Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Wstęp

14 września 2016

dOKŁADKA 28

0 435

W jednym ze swoich wystąpień przedwyborczych Hilary Clinton opowiedziała, jak podczas wizyty w Bośni przed 12 laty znalazła się w samym centrum ognia. Jej wspomnienia były niezwykle żywe i szczegółowe.

„Pamiętam lądowanie pod ostrzałem snajperów.... Miała być ceremonia powitalna na lotnisku, a zamiast tego biegliśmy, zakrywając głowy rękami i chcąc jak najszybciej dotrzeć do samochodów, które miały nas zawieźć do bazy”.
Te wspomnienia przysporzyły Hilary kłopotów. Media pokazały bowiem zdjęcia z jej przylotu do Bośni. Widać było na nich wyraźnie panią Clinton wysiadającą spokojnie z helikoptera w towarzystwie córki i kilku żołnierzy oraz witających ją uczniów. Sprawdzono fakty, przeprowadzono wywiady z gwiazdami, które leciały wtedy razem z Clinton. Okazało się, że jej wspomnienia nie zgadzały się z faktycznym przebiegiem zdarzeń. Pamiętamy Pinokia, bohatera powieści Carla Collodiego? Po każdym kłamstwie wydłużał mu się nos. Jeden z komentatorów ocenił pamięć Clinton na cztery punkty w skali Pinokia. Jej wspomnienia były bowiem błędne w co najmniej czterech obszarach: nie było lądowania pod ostrzałem, ani żadnego ostrzału snajperskiego; nie odwołano powitania na lotnisku; i nie była ona pierwszą żoną amerykańskiego prezydenta, która pojechała do strefy wojny.

Imię Pinokia sugerowało, że Hilary mogła celowo kłamać. Znany dziennikarz, Chris Matthews, wydawał się przyjmować taką interpretację, kiedy mówił w swym programie telewizyjnym: „Wydaje mi się, że każdego z nas pamięć czasem zawodzi – zapominamy rzeczy, które się zdarzyły. Ale rzadko pamiętamy coś, co nigdy nie miało miejsca”.
Hilary przyznała się do błędu, ale wytłumaczyła go inaczej: „Pomyliłam się. Miałam inne wspomnienie. Pomyliłam się – zdarza się. To dowodzi, że jestem człowiekiem, co dla niektórych osób jest zaskakujące”.

POLECAMY

Po trzydziestu latach badania pamięci jestem po stronie Hilary. Badania prowadzone przeze mnie i wielu innych psychologów pokazały, jak podatna na wpływy jest ludzka pamięć. Tysiące eksperymentów przeprowadzonych w ostatnim stuleciu ujawniło tę prawdę: choć nasza pamięć jest cenna i pozwala nam efektywnie kierować naszym życiem, wcale nie jest trudno sprawić, żebyśmy pamiętali rzeczy, które się nigdy nie zdarzyły. Dziennikarz Matthews myli się sądząc, że zdarza się to rzadko. Historia Hilary mówi nam, że ewidentne zniekształcenia pamięci mogą się zdarzyć nawet bardzo inteligentnym, świetnie wykształconym prawie prezydentom Stanów Zjednoczonych. Jeśli coś takiego przydarzyło się Hilary Clinton w sprawie, którą łatwo można było sprawdzić i obalić, to może się to przydarzyć każdemu z nas.

Moje wł...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy