Dwie drogi poznawania siebie

Na temat

„Znaleźć siebie to nieprosta sprawa. Kto wie, czy nie najtrudniejsza ze wszystkich spraw, jakie człowiek ma do załatwienia na tym świecie” – pisze Wiesław Myśliwski w Traktacie o łuskaniu fasoli. Na różne sposoby szukamy siebie, różne drogi nas ku sobie prowadzą. Która z nich jest trafniejsza?

Często zwracamy uwagę na własne myśli, uczucia i zachowania. Czasem próbujemy je sobie jakoś wyjaśnić, niekiedy próbujemy je przewidzieć. Interesujemy się więc sami sobą, ale gdyby powiedzieć, że człowiek jest dla samego siebie po prostu jednym z nieskończenie wielu obiektów poznania, byłoby to bardzo duże uproszczenie. 
 

POLECAMY


Po prostu czuję – czyli wiedza ucieleśniona

Rzeczywiście potrzebujemy wiedzy o nas samych, podobnie jak o reszcie świata, i nie mamy do jej pozyskiwania żadnych specjalnych poznawczych zdolności. Jest jednak kilka rzeczy, które poznawanie siebie wyróżniają i sprawiają, że jesteśmy dla siebie przedmiotem poznania zupełnie wyjątkowym. Po pierwsze – najważniejszym, bo trafność i dokładność rozumienia siebie ma szczególnie duże znaczenie dla naszego dobrostanu. To, co o sobie wiemy, bardziej waży na naszym samopoczuciu, na decyzjach i działaniach, niż w wypadku jakiegokolwiek innego obszaru naszej wiedzy. Dlatego tworzenie wizerunku siebie należy do naszych poznawczych priorytetów. Po drugie – poznawanie siebie jest wyjątkowo skomplikowane, ponieważ o żadnym innym obiekcie nie mamy nawet w przybliżeniu tak dużo danych: zgromadziliśmy ich mnóstwo w dotychczasowym życiu i codziennie napływają nowe, które trzeba z tymi „starymi” powiązać, jakoś zaklasyfikować i w posiadanym wizerunku własnej osoby ulokować. Po trzecie – charakter informacji, jakimi dysponujemy o sobie samych, odznacza się specyfiką polegającą na tym, że znaczna ich część pochodzi z doświadczania siebie, czyli poznania ucieleśnionego, którego centralne ogniwo stanowią zjawiska fizjologiczne i motoryczne, a powiazanie ich z różnymi spostrzeżeniami, myślami, skojarzeniami i pragnieniami tworzy określone odczucie siebie, jako np. spokojnego, zdenerwowanego, silnego czy zmartwionego. Doświadczenie siebie pojawia się szybko, odbieramy je jako oczywiste, autentyczne i niepodważalne, przez co stanowi ono bardzo mocną przesłankę działania. Po prostu czujemy, co się z nami dzieje w danym momencie, i zgodnie z tym postępujemy. 
 


Ucieleśnione poznanie ma wiele wspólnego z emocjami, bo zjawiska sensomotoryczne, stanowiące jego element podstawowy, to w głównej mierze pobudzenie afektywne, które daje nam znać, czy to, co robimy w tej chwili, służy nam, czy nie. A cała reszta doświadczenia – czyli towarzyszące afektowi spostrzeżenia, myśli, skojarzenia i pragnienia – bardziej dokładnie nas informuje, jakiego rodzaju przynosi nam to korzyści albo jakiego rodzaju straty. Jeśli jestem z siebie dumna, to wiem, że udało mi się osiągnąć jakiś swój ważny cel i będzie dla mnie dobrze teraz odpocz...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy