Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

8 grudnia 2020

NR 10 (Grudzień 2020)

Do zakochania jeden krok...

0 287

Psychologowie porównują stan zakochania do szaleństwa. Podkreślają czasową utratę zdolności racjonalnego myślenia czy zaburzenia reakcji fizjologicznych. Jak to jest z tym zakochaniem? Czy lepiej zakochiwać się nagle, spontanicznie, czy powoli i zaczynać przyjaźnią?

Zakochanie i miłość są tematami dość często podejmowanymi w literaturze i sztuce. Od pewnego czasu obserwuje się też coraz większe zainteresowanie tym obszarem przez przedstawicieli nauk społecznych i biologicznych. Przyglądamy się tym stanom z perspektywy psychologicznej, socjologicznej, neurochemicznej czy antropologicznej. I choć powstaje wiele teorii czy koncepcji wyjaśniających zachodzące procesy i mechanizmy, to jednak w życiu codziennym przeżycia związane z doświadczaniem tych uczuć niosą za sobą wiele radosnych i też trudnych przeżyć.

Jak przeżywamy zakochanie?

Stan zakochania charakteryzuje się różnorodnością odczuć i wrażeń. Cały czas myślimy o obiekcie naszych uczuć, zastanawiamy się, co robi, czy myśli o nas. Tworzymy wspólne plany, wyobrażamy sobie przyszłość. Trudno się nam skoncentrować na innych obszarach życia, tak jakby nasze funkcjonowanie zawęziło się do przestrzeni związanej tylko z tą osobą. Ukochana osoba towarzyszy nam przez cały dzień (w naszej głowie) i również w nocy (w snach). Zakochanie doświadczamy także na poziomie fizjologii. Odczuwamy „motyle w brzuchu”, „ścisk w gardle”, „stąpamy nad ziemią” czy też „patrzymy na świat przez różowe okulary”. Zapominamy czasem o naszych podstawowych potrzebach: nie możemy jeść, pić ani spać z miłości. Gdy uczucia są odwzajemnione, doznajemy poczucia mocy, siły, wszystko wydaje się być w zasięgu. Wypełnia nas błogostan i euforia. 
Przeżywając duchowe i/lub fizyczne uniesienia, uruchamiany lawinę reakcji fizjologicznych: wydzielanie C8-H11-N, czyli fenyloetyloaminy (w skrócie PEA), noradrenaliny, dopaminy czy też oksytocyny i wazopresyny – łączone z przeżywaniem bliskości, przywiązania. Wielu badaczy, m.in. Helen Fisher, antropolożka zajmująca się miłością i związkami, przyrównuje ten stan do uzależnienia. Autorzy artykułu „Intense, Passionate, Romantic Love: A Natural Addiction? How the Fields That Investigate Romance and Substance Abuse Can Inform Each Other” przywołują wyniki badań z wykorzystaniem rezonansu magnetycznego, które potwierdzają ten pogląd. Intensywne uczucia miłości aktywują „układ nagrody” w mózgu (struktury związane z motywacją i kontrolą zachowań), który pobudzany jest również w sytuacji przyjmowania narkotyków. Sugerują, iż uzależnienie, czy to substancjonalne, czy behawioralne, jest szkodliwe dla jednostki i dotyczy tylko pewnej grupy. Stan zakochania mimo podobieństwa reakcji i odczuć (a także pobudzania tych samych struktur w mózgu) jest charakterystyczny dla większości osób, więc nie uznano stanu zakochania za zaburzenie, choć Owidiusz już znacznie wcześniej zauważył, że „być zakochanym, to być szalonym przy zdrowych zmysłach”. W swoim wystąpieniu na ted.com Helen Fisher wysnuwa tezę, że stan zakochania (romantycznej miłości) jest większą siłą napędową niż popęd seksualny. Jeśli po zaproponowaniu komuś „pójścia do łóżka” usłyszysz – „nie”, jak mówi Fisher, nie zabijesz się ani nie popadniesz w depresję, natomiast „ludzie żyją dla miłości, zabijają dla miłości, umierają w imię miłości”. 
Zakochanie i miłość wyewoluowały, zdaniem autorów wspomnianego wyżej artykułu, jako mechanizm przetrwania, który zachęca do łączenia się w pary. 

Początki

Nie ma jednego scenariusza zakochania. Każdy z nas jest inny, ma inny temperament, doświadczenia, historię życia. Nie ma też w związku z tym jednej recepty, której zastosowanie sprawi, że będziemy żyć razem długo i szczęśliwie. Dobrze jest pamiętać, że choć „zakochanie jest nadzieją na to, że można być blisko bez wysiłku”, jak pisze Krystyna Mierzejewska-Orzechowska, to dopiero początek wspólnej historii. Jak zaczyna się ten stan?
Zakochanie może pojawić się nagle, trafić „jak grom z jasnego nieba”, ale też rozwijać się powoli. Początkiem zakochania może być również przyjaźń. W takiej sytuacji znana nam osoba zaczyna z czasem jawić się nieco inaczej, wywoływać w nas inne niż dotychczas odczucia, emocje. Pojawiają się także odmienne niż dotychczas potrzeby w relacji. Taki początek związku budzi więcej wątpliwości i dlatego nierzadko w gabinecie słyszę pytania, czy to na pewno dobrze, że „wspólna historia” nie zaczęła się spektakularnie, czy to nie wróży, „że nie wyjdzie…?”. Przecież w filmach czy książkach większość romansów zaczyna się burzliwie, szybko albo przynajmniej namiętnie. Pod wpływem takich przykładów tworzymy marzenia o wielkiej miłości, która od początku nami zawładnie. Oczekujemy, że skoro miłość ma być na całe życie, jej siła będzie wyraźna od samego początku i poczujemy od razu, że wszystko inne przestaje się liczyć. Oczywiście tak może się zdarzyć, ale realny jest również inny scenariusz, nieco bardziej negatywny. W jasny sposób ukazują to słowa Susan Forward, amerykańskiej psychoterapeu­tki: „Przy zawrotnym tempie znajomości prądy emocjonalne są tak silne, że przesłaniają zdolność jasnej oceny obojgu partnerom. Wszystko, co zaburza obraz partnera, jest ignorowane lub odrzucane (...). Intensywniej koncentrujemy się wtedy na uczuciach, jakie wzbudza w nas druga osoba, niż na tym, kim ta osoba naprawdę jest. Logiczne wydaje się rozumowanie: jeżeli partner powoduje, że czuję się cudownie, on musi być cudowny”. Owładnięci falą silnych emocji, możemy nie zauważyć, kim jest parter i jak zachowuje się w różnych sytuacjach. Bo, żeby to zobaczyć, potrzeba czasu na poznanie się. Dodatkowo, jak w przypadku tzw. silnych kobiet, pociągać je mogą mężczyźni niedostępni, tajemniczy, „wilki stepowe”, którzy dostarczają silnych i często skrajnych emocji, a mężczyźni „bezpieczni”, czuli, dbający o kontakt, mogą się wydawać niewystarczająco męscy, a zatem nie uruchamiać takich pokładów ekscytacji i namiętności. Oprócz tego tajemniczość sama w sobie jest pociągająca i intrygująca, ponieważ związana jest z wydzielaniem dopaminy. 
Początek jak z bajki może być też scenariuszem dla relacji z osobą stosującą przemoc (w tym kontrolę). „Dlatego początek romansu z oprawcą jest często wręcz niesamowity” – pisze Avery Neal w swojej książce Dlaczego czuję się nieszczęśliwa, skoro on jest taki wspaniały? Subtelne formy przemocy w związku. Zawrotne tempo znajomości, poczucie bezgranicznego zjednoczenia, strategie przyciągania i odpychania – dobrze, by były sygnałem dla włączenia ostrożności i zwolnienia, a nie potwierdzeniem jakości związku. 
Siła doświadczanych uczuć i namiętności w fazie zakochania może, jak wynika z przytoczonego fragmentu książki Susan Forward, nie wiązać się z realnym obrazem partnera a naszym wyobrażeniem, który jest projekcją potrzeb, pragnień, a czasem nierealnych oczekiwań. Maja Storch, niemiecka psycholożka i terapeutka, podaje, iż „nie spotykamy zatem księcia czy księżniczki z bajki – znajdujemy jedynie samych siebie”. Takie analityczne podejście do zakochania może rzeczywiście w pierwszym momencie odrzeć je z aury tajemniczości. Jednak korzyścią płynącą ze zrozumienia zakochania bywa większe poznanie siebie, swoich potrzeb, a tym samym większe prawdopodobieństwo stworzenia satysfakcjonującego związku. 

POLECAMY

Style przywiązania według Johna Bowlby’ego 

Bezpieczny 
Związany jest z doświadczaniem przez dziecko poczucia bezpieczeństwa w relacji z matką czy innym znaczącym opiekunem. Matka zachowuje wrażliwość na sygnały dziecka, odpowiada na zgłaszane przez nie potrzeby, dziecko doświadcza poczucia bezpieczeństwa. Ten styl, obserwujemy u dzieci, które reagują pewnym stresem na separację od matki, cieszą się, kiedy matka wraca, traktują ją jako bezpieczną bazę do ekspoloracji przestrzeni zewnętrznej. 

Lękowo-ambiwalentny 
Dzieci przejawiające tak zwany styl lękowo-ambiwalentny często reagują nadmiernym stresem na zniknięcie matki, a jednocześnie okazują złość i gniew, kiedy wraca. Rozwija się w przypadku, gdy dziecko doświadcza niepewności, co do dostępności opiekuna. Nie wie, czy będzie on pomocny w sytuacji, gdy będzie go potrzebować Często są zalęknione, płaczliwe i niezdolne do samodzielnej eksploracji.

Unikający 
Obserwujemy u dzieci, które mają silne poczucie odrzucenia przez matkę. Kształtuje się w sytuacji, gdy dziecko nie ma zaufania, a w przypadku potrzeby pomocy, wręcz spodziewa się odtrącenia. Nie szukają kontaktu z matka, nie ufają jej i uczą się radzić sobie z trudnościami samodzielnie.


Co się dzieje, gdy się zakochujemy – wyjaśnienie psychologiczne 

Krystyna Mierzejewska-Orzechowska nazywa zakochanie „namiętnością zakorzenioną w przeszłości”, ponieważ „to złudna nadzieja, że człowiek dostanie coś, czego nie dostał we właściwym czasie”. Ta nieuświadomiona motywacja do spełnienia niezaspokojonych w dzieciństwie potrzeb budzi w nas...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy