Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

3 lutego 2016

Autobiografia wydanie poprawione

14

Pamiętasz jarmark z dzieciństwa? Przejażdżkę balonem wypełnionym gorącym powietrzem? Ojciec cię tam zabrał, oto jego zdjęcie. Bałeś się, ale on cię uspokoił... Stałeś się dzięki temu bardziej ufnym człowiekiem. To był ważny dzień...

Oscar Wilde powiedział, że pamięć to „pamiętnik, który każdy z nas ze sobą nosi”. Pamięć autobiograficzna definiuje nas, stanowi fundament, na którym budujemy naszą tożsamość. Wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że nasze wspomnienia są dokładne, pozbawione luk i trwałe. Jednak w ciągu minionej dekady psychologowie pokazali, że pamięć autobiograficzna może być niedokładna, fragmentaryczna i krucha.

Wywiady sugestywne
Istnieją różne techniki sugestywne, pod wpływem których u ludzi mogą pojawiać się wspomnienia całych zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Często jesteśmy głęboko przekonani o prawdziwości tych iluzorycznych wspomnień, wiążą się z nimi silne emocje, są one wyraźne i żywe – tyle tylko, że nie są prawdziwe.

Jednym ze sposobów na wytworzenie całkowicie fałszywych wspomnień jest przeprowadzanie wielokrotnych, wysoce sugestywnych wywiadów. Dorosłych uczestników tego rodzaju badań – zwykle studentów, ale czasem także osoby spoza środowiska akademickiego – prosi się o przeczytanie opisów zdarzeń, w których uczestniczyli jako dzieci. Nie wiedzą jednak, że jedno z tych zdarzeń jest wymysłem eksperymentatora. Tak było np. w eksperymencie Loftus i Pickrell (1995). Jego uczestnicy czytali fikcyjną opowieść o tym, jak w wieku 5 lat zgubili się w centrum handlowym, po czym pewien starszy człowiek pomógł im odnaleźć rodzinę.

Zwykle podczas dwóch lub trzech sesji wszczepiania fałszywych wspomnień zachęca się uczestników, aby sobie przypominali zdarzenia – których w rzeczywistości nie pamiętają – czasem używając technik mających wspomagać pamięć, na przykład techniki mentalnego odtwarzania otoczenia fizycznego, w którym doszło do danego zdarzenia. Po zakończeniu badania niezależnych sędziów uczy się kodować relacje uczestników o tym, co pamiętają i określać, które z nich zawierają fałszywe wspomnienia na temat docelowego zdarzenia.

Niektórzy uczestnicy badań wydają się potem naprawdę przekonani, że pamiętają fałszywe zdarzenie („Pamiętam, jak się bałem, kiedy nie mogłem znaleźć mamy”). Podają przy tym szczegóły wykraczające poza to, co zostało im przedstawione w opisie; tych klasyfikuje się jako posiadaczy pełnych fałszywych wspomnień. Z kolei uczestników, którzy po prostu przyjmują do wiadomości, że zdarzenie miało miejsce, bądź snują na jego temat rozważania („no cóż, to mogło się wydarzyć w centrum handlowym na naszej ulicy”), klasyfikuje się jako posiadaczy częściowych fałszywych wspomnień.

Ilu zatem uczestników podobnych eksperymentów relacjonowało później częściowe lub pełne fałszywe wspomnienia? Według naszych obliczeń, dokonanych na podstawie analizy 10 opisanych programów badawczych, w których udział wzięło 560 osób, aż u 1/3 z nich wychwycono częściowe lub pełne fałszywe wspomnienia. W badaniach, w których rozróżniano pomiędzy częściowymi i pełnymi fałszywymi wspomnieniami, ich proporcje rozkładały się po równo: 17 proc. wspomnień uznano za częściowe, 17 proc. za pełne. Najwięcej pełnych fałszywych wspomnień w jednym eksperymencie, to aż 26 proc. (Porter i inni, 1999). Co jednak ciekawe, po zmodyfikowaniu procedury wywiadu sugestywnego, w tego typu badaniach uzyskuje się jeszcze wyższe wartości występowania fałszywych wspomnień.

Teorie wspomnień
Pomiędzy poszczególnymi uczestnikami i poszczególnymi badaniami występują ogromne różnice jeśli chodzi o treść i właściwości tych fałszywych wspomnień. Czasem fałszywe wspomnienia są przepojone emocjami, czasem wierzy się w ich prawdziwość z wielkim przekonaniem, czasem są niezwykle szczegółowe (chociaż, przeciętnie rzecz biorąc, są zwykle trochę mniej szczegółowe niż porównywalne prawdziwe wspomnienia). Jeśli spojrzeć na nie jako całość, badania z użyciem wywiadów sugestywnych pokazują, że tworzenie fałszywych wspomnień to bardzo żywe zjawisko. Z czego więc wynika fakt, że ludzie mogą tworzyć fałszywe wspomnienia pod wpływem samego myślenia o jakimś zdarzeniu? Istnieje pewna różnica zdań na ten temat i dwie główne teorie.

Według teorii „rozmytego śladu”, ludzie tworzą ślady pamięciowe dwojakiego rodzaju: ślady dosłowne, odnoszące się do szczegółów zmysłowych (zapach, kolor, dźwięk) oraz ślady „meritum”, opisujące bardziej abstrakcyjne szczegóły (znaczenia, interpretacje, rozwinięcia). Uważa się, że ślady dosłowne są podatne na zakłócenia i z biegiem czasu ulegają szybkiej fragmentacji, podczas gdy ślady „meritum” są silniejsze. Według zwolenników teorii „rozmytego śladu”, fałszywe wspomnienia powstają wtedy, kiedy ludzie opierają się wyłącznie na wspomnieniach „meritum”, bądź kiedy wspomnienia dosłowne z jednego źródła mylnie bierze się za wspomnienia z innego źródła.

Z kolei w modelu monitorowania źródła SMF (ang. Source Monitoring Framework), proces powstawania fałszywych wspomnień sprowadza się do błędu w ocenieniu ich źródła. Według SMF, ludzie nie wiedzą od razu, jakie jest źródło danego wspomnienia. Zamiast tego korzystają z różnorodnych sygnałów aby wnioskować, z jakiego źródła pochodzi każda myśl, obraz i wspomnienie, których doświadczają. Proces ten działa sprawnie przez większość czasu, ponieważ istnieją zauważalne i systematyczne różnice pomiędzy zewnętrznie postrzeganymi (prawdziwymi) wspomnieniami a wewnętrznie generowanymi (wyobrażonymi) wspomnieniami. Wspomnienia rzeczywiste zawierają zwykle więcej szczegółów zmysłowych (kolorów, dźwięków, zapachów) oraz szczegółów konceptualnych (przestrzennych, czasowych) niż zdarzenia wyobrażone. Wspomnienia rzeczywiste są także bardziej spójne, logiczne i konsekwentne. Wszystkie te różnice pozwalają na dokonywanie trafnych ocen co do źródła naszych wspomnień. Ale kiedy obraz bądź myśl ma cechy prawdziwego wspomnienia, ludziom zdarza się brać wyobrażone zdarzenia za prawdziwe przeżycia.

W technice wywiadu sugestywnego akt wyobrażania sobie zdarzenia z dzieciństwa, które w rzeczywistości nie miało miejsca, przypuszczalnie sprawia, że uczestnicy generują percepcyjnie bogate oraz spójne fałszywe szczegóły na temat podsuwanego im zdarzenia. Z czasem te obrazy i myśli coraz bardziej przypominają prawdziwe wspomnienia i badani tracą orientację odnośnie tego, co sobie wyobrazili, a co jest prawdziwe. Założenie to znajduje poparcie w badaniach pokazujących, że im więcej czasu ludzie spędzają na wyobrażaniu sobie, że wykonują jakąś czynność, tym częściej błędnie twierdzą, że rzeczywiście ją wykonali.

Przez rekwizyty do fikcji
Jeden z zespołów zajmujących się badaniem fałszywych wspomnień, rozszerzył niedawno technikę sugestywnego wywiadu o demonstrowanie w jego trakcie rekwizytów, w szczególności fotografii z dzieciństwa (Lindsay i inni, 2004). Podobnie działają psychoterapeuci: lecząc traumę czasem zachęcają klientów do oglądania zdjęć, aby ułatwić im przywoływanie dawno zapomnianych traumatycznych przeżyć.

Lindsay i jego współpracownicy założyli, że w połączeniu z technikami wywiadu sugestywnego, zdjęcia własnej osoby mogą ułatwiać tworzenie fałszywych wspomnień. Mieli rację. W ramach eksperymentu poprosili dorosłe osoby o przypomnienie sobie – na bazie podsuniętych im krótkich wspomnień – trzech wydarzeń z dzieciństwa. Tak jak zwykle, jedno ze zdarzeń było zmyślone i dotyczyło reprymendy otrzymanej w szkole za podrzucenie zabawki Slime (lepka, zielona zabawka) na biurko nauczyciela. Wszyscy uczestnicy usłyszeli opis zdarzenia z zabawką Slime, ale połowie pokazano także zdjęcie ich klasy z odpowiedniego roku szkolnego. Okazało się, że o ile wśród badanych, którym nie pokazano zdjęcia klasowego, 23 proc. uznało fałszywe wspomnienia za prawdziwe, to już w grupie, która zdjęcie oglądała, odsetek ten sięgnął aż 65 proc.

W innej serii badań, do wszczepiania fałszywych wspomnień z dzieciństwa użyto cyfrowo zmodyfikowanych zdjęć (Garry i Wade, 2005, Wade i inni, 2002). Dorosłym osobom pokazano trzy prawdziwe fotografie z dzieciństwa oraz jedno fałszywe zdjęcie, ukazujące tę osobę w czasie przejażdżki balonem napełnionym gorącym powietrzem. Przejażdżkę balonem wybrano dlatego, że jest to umiarkowanie ważne przeżycie osobiste, które zwykle wymaga zgody rodziców; dzięki temu członkowie rodziny mogli potwierdzić, że nigdy nie miało ono miejsca. Uczestnicy oglądali swoje fotografie z dzieciństwa i próbowali sobie przypomnieć przedstawione na nich zdarzenia w ciągu trzech sesji, które odbyły się na przestrzeni maksymalnie dwóch tygodni. Pod koniec badania połowa z nich miała jakieś wspomnienie na temat tej przejażdżki balonem. Te fałszywe wspomnienia były często bogate w szczegóły. Jeden z uczestników powiedział: „Jestem przekonany, że było to, kiedy chodziłem do VI klasy w lokalnej szkole. Za 10 dolarów lub coś w tym rodzaju można było wzlecieć balonem na ciepłe powietrze, mniej więcej na 20 metrów. Musiała to być sobota i wydaje mi się, że poszliśmy z... tak, z rodzicami i... nie, nie, nie z babcią. Nie wiem, kim są ci wszyscy inni ludzie. Jestem pewien, że mama jest na dole i robi to zdjęcie”.Uczestnicy badania nie chcieli uwierzyć, gdy po eksperymencie informowano ich, że zdjęcia były fałszywkami.

Dowód na filmie
Już powyższe eksperymenty pokazują, że zmanipulowane zdjęcie wystarczy – bez żadnych dodatkowych opisów słownych – by ludzie opisywali całkowicie fałszywe wspomnienia na temat ważnych zdarzeń z dzieciństwa. Jednak dopiero niedawny eksperyment Nasha i Wade’a (2007) pokazuje, jaka może być siła fałszywych dowodów. Postanowili oni zbadać, czy zmanipulo[-]wane nagranie wideo może przekonać ludzi, że zrobili coś, czego w rzeczywistości nie zrobili – mianowicie, że oszukiwali w trakcie eksperymentu psychologicznego.

Eksperymentatorzy sfilmowali uczestników wykonujących na komputerze zadanie o charakterze hazardowym. W zadaniu tym uczestnicy odpowiadali na serię pytań wielokrotnego wyboru, które testowały ich wiedzę ogólną, oraz zakładali się o (fałszywe) pieniądze o trafność każdej swojej odpowiedzi. Kiedy odpowiadali poprawnie, na ekranie pojawiał się zielony „ptaszek”, a kiedy ich odpowiedź była niepoprawna, na monitorze pojawiał się czerwony krzyżyk i kazano im zwracać pieniądze do „banku”. Dwie godziny później uczestnicy wracali do laboratorium, a eksperymentator oskarżał ich, że podczas pierwszej sesji raz (eks...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy