Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

29 marca 2022

NR 4 (Kwiecień 2022)

Gdzie zaczyna się człowiek. O tym, co wpływa na rozwój ludzkiej osobowości i zachowań – z Gerhardem Rothem rozmawia Andrzej Lipiński

0 208

Mózgi człowieka i szympansa wykazują bardzo duże podobieństwo, a różnica między ich genomami nie przekracza 1%. Skąd zatem przepaść między nami a szympansami? Nie wynika ona z różnic w wielkości mózgu ani liczby neuronów. Przyczyną naszej neurobiologicznej wyjątkowości jest nieporównywalnie większa liczba połączeń w korze mózgowej i zdecydowanie szybszy przesył impulsów. Używając analogii komputera, nasz mózg to procesor o najwyższej z możliwych dziś mocy obliczeniowej.

Andrzej Lipiński: Czy dla neurobiologa człowiek jest wyjątkowym gatunkiem? 
Gerhard Roth: To pytanie zadawali sobie już Platon i Arystoteles. Obaj przypisywali człowiekowi wyjątkowy status w naturze i zakładali istnienie nieśmiertelnej duszy. W ich przekonaniu wśród istot żywych wyróżniają nas trzy właściwości – rozum, język i wysoki stopień uspołecznienia. Taki obraz człowieka utrzymywał się do XIX wieku, do momentu ukazania się dzieła Darwina O pochodzeniu człowieka.

Co dzieło Darwina zmieniło w myśleniu o człowieku?
Darwin twierdził, że wszystkie konstytutywne cechy naszego gatunku można spotkać już w mniej lub bardziej rozwiniętej formie u zwierząt. Badania w tym obszarze wskazują, że Darwin miał rację – nie znajdujemy żadnych różnic jakościowych między człowiekiem a innymi stworzeniami. Nie mamy zatem żadnych podstaw, by przypisywać człowiekowi wyjątkową pozycję w świecie istot żywych. A kwestia nieśmiertelnej duszy to obszar zasadniczo niedostępny dla naukowych analiz.
 
Teoria ewolucji należy dziś do kanonu nauki. Czy neurobiologia poszerza ten kanon o nowe rozpoznania?
Do niedawna teorię ewolucji akceptowano jedynie w odniesieniu do biologicznych cech istot żywych; rozwój umysłu, inteligencji czy mowy rzekomo nie podlegał działaniu mechanizmów ewolucyjnych. Wielu badaczy zakładało, że w którymś momencie ewolucyjnej podróży musiał nastąpić przeskok, który niczym uderzenie biologicznej błyskawicy wywołał pojawienie się języka i rozumu. Neurobiologia obaliła to przekonanie, burząc tym samym ostatnią twierdzę wyjątkowej pozycji naszego gatunku. 

POLECAMY

Jak zatem wytłumaczyć przepaść między poziomem rozwoju człowieka a np. szympansa? 
Mózgi człowieka i szympansa wykazują duże podobieństwo, niektóre osobniki tego gatunku małp osiągają poziom inteligencji nawet pięciolatka. Przepaść między nami a szympansami nie wynika z różnic w wielkości mózgu czy objętości masy kory czołowej, ani też z większej liczby neuronów. Przyczyną naszej neurobiologicznej wyjątkowości jest nieporównywalnie większa liczba połączeń neuronalnych w korze mózgowej oraz szybszy i wyjątkowo efektywny przesył impulsów. Nasz mózg to procesor o najwyższej z możliwych dziś mocy obliczeniowej. 

Najlepszy sprzęt komputerowy niewiele jest wart bez odpowiedniego oprogramowania...
Nasz neurobiologiczny program tworzony jest przez dwa mechanizmy, które decydująco wpłynęły na osiągnięcie przez nas tak wysokiego stopnia rozwoju. Pierwszym jest wpływ czynników środowiskowych: człowiek jest istotą społeczną w stopniu nieporównywalnie wyższym niż jakikolwiek inny gatunek. Drugi programista to mowa zrodzona około sto tysięcy lat temu. Dzięki niej posiedliśmy zdolność chronologicznego myślenia, a to znacznie przyspieszyło rozwój inteligencji. 

Jeżeli genetycznie niewiele różnimy się od szympansów, to dlaczego na ewolucyjnej drabinie to my stoimy o wiele wyżej? 
Różnica między genomem szympansów i ludzi nie przekracza 1%, to nie tłumaczy tak gigantycznego awansu ewolucyjnego. Ten przeskok jest wynikiem działania mechanizmów epigenetycznych decydujących o tym, które informacje z genetycznej biblioteki zostaną sczytane i uaktywnione. Prędkość zmian w tym obszarze jest stukrotnie większa niż w przypadku zmian genetycznych. Przy czym epigenetycznie różnimy się także w obrębie własnego gatunku. Widać to u bliźniąt jednojajowych, których kod genetyczny jest identyczny, a działanie mechanizmów epigenetycznych już w chwilę po zapłodnieniu wpływa na różnice w rozwoju każdego z nich. Do tego dochodzą czynniki środowiskowe – zarówno psychiczna i fizyczna kondycja matki w czasie ciąży, jak i to, czego dziecko doświadcza po urodzeniu aż do ukończenia ok. trzeciego roku życia. Mają one ogromny wpływ na temperament oraz późniejszy rozwój osobowości. 

Czyżbyśmy nie dziedziczyli po rodzicach niczego na drodze czysto genetycznej? 
Przejmujemy od przodków wiele cech uwarunkowanych genetycznie. Za zdolności muzyczne odpowiada np. grupa około pięciuset genów. Jednak odmiany tego talentu w życiu konkretnej osoby znajdą indywidualne formy wyrazu, jedno muzykalne dziecko zostanie kompozytorem, inne będzie wirtuozem improwizacji jazzowych. Ważne, by takie uzdolnienia jak najwcześniej rozpoznać i wspierać. 

Czy skutki zmian epigenetycznych mogą być przekazywane na kolejne pokolenia? 
Mózg ciężarnej poprzez krwiobieg, łożysko i pępowinę wysyła do mózgu płodu sygnały i informacje, m.in. hormony stresu. Straumatyzowana matka, np. wskutek przemocy czy wojny, utrwalony w niej stres przekazuje „za pomocą” kortyzolu nienarodzonemu dziecku. W ten sposób „zapamiętuje” ono traumatyczne doznania matki. Zakodowany w komórkach płodu stres, przeniesiony do plemników albo komórek jajowych, może zostać przekazany w przyszłości w formie epigenetycznego dziedzictwa na kolejne pokolenia. 

Co jeszcze jest motorem naszych ludzkich zachowań?
Przede wszystkim kierują nami dwie głęboko zakorzenione w nas potrzeby: stabilności i bezpieczeństwa oraz wolności i rozwoju. Wyrażają się one w dwóch odmiennych temperamentach: introwersyjnym, ostrożnym, preferującym stabilność i przewidywalne sytuacje albo otwartym i odważnym, dążącym do wolności i poszukującym wyzwań. W procesie wychowania te dwie formy wewnętrznej konstytucji są wzmacniane lub osłabiane poprzez zachowania i postawy rodziców. Problematyczne bywają takie konstelacje, w których skłonności i dążenia rodziców stoją w opozycji do natury dziecka, to znaczy, gdy dziecko jest wychowywane w niezgodzie z jego temperamentem – wtedy mogą pojawić się psychiczna labilność oraz zachowania antyspołeczne i przestępcze. 

Jeśli są one skutkiem nieprawidłowego rozwoju systemów neuronalnych, to czy nie powinniśmy inaczej spojrzeć na kwestię winy?
Z punktu widzenia neurobiologii mówienie o winie jest bezzasadne. Nie ma czegoś takiego jak gen zła. Istnieją natomiast czynniki epigenetyczne decydujące o mniej lub bardziej adekwatnych sposobach reagowania na stres czy lepiej lub gorzej rozwiniętej zdolności budowania więzi. Już trzylatek może wykazywać skłonność do dominacji i agresji. Decydujące jest jednak to, czy takie dziecko będzie wzmacniane w agresywnych próbach zaspokajania swych potrzeb. Wtedy jego tendencje mogą się nasilać i z czasem utrwalić jako środek do osiągania celów. 

Trzeba by więc jak najwcześniej rozwijać i wzmacniać zachowania prospołeczne, a osłabiać te, które szkodzą?
To prawda, ale tylko częściowo. Człowiek o agresywnym temperamencie racz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy