Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

22 września 2021

NR 10 (Październik 2021)

Jak się nie zamartwiać?

0 36

Prowadzone od lat badania dowodzą, że to, jak się czujemy, jest w dużej mierze wynikiem tego, co myślimy. Niektóre myśli i przekonania, które towarzyszą nam w codziennym życiu, mogą skutecznie odbierać nam radość. 
 

O szóstej rano wyrywa Cię z krótkiego snu dźwięk budzika. Wygrzebujesz się z łóżka z myślą, jakie zadania masz dziś do wykonania. Robisz w biegu śniadanie dla dzieci, jednocześnie przeglądając kalendarz spotkań. W pracy w skupieniu odpisujesz na e-maile, aby nie pominąć w nich żadnych istotnych kwestii. W drodze do domu odbierasz dzieci ze szkoły, w pośpiechu robisz zakupy, bo przecież trzeba ugotować jeszcze obiad. Wieczorem, padając na łóżko, przeglądasz media społecznościowe zasypane uśmiechniętymi twarzami znajomych. Zastanawiasz się, dlaczego oni są tacy szczęśliwi? Skąd mają na to wszystko energię? Co w moim życiu poszło nie tak? Gdzie podziała się moja radość?

Odnajdywanie radości błędnie kojarzone jest z wprowadzeniem ogromnej zmiany, z wielką, życiową rewolucją. Radość ma różne oblicza, jest przeżywana i definiowana przez ludzi na różne sposoby. Często sami nawet nie wiemy, czy nasze życie daje nam radość i gdzie jej poszukiwać.  

Czym właściwie jest radość?

Radość jest stanem emocjonalnym, któremu towarzyszy uczucie całkowitego spełnienia. Wprowadza nas w pewien rodzaj pobudzenia, wywołując poczucie zadowolenia i satysfakcji. Odczuwanie emocji jest reakcją nie tylko psychologiczną, ale także fizjologiczną. Radości często towarzyszy przyspieszone tętno, napięcie mięśniowe i wzrost ciśnienia krwi. 

POLECAMY

Uczucie radości, wyrażone w spontaniczny sposób, często można zaobserwować u młodszych dzieci, które zazwyczaj przeżywają emocje intensywniej i wyrażają je całym sobą. Potrafią reagować głośnym śmiechem i piskiem, w połączeniu z radosnymi podskokami. Wraz z upływem lat, podlegając różnego rodzaju treningom społecznym, uczymy się okazywać radość w bardziej kontrolowany sposób, często komunikując ją jedynie poprzez uśmiech. Dopasowując się do funkcjonowania w społeczeństwie, kierujemy się w większym stopniu wymaganiami kulturowymi i społecznymi. W konsekwencji skupiamy uwagę na dążeniu do awansu, zdobywaniu dóbr materialnych, coraz częściej pomijając nasz dobrostan psychiczny. 

Kiedy w życiu pojawia się coraz mniej przyjemnych chwil, robi się w nim więcej miejsca na frustrację, poczucie niezadowolenia, beznadziei i pustki. Jeśli oddalamy się od swoich emocji i potrzeb, wykonując działania, które nie przynoszą nam satysfakcji, coraz częściej pojawiają się nieprzyjemne uczucia. Jeśli posiadamy nieadaptacyjne strategie radzenia sobie z trudnymi emocjami, mogą one doprowadzić do poważnych konsekwencji, np. w postaci nałogów.

Kiedy stawiamy sobie zbyt trudne do realizacji wymagania, doświadczanie radości jest praktycznie niemożliwe. 

Dlaczego więc, skoro radość jest emocją pierwotną, wraz z upływem lat coraz częściej hamujemy jej ekspresję? W tłumieniu emocji znaczącą rolę odgrywają nasze przekonania, doświadczenia oraz wzorce kulturowe. Wyobraźmy sobie szefa dużej firmy, który na wieść o zyskaniu dużego, nowego kontrahenta podskakuje na zebraniu zespołu, wydając z siebie okrzyki radości. Prawdopodobnie byłby to zaskakujący widok dla całego zespołu, ponieważ według wzorca kulturowego stanowisko kierownicze kojarzone jest z powagą, odpowiedzialnością i powściągliwością. Od osób dojrzałych oczekuje się spokoju, racjonalności i niepoddawania się emocjom – a przecież to one informują nas, co jest dla nas dobre, kiedy są przekraczane nasze granice lub kiedy musimy się bronić przed zagrożeniem. Emocje pełnią rolę drogowskazów, które wskazują, czy kierunek, w którym zmierzamy, nam służy i jest dla nas dobry czy też nie. Odczuwanie radości powinno być dla nas informacją: „To jest przyjemne, chcę tego więcej!”. Warto uważnie wsłuchiwać się w sygnały, jakie wysyła nasz umysł i ciało.

Co odbiera nam radość z życia?

Jedną z rzeczy, która odbiera nam radość, jest stawianie wobec siebie nadmiernych wymagań. 

Współcześnie zwłaszcza kobiety przyjmują na siebie wiele obowiązków jednocześnie. Media kreują obraz kobiet aktywnych zawodowo, atrakcyjnych, które z powodzeniem prowadzą gospodarstwa domowe. Nigdy się nie złoszczą, są zawsze uśmiechnięte i pełne energii. Stykając się z takimi obrazami, w kobietach rodzi się chęć bycia najlepszą matką, dobrą gospodynią, troskliwą żoną oraz cenioną przez szefa pracownicą. W międzyczasie należy pamiętać o odwiezieniu dzieci na zajęcia dodatkowe oraz przygotowaniu obiadu. Od rana do wieczora gonitwa, by dosięgnąć zawieszoną przez siebie wysoko poprzeczkę. W realnym, nieinternetowym świecie, pogodzenie wielu różnych zadań jest bardzo trudne i wymaga wiele wysiłku.

Codzienny pęd sprawia, że przestajemy powoli reagować na sygnały płynące z naszego ciała, przestajemy być uważni na własne emocje i potrzeby, a cała uwaga zostaje przekierowana na cel. Na końcu drogi okazuje się, że jeśli zamierzony przez nas cel nie został zrealizowany w stu procentach, tak jak sobie wymarzyliśmy, pojawia się rozczarowanie, złość i smutek. W takich chwilach odzywa się nasz wewnętrzny krytyk – głos, który nie szczędzi krytycznych ocen. Najczęściej jest on związany z doświadczeniami z dzieciństwa, często bywa głosem rodzica. Kiedy stawiamy sobie zbyt trudne do realizacji wymagania, doświadczanie radości jest praktycznie niemożliwe. Czujemy się zmęczeni, przytłoczeni, przestają cieszyć nas proste rzeczy.

Skupiamy nadmierną uwagę na porażkach, zamiast cieszyć się drobnymi sukcesami. 

Prowadzone od wielu lat przez psychologów badania na temat emocji dowodzą, że to, jak się czujemy, jest w dużej mierze wynikiem tego, co myślimy. To oznacza, że pewne schematy myślowe i błędy poznawcze, które towarzyszą nam w codziennym życiu, mogą odbierać nam radość z życia. Podobnie jest z przekonaniami na temat siebie, świata i innych ludzi, które budujemy na podstawie własnych doświadczeń oraz poprzez obserwację otoczenia. Po pewnym czasie przyjmujemy je jako prawdy.

Dla przykładu: Marysia w czasach szkolnych uznała, że nie jest lubianą osobą, ponieważ w klasie była obiektem drwin rówieśników, a koleżanki z podwórka nie chciały się z nią bawić. Budując takie przekonanie o sobie, Marysia, kiedy ma już trzydzieści lat, stara się nie zabierać głosu na zebraniach pracowniczych z obawy, że zostanie wyśmiana przez kolegów z pracy. Nie chodzi także na lunch z pozostałymi pracownikami, ponieważ odnosi wrażenie, że jej nie lubią. 
Skoro ogromny wpływ na odczuwanie radości mają nasze myśli, czy można nauczyć się doświadczania radości poprzez zmianę naszych nawyków i wzorców myślowych?

Czerwony alert

W drodze ewolucji ludzki mózg, aby chronić człowieka przed zagrożeniem, nauczył się być czujnym. Wykształcił mechanizm, którego efektem jest większe skupianie się na negatywach. Gdy wychwyci coś nieprzyjemnego w otoczeniu, włącza mu się czerwony alert. To pozostałość ewolucyjna po naszych przodkach – aby mogli przetrwać, najważniejsze było dla nich, żeby zapamiętać, gdzie czai się niebezpieczeństwo, gdyż przeoczenie jakiegoś zagrożenia mogło się skończyć tragicznie. 

Można powiedzieć, że mózg to swego rodzaju lep na negatywne informacje. To dlatego niekiedy z całej rozmowy z szefem zapamiętujemy tylko jedną rzecz, za którą nas zganił, a pomijamy trzy, za które pochwalił. Dzisiaj z bezpośrednim zagrożeniem życia stykamy się znacznie rzadziej niż przed milionami lat, a wyczulenie mózgu na negatywy jest dla nas większym obciążeniem niż wsparciem. Kiedy przechodzimy trudny okres w życiu, koncentrujemy się na problemach. Przestajemy dostrzegać dobre rzeczy, które nas otaczają, a całą uwagę kierujemy na bieżącą trudność. 

Wdzięczność jest emocją, która ma niezwykłą moc transformacji – wyrywa nas z błędnego koła żalu i smutku, przenosząc w jednej chwili do świata radości. 

Błędy poznawcze, jakie pojawiają się w codziennym myśleniu i odbierają szanse na przeżywanie radości

  • Katastrofizacja (czyli przepowiadanie przyszłości) – zniekształcenie myślenia polegające na tworzeniu w myślach czarnych scenariuszy, np. ,,Tak się rozkleję, że nie będę w stanie normalnie funkcjonować”. Przewidujemy negatywną przyszłość, nie biorąc pod uwagę innych, bardziej prawdopodobnych możliwości, np. „Mimo zdenerwowania dam sobie radę, bo jestem dobrze przygotowana”.
  • Myślenie czarno-białe (dychotomiczne, myślenie w kategoriach wszystko albo nic) – widzimy tylko dwie skrajne możliwości, nie dostrzegając pośrednich rozwiązań, np. ,,Jeśli nie odniosę całkowitego sukcesu, to jestem do niczego”.
  • Pomijanie pozytywnych i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy