Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

2 czerwca 2019

NR 6 (Czerwiec 2019)

iGarb rodzi uległość

122

Pochylamy się nad smartfonami w nadziei, że znajdziemy tam coś, co pozwoli nam efektywniej działać. W rzeczywistości kontakt z nimi może pozbawić nas tak pewności siebie, jak i skuteczności.

Smartfon wymusza pochylenie głowy i szczególną postawę ciała, co nie pozostaje bez wpływu na naszą psychikę. 

POLECAMY

Steve August, nowozelandzki fizjoterapeuta, sylwetkę charakterystyczną dla osoby korzystającej ze smartfona nazywa iGarbem. Kiedyś mówiono o wdowim garbie, zauważalnym tylko u osób starszych. Współcześnie ta wada postawy, polegająca na wygięciu górnej części pleców, staje się niechlubną normą już u nastolatków. 

Nic dziwnego. Przeciętnie nasza głowa waży około 5,5 kilograma i jest sporym obciążeniem dla kręgów szyjnych. Ale gdy pochylamy się nad laptopem czy smartfonem, nacisk na szyję wynosi aż
27 kilogramów! Rzecz jednak nie w wadzie postawy. Garbiąc się, chcąc nie chcąc przyjmujemy postawę zamkniętą, a to rzutuje na naszą samoocenę, wytrwałość, a nawet zmiany stężenia hormonów krążących w naszej krwi.

Moc ułożenia ciała

Badacze rozróżniają postawę zamkniętą bądź otwartą. Ta pierwsza wyraża bezsilność i utrudnia kontakt. Odgradzamy się od innych, mimowolnie splatając ręce na brzuchu albo wokół talii, nogi krzyżujemy (Rys. 1). Takie pozy można zobaczyć w poczekalni dentysty, u kandydatów podczas rekrutacji albo u osób czekających na swój pierwszy lot samolotem. 

Przeciwny efekt daje otwarta postawa ciała, zwana władczą. Przyjmując ją, rozsiadamy się w fotelu; bywa, że nogi kładziemy na biurku. Albo stajemy w rozkroku, ręce opierając na biodrach, niczym Wonder Woman, superbohaterka komiksów (Rys. 2). 

Psychologowie w wielu badaniach dowiedli, że ułożenie ciała może zmienić nasz sposób myślenia tak o innych, jak i o sobie. Okazuje się także, że przyjęcie jednej bądź drugiej postawy, przejście z jednej do drugiej, wiele zmienia w naszym organizmie także na poziomie hormonalnym. 

Amy Cuddy  z Uniwersytetu Harvarda prosiła uczestników badania, by przyjęli jedną z tych postaw: zamkniętą lub otwartą. A jednocześnie przed badaniem i po nim pobierała od nich próbki śliny. Okazało się, że dwie minuty w określonej pozie wystarczyły, by u osób, które pozostawały w postawie zamkniętej, obniżył się (o 10 proc.) poziom testosteronu (odpowiadającego za śmiałość i asertywność), a wzrósł (o 17 proc.) poziom kortyzolu (hormonu stresu). Z kolei u badanych, którzy przybierali pozy władcze, poziom testosteronu wzrósł o 19 proc., a kortyzolu spadł aż o 25 proc.! Taka jest moc ułożenia ciała. 

Władcza poza sprzyja ryzyku

U osób pochylonych nad ekranami smartfonów prawdopodobnie rośnie stężenie hormonu stresu, a spada poziom testosteronu i pewność siebie. Tej ostatniej bowiem zwykle towarzyszą pozy otwarte i władcze. Znakomitym tego przykładem są sportowcy, i to niezależnie od uprawianej dyscypliny. Przypomnijmy sobie, co robi skoczek narciarski po udanym skoku: instynktownie unosi ręce i palce układa w geście triumfu, czyli V. Przyjmuje postawę władczą, bezwiednie podwyższając w ten sposób poziom testosteronu we krwi i obniżając poziom kortyzolu. 

Ma to jednak pewien efekt uboczny – wysoki poziom testosteronu i niski kortyzolu sprzyjają ryzykownym działaniom. Dowodzą tego badania, jakie wspomniana Amy Cuddy przeprowadziła wraz z Daną Carney i Andym Yapem z Uniwersytetu Columbia. Uczestnicy dostali po 2 dolary: mogli je zabrać (bezpieczna decyzja) lub rzucić kostką i – zależnie od tego, czy wypadnie parzysta, czy nieparzysta liczba oczek – podwoić otrzymaną kwotą bądź ją stracić. Szanse wygranej wynosiły pół na pół, zatem rzut kostką był wyborem dość ryzykownym. Co się okazało? Otóż wystarczyło, by badani na 2 minuty przybrali władcze pozy ciała, a byli bardziej skłonni do ryzyka: ponad 85 proc. z nich chciało zdać się na los i rzucić kostką. Natomiast spośród tych, którzy przyjęli bezsilne postawy ciała, skłonnych do ryzyka było znacząco mniej, bo 60 procent.

Oznacza to, że trwanie nawet krótko w pozie dominującej może zawładnąć zarówno naszymi emocjami, jak i rozumem! 

Dlaczego tak się dzieje? Jak tłumaczą neurobiologowie, pozy władcze bezpośrednio (tak zwaną dolną drogą) pobudzają ciało migdałowate, odpowiedzialne za emocje. Pozy bezsilne zaś najpierw angażują neurony w korze mózgowej (droga górna), co pozwala ocenić sytuację, a dopiero potem aktywują ciało migdałowate.

Bierni, bo pochyleni nad ekranem 

Ceną za godziny spędzone nad smartfonem może być utrata asertywności. Wspomniany Steve August zaobserwował, że w miarę, jak urządzenia stają się coraz mniejsze, a my coraz bardziej się nad nimi garbimy, jesteśmy coraz mniej stanowczy i gotowi walczyć o swoje prawa. 

Teorię tę postanowili eksperymentalnie sprawdzić Amy Cuddy i Maarten Bos. W tym celu losowo przydzielali badanym sprzęt elektroniczny różniący się gabarytami: od najmniejszego iPoda touch, poprzez nieco większy iPad, jeszcze większy laptop MacBook, aż po największy komputer stacjonarny iMac. Potem każdy z uczestników eksperymentu miał pracować na otrzymanym urządzeniu. Wszyscy przez 5 minut wypełniali takie same zadania. Następnie pojawiał się eksperymentator, prosił o zwrot urządzenia, wskazywał na zegar ścienny i oznajmiał: „Wrócę za 5 minut. Wtedy wyjawię, po co robimy to badanie, i zapłacę ci za udział w nim”. 

Minuty mijały, a eksperymentator nie wracał. Jak długo czekały osoby badane, nim podjęły jakieś działanie? Ile wytrwały, biorąc pod uwagę, że na czas eksperymentu zabrano im telefony i nie mogły robić nic innego, jak tylko czekać? Czas – on właśnie stanowił dla naukowców wskaźnik asertywności. Okazało się, że zwłoka w reakcji zależała od rozmiaru urządzenia, na jakim pracowali badani. Po 10 minutach tylko połowa korzystających z najmniejszego gabarytowo urządzenia zaczęła szukać eksperymentatora. Z kolei wśród użytkowników największego urządzenia – komputera stacjonarnego – takich osób było aż 94 proc. (Rys. 4). Im większe było urządzenie, tym bardziej rosły szanse, że badany niezwłocznie pod...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy