?
  6. Co robisz, aby stać się aktywnym człowiekiem? Jak rozumiesz aktywność i jakie ma ona dla ciebie znaczenie?

Oprac. na podst. Paweł Wojciechowski, Światy zastępcze. Samotność wobec kultury, GWP 2018

 

Czy ta tendencja pojawiła się wraz z powstaniem wirtualnej przestrzeni?

Nie. Zapewne trwa tyle co kultura, z tą różnicą, że kiedyś światy zastępcze były inne. O pewnych rzeczach się w grupie nie mówi, za to się je robi – również odreagowuje. Kulturowy pretekst do tego jest strzeżony, staje się dogmatem lub trendem, ponieważ stoi na straży całej misternej makiety rzeczywistości! Takim światem zastępczym może stać się wszystko. Nie chodzi o to, co jest wierzchnią treścią aktywności, ale o to, co my z tą treścią robimy – na przykład staje się ona dla nas najważniejszą prawdą – szczególnie kiedy grupa osób „wnosi rojenie w rzeczywistość”, jak pisał Freud. Czy wtedy możliwa jest jeszcze szczera rozmowa zamiast skupienia na fasadach? Dobry przykład to polowania na czarownice! Fasadowe wytłumaczenie tego procesu znalazło się w polskiej literaturze wraz z opisem tego, jak się czarownicy strzec. Dziś chyba trudno uwierzyć, że można było w ten sposób myśleć o kobietach! Prawdziwa, grupowa przyczyna polowań została więc przykryta nieprawdziwym, magicznym uzasadnieniem. Ono jednak usypia czujność, pomaga nie widzieć. Zastanawiam się, czy teraz też poluje się na „czarownice”?

Obecnie np. Facebook bywa przydatnym narzędziem, dopóki nie staje się alternatywą w rodzaju: „Być w grupie czy być odrzuconym?”. Można usunąć kogoś z grupy, jakby był nieprawdziwy. Pewnie wtedy nawet o to łatwiej… Internet, jak kiedyś magia, pozwala nie-widzieć.Ten rodzaj zobojętnienia przypomina mi sceny z filmu „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa. Pokazano w nim nierozmawiającą ze sobą parę. Małżonkowie co wieczór zasypiają ze smartfonami. Wówczas mogą nie-widzieć siebie. Ich syn przypadkiem słyszy kłótnię i dowiaduje się, że ani matka, ani ojciec nie chce się podjąć opieki nad dzieckiem po rozwodzie. W ten sposób opuszczają chłopca dwie najważniejsze osoby, które wiążą go ze światem. Opuszczenie – siebie i innych – to jedna...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy