Dorastanie bez poczucia winy

Na temat

Zdecydowana większość rodziców chce, aby ich pociechy były samodzielne i asertywne. Jeśli jednak karcą swoje dzieci za takie cechy na co dzień, to mogą one poczuć się winne w sytuacjach, gdy spróbują „zrobić coś po swojemu”. W konsekwencji staną się uległe i stłumią własne potrzeby tylko po to, aby uzyskać akceptację ze strony innych.


Rola rodziców w kształtowaniu postawy dziecka wobec świata zewnętrznego oraz wobec siebie rozpoczyna się już od jego pierwszych dni życia. To od opiekunów mały człowiek uczy się – bezpośrednio lub pośrednio, przez obserwację – tego, co jest akceptowane i właściwe. Działa tu m.in. mechanizm introjekcji, czyli traktowania wielokrotnie przekazywanych norm i poglądów jako własnych. Dzieje się to nieświadomie.     

POLECAMY

Niestety, nie zawsze to, co przekazują rodzice, sprawia, że ich pociechy stają się ludźmi otwartymi, ciekawymi świata, skłonnymi do zaufania swojemu otoczeniu. Czasami pod wpływem wpajanych norm i przekonań zaczyna dominować w nich poczucie winy przede wszystkim właśnie wobec opiekunów. Jak to się dzieje?

Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwulatek odmawia pożyczenia zabawki rówieśnikowi. Mama karci swoje dziecko, zarzucając mu niekoleżeńskość i egoizm. W zasadzie usiłuje zmusić pociechę do oddania ulubionej zabawki. Może się zdarzyć, że zabraknie przestrzeni na dostrzeżenie, że jej dziecko właśnie spontanicznie postawiło granicę, wykazało się asertywnością na miarę swoich możliwości. Czy sama byłaby skłonna spontanicznie oddać komuś obcemu swój nowy komputer albo telefon?
 

   


Takie zachowanie osoby dorosłej sprawi, że dziecko będzie musiało wybrać między oddaniem czegoś dla siebie cennego a narażeniem się na brak akceptacji ze strony matki, czyli najważniejszej osoby w jego życiu. W rezultacie może zacząć kiełkować w nim poczucie, że dbanie o swoje potrzeby i stawianie granic jest czymś niemile widzianym. W przyszłości w sytuacjach, kiedy nie będzie miało ochoty się podzielić, może pojawiać się poczucie winy z powodu rzekomego nieposłuszeństwa wobec rodziców, a w konsekwencji – negatywne myśli na temat siebie samego i zaniżona samoocena. Możliwe, że nawet w życiu dorosłym nie będzie podejmować decyzji zgodnych z własnymi potrzebami w celu uniknięcia stałego poczucia winy względem najbliższych.

Zdecydowana większość rodziców chce, aby ich pociechy były asertywne, potrafiły stawiać granice. Jeśli jednak dorośli karcą dzieci za takie cechy w dzieciństwie, to uczą je uległości, tłumienia własnych potrzeb tylko po to, aby uzyskać akceptację ze strony innych. A takie postawy pomimo, że mogą być nieświadome nie sprzyjają dobrostanowi ani budowaniu bezpiecznych więzi.

Nadzór z helikoptera

Ostatnio coraz częściej mówi się o „helikopterowym rodzicielstwie”. Helikopterowy rodzic stale martwi się o bezpieczeństwo swojego dziecka, usiłuje panować niemal nad każdą sferą jego życia, dlatego organizuje mu czas, zapisuje na różnego rodzaju zajęcia dodatkowe. Pragnie jak najlepiej stymulować jego rozwój, ale też za wszelką cenę uchronić przed popełnianiem błędów i zapewnić szansę na sukces. 

Niestety, ciągła kontrola oraz brak przestrzeni na nudę czy popełnianie błędów mogą przynosić odwrotne skutki. Do prawidłowego rozwoju emocjonalnego konieczne jest bowiem danie przestrzeni na swobodną zabawę, dzięki której dziecko będzie samodzielnie poznawać świat. Dlaczego zmuszać je np. do chodzenia w skarpetach i but...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy