Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

27 września 2016

Mózg kocha obce

116

Ta niesamowita zdolność dostępna jest tylko człowiekowi. Mózg ludzki żyje dzięki niej i dla niej. O czym mowa? O mowie właśnie! Mózg uwielbia mówić, kreatywnie używać języka i poznawać języki obce.

Dziecko chłonie język jak gąbka wodę. Po kilkudziesięciu miesiącach życia zna już kilkaset słów (zlepek głosek niosących znaczenie), orientuje się w regułach gramatycznych i potrafi je dobrze stosować. Tę nieprawdopodobną, uniwersalną, stale obserwowaną przez każdego rodzica zdolność przyswajania języka prof. Noam Chomsky – znany amerykański lingwista i filozof – nazwał modułem nabywania języka. Istnieje „coś” w naszych mózgach, coś zaprojektowanego i wbudowanego tam genetycznie, co zapewnia nam nieprawdopodobne zdolności do nauczenia się potencjalnie każdego języka świata. Chomsky uważał, że dotyczy to zwłaszcza reguł gramatycznych, które są przyswajane przez dzieci niemal bezwiednie, jakby intuicyjnie. Dziś jego twierdzenia uznawane są za zbyt kategoryczne – badacze wskazują, że dzieci mają nieprawdopodobnie wyczulony „radar” językowy i uczą się przede wszystkim przez kontakt z użytkownikami danego języka, którzy rzetelnie stosują reguły – jednak faktem pozostaje, że człowiek (zwłaszcza w dzieciństwie) posiada szczególne predyspozycje (niedostępne dla innych zwierząt na naszej planecie) do przyswojenia ustrukturyzowanego systemu komunikacji symbolicznej. Są one realizowane na bazie dojrzewającego i niezwykle plastycznego, zdolnego do zmieniania swojej struktury i funkcji pod wpływem doświadczeń ludzkiego mózgu.

POLECAMY

Cenne podłużne badanie amerykańskiej grupy naukowców (Dilary Can, Todda Richardsa i Patricii Kuhl) sprzed trzech lat na niemowlętach wskazało, jaka część struktur jest ważna dla rodzącej się zdolności językowej. Naukowcy zbadali mózgi siedmiomiesięcznych dzieci w rezonansie magnetycznym i ponowili badanie po pięciu miesiącach, testując roczne dzieci na skalach rozumienia i generowania komunikatów językowych. Dzięki temu udało im się wskazać obszary, których wielkość korelowała (dodatnio) ze zdolnościami językowymi. Jeśli u dzieci na wcześniejszym etapie rozwoju zaobserwowano więcej tkanki w prawej półkuli móżdżku i w wiązkach nerwowych doprowadzających do niej informacje, to po kilku latach odnotowano u nich lepsze zdolności rozumienia języka. Im większy zaś był prawy hipokamp (podwinięty i głęboko wciśnięty ku środkowi obszar kory skroniowej), tym większe zdolności ekspresywne. Być może ta para struktur leży u podstaw zdolności do „chłonięcia” języka – zarówno jego rozumienia, jak i generowania. Co ciekawe, struktury te nie należą, czy też raczej nie są na pierwszym planie tradycyjnie opisywanego układu struktur ważnych dla języka w mózgu dorosłych.

Jeden mózg, wiele języków
Badania neurolingwistyczne tradycyjnie, już od połowy XIX wieku, skupiały się na korze mózgowej, bo tam zorganizowane są wszystkie wyższe funkcje: percepcja, pamięć, uwaga, język. Wśród najważniejszych dla języka struktur możemy wyróżnić przede wszystkim ośrodki lewopółkulowe: tylną część dolnego zakrętu czołowego (pole Broki – generowanie mowy), tylną część górnego płata skroniowego (pole Wernickego – rozumienie mowy), dolną część płata ciemieniowego (funkcja symboliczna, łączenie dźwięków mowy ze znaczeniami). Obecnie coraz więcej mówi się o połączeniach między poszczególnymi ośrodkami układu (wiązki istoty białej zwane pęczkami), o obszarach podkorowych: jądrach podstawy, wzgórzu i właśnie móżdżku jako bardzo ważnych częściach systemu językowego naszego mózgowia. System ten nie tylko pozwala nam doskonale korzystać z rodzimego języka, ale także przyswajać kolejne. Mechanizm uczenia się nowych języków rządzi się jednak pewnymi specyficznymi prawami, z których wiele dopiero poznajemy.

Od blisko dwudziestu lat wiemy, że obszary odpowiedzialne za realizację różnych funkcji językowych (zwłaszcza ekspresywnej) pokrywają się dla rodzimego i nabytego języka u osób dwujęzycznych, które nauczyły się drugiego języka we wczesnym dzieciństwie. Natomiast u osób, które nauczyły się drugiego języka we wczesnej dorosłości (lub też późnym dzieciństwie), zestaw struktur aktywnych podczas realizacji funkcji językowych jest nieco inny dla nabytego języka niż dla rodzimego. Różnice dotyczyły między innymi aktywacji okolic wokół, a nie w obrębie samego pola Broki dla drugiego języka, bardziej rozległej aktywacji w obszarach kory skroniowej, a niekiedy nawet kory skroniowej prawej półkuli. Współczesne badania wykazały, że reprezentacje mózgowe dotyczące leksykonu umysłowego (słownictwo, semantyka) pokrywają się dla rodzimego i drugiego języka, a są odmienne przy przetwarzaniu kwestii czysto gramatycznych, jeśli drugi język został przyswojony na późniejszym etapie życia. Porównując aktywność mózgu rodzimych użytkowników języka i osób, które przyswoiły ów język jako drugi, wykazano na przykład, że aktywacja w obrębie lewego dolnego zakrętu czołowego była podobna przy przetwarzaniu zdań zawierających mylne znaczenie danego słowa, a wyraźnie wyższa u nierodzimych użytkowników przy zdaniach zawierających „usterkę” w syntaksie. Mogło to świadczyć o tym, że ci ostatni mieli większą zagwozdkę na poziomie gramatycznym. Jednak jak wykazały badania zespołu Amerykanki Harriet Bowden sprzed trzech lat, wykorzystujące metodę potencjałów wywołanych (stanowią one doskonałe mózgowe korelaty przetwarzania informacji w czasie), przetwarzanie informacji dotyczącej zaburzeń syntaktycznych jest bardzo podobne u rodzimych użytkowników danego języka i osób, które nabyły ów język w dorosłości, pod warunkiem że te ostatnie poznały go w stopniu doskonałym. Oznaczałoby to, że mózgowa obróbka nawet najbardziej zaawansowanych elementów języka możne osiągnąć poziom „rodzimej” sprawności dzięki odpowiedniej motywacji i wytężonej pracy z własnym, dojrzałym, ale wciąż plastycznym mózgiem!

Chiński – na pamięć

Czy wielojęzyczność przynosi naszym mózgom i ich funkcjonowaniu większe korzyści niż „zwykła” dwujęzyczność? Czy znajomość jakichś języków szczególnie stymuluje tkankę mózgową? Badania naukowców z Uniwersytetu Londyńskiego wskazują, że nauka języka bardzo różniącego się od rodzimego przynosi dodatkowe zmiany w naszym mózgu. Dla naszego kręgu kulturowego są to języki Dalekiego Wschodu, a zwłaszcza język chiński, który jest tonalny. Istnieją w nim cztery tony muzyczne różnicujące znaczenie wyrazów. I tak np. słówko shu wypowiedziane „tonem opadającym i wznoszącym” oznacza szczura, podczas gdy shu wypowiedziane tonem ciągłym oznacza książkę. Badacze stwierdzili, że Chińczycy posiadają więcej tkanki nerwowej w tylnym obszarze lewego płata skroniowego. Naukowcy porównali również mózgi osób anglojęzycznych, które nauczyły się chińskiego w dorosłości, z mózgami osób nieznających tego języka. Okazało się, że osoby, które uczyły się chińskiego, mają więcej tkanki nerwowej w tylnym obszarze lewego płata skroniowego (jak Chińczycy) niż osoby, które nie znały chińskiego, choć uczyły się innych, nietonalnych języków obcych.

Sekret poligloty
Mózg zresztą uwielbia każdą pracę i naturalną stymulację. Pozwala mu to odżywiać komórki i wciąż na nowo organizować sieci połączeń między nimi. To zapewnia sprawność i żywotność mózgu i zwyczajnie przedłuża nam życie. Język i jego nauka stanowią bodaj najlepsze i najwartościowsze źródło stymulacji. Dzięki tej zdolności (i dla niej) ludzki mózg rósł i zmieniał się. Od bez mała dziesięciu lat, dzię...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy