Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

19 sierpnia 2022

NR 9 (Wrzesień 2022)

Dorastanie bez poczucia winy

0 272

Zdecydowana większość rodziców chce, aby ich pociechy były samodzielne i asertywne. Jeśli jednak karcą swoje dzieci za takie cechy na co dzień, to mogą one poczuć się winne w sytuacjach, gdy spróbują „zrobić coś po swojemu”. W konsekwencji staną się uległe i stłumią własne potrzeby tylko po to, aby uzyskać akceptację ze strony innych.


Rola rodziców w kształtowaniu postawy dziecka wobec świata zewnętrznego oraz wobec siebie rozpoczyna się już od jego pierwszych dni życia. To od opiekunów mały człowiek uczy się – bezpośrednio lub pośrednio, przez obserwację – tego, co jest akceptowane i właściwe. Działa tu m.in. mechanizm introjekcji, czyli traktowania wielokrotnie przekazywanych norm i poglądów jako własnych. Dzieje się to nieświadomie.     

Niestety, nie zawsze to, co przekazują rodzice, sprawia, że ich pociechy stają się ludźmi otwartymi, ciekawymi świata, skłonnymi do zaufania swojemu otoczeniu. Czasami pod wpływem wpajanych norm i przekonań zaczyna dominować w nich poczucie winy przede wszystkim właśnie wobec opiekunów. Jak to się dzieje?

POLECAMY

Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwulatek odmawia pożyczenia zabawki rówieśnikowi. Mama karci swoje dziecko, zarzucając mu niekoleżeńskość i egoizm. W zasadzie usiłuje zmusić pociechę do oddania ulubionej zabawki. Może się zdarzyć, że zabraknie przestrzeni na dostrzeżenie, że jej dziecko właśnie spontanicznie postawiło granicę, wykazało się asertywnością na miarę swoich możliwości. Czy sama byłaby skłonna spontanicznie oddać komuś obcemu swój nowy komputer albo telefon?
 

   


Takie zachowanie osoby dorosłej sprawi, że dziecko będzie musiało wybrać między oddaniem czegoś dla siebie cennego a narażeniem się na brak akceptacji ze strony matki, czyli najważniejszej osoby w jego życiu. W rezultacie może zacząć kiełkować w nim poczucie, że dbanie o swoje potrzeby i stawianie granic jest czymś niemile widzianym. W przyszłości w sytuacjach, kiedy nie będzie miało ochoty się podzielić, może pojawiać się poczucie winy z powodu rzekomego nieposłuszeństwa wobec rodziców, a w konsekwencji – negatywne myśli na temat siebie samego i zaniżona samoocena. Możliwe, że nawet w życiu dorosłym nie będzie podejmować decyzji zgodnych z własnymi potrzebami w celu uniknięcia stałego poczucia winy względem najbliższych.

Zdecydowana większość rodziców chce, aby ich pociechy były asertywne, potrafiły stawiać granice. Jeśli jednak dorośli karcą dzieci za takie cechy w dzieciństwie, to uczą je uległości, tłumienia własnych potrzeb tylko po to, aby uzyskać akceptację ze strony innych. A takie postawy pomimo, że mogą być nieświadome nie sprzyjają dobrostanowi ani budowaniu bezpiecznych więzi.

Nadzór z helikoptera

Ostatnio coraz częściej mówi się o „helikopterowym rodzicielstwie”. Helikopterowy rodzic stale martwi się o bezpieczeństwo swojego dziecka, usiłuje panować niemal nad każdą sferą jego życia, dlatego organizuje mu czas, zapisuje na różnego rodzaju zajęcia dodatkowe. Pragnie jak najlepiej stymulować jego rozwój, ale też za wszelką cenę uchronić przed popełnianiem błędów i zapewnić szansę na sukces. 

Niestety, ciągła kontrola oraz brak przestrzeni na nudę czy popełnianie błędów mogą przynosić odwrotne skutki. Do prawidłowego rozwoju emocjonalnego konieczne jest bowiem danie przestrzeni na swobodną zabawę, dzięki której dziecko będzie samodzielnie poznawać świat. Dlaczego zmuszać je np. do chodzenia w skarpetach i butach, gdy ono chce biegać boso po trawie albo piasku i może to robić bezpiecznie? Dodatkowo, jeżeli rodzice martwią się oraz komunikują maluchowi, że ich nie szanuje i nie docenia, naraża na ponoszenie kosztów związanych z leczeniem, mogą wzbudzać w dziecku strach, smutek, złość. Z czasem pojawi się u małego człowieka poczucie winy, które może zablokować próby samodzielnych działań. A przecież do osiągnięcia samodzielności niezbędne jest testowanie, popełnianie błędów, podejmowanie ryzyka. Dziecko pozbawione takich możliwości traci przestrzeń do budowania poczucia sprawstwa i wewnątrzsterowności.

Inny przykład: place zabaw są świetnym miejscem do rozwoju sprawności ruchowej. Wspinanie się po drabinkach czy zjeżdżanie ze zjeżdżalni wymaga też pokonania pewnych barier, odwagi, rozsądnego podejmowania wyzwań. Ich naturalnym skutkiem ubocznym są upadki, poobijane kolana. Czy jednak tego rodzaju wypadki rzeczywiście są tak dużym zagrożeniem dla dziecka, jak wydaje się niektórym rodzicom? Warto w tym miejscu zastanowić się, czy moja złość na dziecko, krzyk, wypominanie nieposłuszeństwa wynikają z własnych lęków oraz chęci ochrony, czy są adekwatne do zagrożenia z jakim pociecha się mierzy.

Prawidłowa samoocena kształtuje się przez radzenie sobie z problemami, a nie przez unikanie sytuacji trudnych. Jeżeli po wielu próbach dziecko w końcu samodzielnie dotrze na szczyt drabinki, będzie to dla niego wielkie osiągnięcie. Pojawi się u niego poczucie, że potrafi coś samodzielnie osiągnąć mimo napotkanych trudności oraz rozbitych kolan, że jest odważne i zdolne. Kolejne osiągnięcia będą wzmacniać to poczucie sprawstwa i samodzielności, skłaniać do pokonywania trudności jako uczeń, pracownik, partner/partnerka, ojciec/matka. 

Wróćmy do „helikopterowych rodziców”. Stale nadzorują dziecko. W przejawach samodzielności dostrzegają nadmierne ryzyko, narażanie się na niebezpieczeństwo. Pokazują, że świat jest zagrażający oraz niebezpieczny. Może się zdarzyć, że wypominają zachowania, w których dziecko próbuje zrobić coś po swojemu, zgodnie z własnymi potrzebami. Dosyć szybko przy każdej próbie samodzielnego działania zaczyna towarzyszyć dziecku poczucie winy wobec rodziców. Co gorsza, ukształtuje się w nim przekonanie, że świat jest zły, za każdym rogiem czai się zagrożenie. 

Jaki wpływ będzie to miało na życie dorosłe? Przede wszystkim problemy zawodowe czy rodzinne – nawet niezbyt duże – mogą okazać się przeszkodami nie do pokonania, gdyż próby podejmowania ryzyka, niezbędnego do osiągania sukcesów, doprowadzą do poczucia winy spowodowanego wewnętrznym konfliktem między własnymi potrzebami a wyobrażonymi oczekiwaniami rodziców („Mama tego by nie chciała, tata byłby niezadowolony”). Co więcej, każde potknięcie – nawet najmniejsze – może zostać zinterpretowane jako potwierdzenie tego, że rodzice mieli rację. Z kolei sukcesy – nawet te poważne – mogą być skażone poczuciem winy z powodu podjętego ryzyka czy popełnionych błędów w trakcie dążenia do wyznaczonego celu.
 


W nowym środowisku

Adaptacja w nowym środowisku jest trudnym momentem...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy