Dołącz do czytelników
Brak wyników

Jak blisko być ze sobą

Artykuł | 17 czerwca 2016 |
250

Intymność jest przywilejem i prawem do posiadania granic. Ci, co się obnażają, dają się oszukać. Ulegają złudzeniu, że gdy zwierzą się z przeżyć intymnych - pokażą, że są prawdziwie wolni.


Dorota Krzemionka: – Intymność jest możliwa dzięki granicy między nami a światem. W tej granicy jest przejście, drzwi, które prowadzą od nas ku światu i odwrotnie. Decydujemy, kogo wpuścić do środka, co o sobie ujawnić?
Maria de Barbaro: – Możliwość decydowania dotyczy ludzi dorosłych. Dzieci nie mają granic ani aparatu, by decydować o tym, jak szeroko się otworzyć. Dlatego tak łatwo o nadużycia wobec nich. Zdarza się, że matka, czując się samotna, czyni ze swojego nastoletniego syna powiernika, zwierza mu się ze swych dorosłych problemów. Wnosi dorosły materiał wprost do intymnej przestrzeni dziecka. Oczekuje, że syn wysłucha jej i będzie ją pocieszać. Albo zaprasza go do swojego łóżka, przytula się. Nawet jeśli nie ma w tym intencji seksualnej, to
jest naruszenie przestrzeni intymnej. Chłopiec ma niejasne poczucie, że jakaś jego granica jest naruszana, na przykład nie przyznałby się kolegom, że śpi w łóżku razem z matką. A zarazem matka przedstawia mu ten fakt jako wyraz bliskości.

Bywają rodzice, którzy wciąż kontrolują dziecko i wkraczają w jego przestrzeń...
MdB: – A dziecko nie może powiedzieć: nie przekraczaj granic mamo/tato, nie wchodź do łazienki, bo ja tu jestem, nie zaglądaj do szafki, nie czytaj moich listów.
Bogdan de Barbaro: – Jeśli ktoś – rodzic, bliska osoba – bez pozwolenia przekracza granicę naszego Ja, naruszona zostaje intymność.
MdB: – W efekcie wielu osobom więź automatycznie kojarzy się jako coś, co sprawia, że tracą granice, intymność i osobność. I uciekają przed więzią.

Jak się uczymy intymności?
MdB: – W relacjach rodzinnych bezwiednie przyswajamy pewne przekazy. Często nie są one wyrażane wprost, ale kierują zachowaniem rodziców i krewnych. Na przykład w rodzinie, która doświadczyła prześladowań albo padła ofiarą oszustwa, pojawia się przekaz, że ludziom nie należy ufać, że wszystko trzeba ukrywać, a ujawnianie siebie jest groźne. Wychowując się w takiej rodzinie, uznajemy, że jest to uniwersalna reguła, a nie tylko jedna z wielu możliwych wersji relacji, dotycząca szczególnych okoliczności, w jakich ta rodzina się znalazła. Jesteśmy wyposażani w pewien sposób widzenia świata. Wynika on z zapisu dziecięcych doświadczeń, jakie mieliśmy w relacjach z matką czy ojcem. Są one zależne między innymi od tego, czy intymność była w tych relacjach bezpieczna, czy zagrażająca.
BdB: – Wzorce rodzinne i przekonania mówią nam, jaki jest świat i kim jest „ten drugi” – nieznajomy, o którym jeszcze nic nie wiemy. Czy jest on groźny, budzi w nas lęk, czy zaciekawia? To fundamentalne przekonanie decyduje o relacjach z ludźmi. Powoduje, że albo wyzwala się w nas odruch plemienny „zabić lub uciekać”, albo pojawia się zaciekawienie drugą osobą i budowanie więzi opartej na bezpieczeństwie. Odruch zaciekawienia sprawia, że jesteśmy bardziej gotowi wchodzić w związki intymne.

Z kim i jak wchodzimy w bliskie związki?
BdB: – Można mówić o dynamice relacji i intymności. Najpierw pojawia się atrakcyjność zmysłowa, ktoś nas pociąga. Mocą instynktu i namiętności szybko dochodzi do bliskości ciał. Bywa, że z czasem dołącza się bliskość uczuciowa, ale nie zawsze.
MdB: – U wielu ludzi te bliskości są od siebie odłączone, intymność ciał jest traktowana jako osobny rozdział, przeznaczony do przyjemności zmysłowych, a nie uczuciowych historii.

Brandon, bohater filmu „Wstyd”, potrafi być z kimś blisko tylko fizycznie, poprzez seks.
MdB: – Poszukiwanie bliskości tylko fizycznej, sprowadzanie intymności w relacji wyłącznie do seksu, jest strategią coraz powszechniejszą w naszej kulturze. Wiele osób poprzestaje na seksie, nie szuka innej bliskości, w efekcie jakaś część ich Ja pozostaje głodna, choć nie zdają sobie z tego sprawy. I nie mają okazji przekonać się, że istnieje coś znacznie bardziej sycącego, choć trudniej to osiągnąć – bliskość seksualna i miłosna razem.

Intymność zmysłowa syci ciało, rozładowuje napięcie, ale pozostawia psychiczną pustkę. Doświadcza jej i Brandon ze „Wstydu”, i Jay, bohater filmu „Intymność”.
BdB:
– Bo sama intymność zmysłowa jest swego rodzaju onanizmem, używaniem drugiej osoby. Tymczasem związek zakłada dawanie i branie. Istnieją ślady w języku świadczące o tym, że miłość sprowadzana bywa do seksu. Mówimy: poszli się kochać – co oznacza: uprawiają seks. Nastąpiło rozmycie różnicy między zmysłowym związkiem a uczuciowym. Być może za pokolenie czy dwa miłość sprowadzająca się do zmysłowości będzie czymś dominującym.
Anne Moir, autorka książki Płeć mózgu, pisze, że „U mężczyzn seks prowadzi czasem do intymności, u kobiet intymność prowadzi czasem do seksu”.
BdB: – Trafnie powiedziane. Choć istnieje tendencja, by zaprzeczać różnicom między płciami, dla mnie oczywiste jest, że dla mężczyzny uczuciowość i seksualność są czymś innym niż dla kobiety. Płeć, tak jak jest ona kulturowo definiowana, może mężczyźnie utrudniać intymność. Nie przypadkiem do psychoterapii trafiają głównie kobiety, psychoterapeutkami też częściej są kobiety. Kultura nie zachęca mężczyzny do wrażliwości i do intymności z samym sobą. Przyciśnięci problemami panowie trafiają czasem do gabinetu psychoterapeuty, ale gdy terapeuta zachęca mężczyznę, by zagłębił się w siebie, to często słyszy od klienta: „ja się takimi sprawami nie zajmuję”.
MdB: – Mężczyźnie nie wypada zajmować się bliskim kontaktem ze sobą.
BdB: – Jest mu też trudniej niż kobiecie otwierać się, dzielić się swoją przestrzenią intymną. On realizuje się bardziej w akcji niż w refleksji. Mężczyznę znacznie bardziej boli zdrada fizyczna niż emocjonalna. Żona może się podkochiwać w koledze z pracy, patrzeć mu w oczy, byleby nie poszła z nim do łóżka.

Być może wynika to z problemu niepewności ojcostwa, jaki dręczy mężczyzn...
BdB: –
A mnie się wydaje, że to się wiąże ze stosunkiem mężczyzn do życia emocjonalnego. Mają trudny dostęp do intymności wewnętrznej i nie doceniają bliskości uczuciowej w relacji. Kobiety w takich sprawach jak życie uczuciowe czy duchowe wydają się lepiej sobie radzić. Oczywiście takie uogólnienie jest ryzykowne – mówimy o pewnych tendencjach, o tym, jak jest na ogół, a w przypadku konkretnej osoby może być zupełnie inaczej.

Mężczyzna realizuje się głównie w działaniu, seks też jest działaniem.
MdB: – Mężczyzna przez wieki miał za zadanie być silny. Nieczułość była mu w tym przydatna, pozwalała być sprawniejszym myśliwym. Czułość i intymność rozbrajają i osłabiają, więc panowie oduczyli się ich. Mają mniejszy trening w doświadczaniu uczuć.
BdB: – Co pani poczułaby, gdyby zobaczyła, że mężczyzna w kinie płacze w trakcie smutnej sceny?

Trochę byłabym zakłopotana, obawiałabym się, jak będzie to przyjęte przez innych ludzi. Musi się stać coś poważnego, by mężczyzna zapłakał.
MdB:
– Widzi pani, okazuje się, że to my, kobiety, nie pozwalamy mężczyznom na uczuciowość, a bez tego trudno budować z kimś intymność.
BdB: – Ważne jest, jak partnerka zareaguje na łzy mężczyzny – czy wzruszy się i przytuli go, czy odrzuci go z powodu słabości.
MdB: – Uczucia nie są słabością. To sfera, w której dzieją się rzeczy najwyższego kalibru.
BdB: – Rozumiem, że opr...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy