Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

25 sierpnia 2020

NR 7 (Wrzesień 2020)

Hygge czyli duńska sztuka dobrego życia. Praktykuj hygge, odzyskaj równowagę

205

W codziennym zabieganiu hygge jest momentem zatrzymania się, skupienia na tu i teraz, umiejętnością wydobywania przyjemności z codziennych doświadczeń. Dlaczego hygge upowszechniło się poza granicami Danii? Jak praktykować tę duńską filozofię, by zwiększać swój dobrostan i budować odporność na stres?

Duńczycy opanowali hygge do perfekcji. Wysoki poziom satysfakcji z życia zawdzięczają oni poczuciu bezpieczeństwa budowanemu przez państwo opiekuńcze. Ten północnoeuropejski kraj od lat lokuje się na najwyższych pozycjach w rankingach szczęścia swoich obywateli. Duńczycy oswoili niesprzyjający klimat, celebrując proste przyjemności i otaczając się ciepłem w zaciszu domowego ogniska. Kluczem do zrozumienia duńskiego dobrostanu jest uświadomienie sobie, że duńskie państwo dobrobytu potrafi redukować ryzyko, niepewność i lęk obywateli i nie dopuszcza do tego, żeby jego mieszkańcy czuli się skrajnie nieszczęśliwi. Źródło słów hygge sięga prawdopodobnie XVI-wiecznego pojęcia hugge, czyli „obejmować się”. Jest to słowo właściwie nieprzetłumaczalne na język polski. Semantycznie najbliżej mu do takich określeń, jak „przytulny”, „rodzinny” czy „domowy”. Hygge wyrosło z potrzeby ocieplenia surowego klimatu Danii, gdzie przez większą część roku panuje zimno i mrok. Łatwo jest je utożsamić z codziennymi rytuał­ami dającymi nam poczucie przyjemności i odprężenia. Wszak życie składa się z krótkich momentów, a ciągłe tkwienie w przeszłości lub przyszłości polegające na rozpamiętywaniu tego, co było, lub planowaniu tego, co ma nadejść, zabiera nam satysfakcję płynącą z doświadczania teraźniejszości w jej najprostszych przejawach. Idea hygge wymyka się jednoznacznym definicjom i dla każdego może znaczyć coś innego. Bo hygge to wiele różnych rzeczy: to sztuka stwarzania atmosfery intymności i ciepło na sercu, ale też zero zmartwień, poczucie ukojenia, przytulne tête-à-tête i moje ulubione kakao przy świecach. Hygge to raczej odpowiedni nastrój i coś, czego się doświadcza, a nie rzeczy. To przebywanie z ludźmi, których się kocha. To dom.

POLECAMY

Hygge w relacjach 

Nieodłącznym elementem hygge jest tworzenie wartościowych i głębokich relacji z innymi. Jak dowiedli naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, którzy przez 75 lat badali losy 724 mężczyzn, największy wpływ na poziom szczęścia i satysfakcję z życia mają właśnie dobre relacje z ludźmi. Psychiatra Robert Waldinger, kierownik projektu The Harvard Study of Adult Development, przedstawiając wnioski z badań, mówi, że dla poczucia dobrostanu psychicznego i fizycznego nieważna jest liczba relacji, ale ich jakość. Uczestnicy badania harwardzkiego, którzy pozostawali w satysfakcjonujących związkach, cieszyli się lepszym zdrowiem i mieli sprawniejszy umysł oraz lepszą pamięć. Celebrowanie wspólnych chwil z bliskimi stanowi podwalinę filozofii hygge. Czułość i bliskość sprawiają, że w naszym organizmie zaczyna wydzielać się oksytocyna. Jest to hormon odpowiedzialny za doświadczanie przyjemności w sytuacjach intymnych, podczas bycia razem, przytulania, doświadczania bliskości drugiego człowieka. Wysokie stężenie oksytocyny notuje się w trakcie porodu i po narodzinach dziecka. Dzięki wyrzutowi tego hormonu matka buduje więź z dzieckiem, ma motywację do opieki nad nim i obdarza je uczuciem. Wydzielanie oksytocyny u ludzi stymuluje takie postawy, jak współpraca, ufność i szczodrość. Mobilizuje do zachowań prospołecznych oraz empatycznego podejścia do innych. 

 

JAK NAJBARDZIEJ LUBIMY SPĘDZAĆ WOLNY CZAS?

Oto ranking najlepszych sposobów spędzania czasu wolnego stworzony na podstawie badania przeprowadzonego na Uniwersytecie Princeton:

  • Zabawy z dziećmi.
  • Słuchanie muzyki.
  • Polowanie, żeglarstwo, wędkarstwo, wędrówki.
  • Udział w imprezach sportowych.
  • Przyjęcia.
  • Ćwiczenia sportowe.
  • Dbanie o siebie.
  • Podróże kulinarne.
  • Kawiarnia. 
  • Wiara i praktyki religijne.
  • Czas spędzony poza domem.
  • Opieka nad psem, spacer.
  • Inne rozrywki towarzyskie, którym oddajemy się w domu.
  • Czytanie dzieciom, rozmowy z dziećmi.

Życie towarzyskie dla introwertyków 

Meik Wiking, dyrektor The Happiness Research Institute w Kopenhadze, żartobliwie nazywa hygge życiem towarzyskim dla introwertyków. Im bardziej kameralnie i swobodnie, tym bardziej hyggelig. Przebywanie razem w atmosferze hygge może ograniczać się do jednej bliskiej nam osoby, nie wymaga wychodzenia z domu, a tym bardziej uczestniczenia w hucznych imprezach i przebywania wśród dużej liczby osób. Introwertycy, czyli osoby z mniejszym niż ekstrawertycy zapotrzebowaniem na stymulację, preferujący spokojne aktywności w wąskim gronie zaufanych osób, rzeczywiście dobrze się czują w atmosferze hygge. Nie doznają wówczas męczącego uczucia przytłoczenia, spowodowanego nadmiarem bodźców społecznych. Zbyt duża stymulacja przeciąża bowiem ich układ nerwowy. Introwertycy po takich nadmiernych doświadczeniach towarzyskich potrzebują wyciszenia i samotności. Ten stan ma nawet w psychologii swoją specyficzną nazwę – social hangover (kac społeczny). Tak jak po mocno zakrapianej imprezie czujemy się wczorajsi, niewyspani i zmęczeni, tak introwertycy po ekspozycji na silne bodźce społeczne potrzebują psychicznej regeneracji. Do tego świetnie im służą narzędzia hygge – wieczór z książką, kubek parującej herbaty, ulubiony film, który oglądają, leżąc pod kocem. Idea hygge oznacza brak przymusu, dlatego wyklucza relacje, które są dla nas toksyczne, do których się zmuszamy, „bo tak wypada”, „bo ktoś się obrazi”. Kapitał społeczny, jaki budujemy w ciągu życia, przekłada się bowiem na lepsze zdrowie psychiczne i fizyczne. Jeśli np. masz nad sobą szefa tyrana, to narażasz się na permanentny stres i wypalenie zawodowe. Nie jest łatwo wyjść z tego typu relacji. Jeżeli nie widać szans na poprawę, lepiej tę relację zakończyć, zanim przypłacisz ją depresją, chorobą psychosomatyczną lub utratą poczucia własnej wartości. A co z tymi, którzy są duszami towarzystwa? Ekstrawertycy zachowują się odwrotnie – dla nich źródłem satysfakcji jest wielość i intensywność kontaktów interpersonalnych. Dobrze się czują w dużych grupach, często odgrywają role przywódcze. Próg pobudzenia ich układu nerwowego jest wyższy niż u introwertyków, dlatego do optymalnego funkcjonowania potrzebują większej stymulacji i więcej sytuacji towarzyskich. W idei hygge ważne jest, by nasze więzi z innymi odzwierciedlały rzeczywiste preferencje i pasowały do naszego temperamentu. Chodzi o to, by nie zmuszać się do relacji, które stanowią dla nas źródło frustracji. Gdy po kontakcie z drugą osobą lub grupą osób czujemy się zmęczeni, pozbawieni energii, nie warto utrzymywać go na siłę.

Prostota i esencjalizm

Idea hygge tkwi w prostocie. Skandynawowie są tak samo szczęśliwi w domu, jak i podczas odkrywania tajników przyrody, a ta równowaga naprawdę jest kluczem do zrozumienia ich stylu życia. Świat skandynawskiego hygge kręci się wokół podstaw i upraszczania życia. W końcu po co komplikować sobie wszystko podczas krótkiego pobytu na tym świecie, jeśli podstawą dobrego życia jest prostota? W świecie wypełnionym nadmiarem i pośpiechem, wielością wyborów, hygge stanowi powrót do podstawowych wartości, takich jak poczucie bezpieczeństwa płynące z bycia razem, przebywanie na łonie natury, odczuwanie wdzięczności za to, kim jesteśmy i co mamy. Jest sięgnięciem do esencji i skupieniem się na celebrowaniu prostych przyjemności. Bycie wiecznie zajętym stało się we współczesnym świecie synonimem samorealizacji i wysokiej pozycji społecznej. Wszechobecne uczucie zagonienia w dużej mierze wynika z nieustannego poszukiwania ulepszeń oraz niezdolności do zadowolenia się aktualnym stanem posiadania. Dlatego tacy filozofowie jak Epikur, jak również nauczyciele buddyjscy zawsze podkreślali, że droga do szczęścia polega raczej na wyzbyciu się pragnień niż na ich spełnianiu. W przeciwnym razie nieustannie poganiani przez poziom naszej i przez ciągle nowe zachcianki nigdy nie zaznamy spokoju. W dzisiejszym rozpędzonym świecie przyzwyczailiśmy się do natychmiastowej gratyfikacji. Tak są skonstruowane współczesne przekazy marketingowe, które umożliwiają nam szybki zakup towarów i usług dostępnych jednym kliknięciem myszki. Tak są zbudowane media społecznościowe, które zapewniają nam społeczne wzmocnienia w postaci wirtualnych polubień. Na poziomie hormonalnym zakupy czy korzystanie z sieci wyzwalają wyrzut dopaminy, która jest „przekaźnikiem przyjemności”. Odgrywa ona ważną rolę w układzie nagrody – powtarzamy zachowania stymulujące gwałtowny wzrost dopaminy i często się od nich uzależniamy. Stąd tak wiele osób staje się zakupohol...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy