Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

14 października 2020

NR 9 (Listopad 2020)

Czy można uwolnić się od ego?

102

Dlaczego jest nam coraz trudniej nawiązać bliskość z drugim człowiekiem? Co nas blokuje? Zdaniem psychologów to nasze coraz bardziej napompowane ego odgradza nas od ludzi i od samych siebie. Jak spuścić powietrze z ego i uwolnić się od jego dyktatury?

Co tak naprawdę utrudnia nam nawiązywanie i podtrzymywanie satysfakcjonujących relacji, zarówno tych bliskich – partnerskich, małżeńskich, rodzinnych, przyjacielskich, jak i dalszych: szkolnych, zawodowych, sąsiedzkich, międzygrupowych, międzywyznaniowych, międzynarodowych? Profesor Mark Leary z Duke University nie ma wątpliwości, że źródłem większości problemów, jakich doświadczają ludzie, jest ich ego. W książce The Curse of the self: Self-awarness, egotism and the quality of human life (polskie tłumaczenie mogłoby brzmieć: Przekleństwo Ja: samoświadomość i egotyzm a jakość ludzkiego życia) autor przekonuje, że typowa dla naszego gatunku skłonność do przyjmowania egocentrycznej perspektywy, wynikająca ze zdolności do autorefleksji, przeszkadza nam w osiągnięciu spokoju ducha i wprowadza zamęt w relacje. 

POLECAMY

Mieć rację czy relację?

Ego monologuje samo ze sobą, co łatwo zauważyć, przyglądając się strumieniowi swoich myśli. Poszukuje przy tym dowodów własnego znaczenia i odrzuca informacje, które mogłyby je podważyć. W efekcie kreuje fałszywy obraz rzeczywistości, prowadząc nas często do błędnych ocen i niekorzystnych decyzji, także interpersonalnych. W wymiarze osobistego cierpienia może się to przejawiać jałowym rozważaniem dawnych wyborów czy działań, co wpędza w depresję, albo przewidywaniem mało prawdopodobnych zagrożeń, które aktywizują lęk. W przestrzeni relacyjnej ego hamuje poznawanie, akceptowanie i szanowanie innych. Blokuje trafne identyfikowanie własnych mankamentów, a także ukierunkowuje na walkę „o rację” zamiast na budowanie wspólnoty oraz utrudnia zażegnywanie nieuniknionych konfliktów, a nierzadko jest zarzewiem agresji wywołującej niepotrzebne konflikty.
Rozbudowana zdolność świadomego przetwarzania informacji o samym sobie owocuje nie tylko względnie stabilnym obrazem siebie, czyli ego, określanym współcześnie terminem „Ja”, ale przede wszystkim umożliwia wyciąganie wniosków z przeszłych zachowań i zdarzeń, planowanie przyszłości, tworzenie nowatorskich idei i rozwiązań. Krystalizująca się w ego samoświadomość jest jednak potrzebna, więc próby jej pozbycia się nie mają sensu. Zatem – jak pisał badacz mitów i religii prof. Joseph Campbell – „Sztuka polega na tym, żeby pozbawić ego roli dyktatora i przekształcić je w posłańca, sługę i zwiadowcę pozostającego do dyspozycji”. 
Sposobem na to może być rozwijanie pokory i wdzięczności. Praktykowanie tej postawy w bezpieczny sposób odprowadza powietrze z nadmiernie napompowanego ego, sprzyjając utrzymywaniu satysfakcjonujących związków.

Bez przesady – odtrutka na hiperegoizm

Jakiemu lekarzowi chętniej oddałabyś się pod opiekę – takiemu, który uważa, że zna się na wszystkim, czy raczej takiemu, który wie, jakich umiejętności mu brakuje, więc czasami odeśle Cię do innego specjalisty? Kogo wybrałbyś na przyjaciela – osobę, która zostawia Cię samemu sobie, gdy jesteś w potrzebie, czy taką, która udziela Ci pomocy? Czy wolałabyś dzielić życie z człowiekiem, który stanowczo obstaje przy swoim, czy takim, który potrafi przyznać się do błędu? 
Pokora nie należy obecnie do cech osobiście pożądanych – trudno byłoby znaleźć poświęcony jej praktykowaniu kurs, a klienci psychoterapeutów i coachów raczej nie zgłaszają chęci jej doskonalenia. Zdaniem prof. June Tagney z George Mason University lekceważenie pokory jako siły charakteru wynika z mylnego kojarzenia jej z pomniejszaniem siebie, niską samooceną i uniżonością. 
Profesor Peter Hill z Biola Unverisyty przyrównuje powyższe charakterystyki do oleju pozwalającego dobrze działać społecznym mechanizmom, a kolejne szczegółowe badania potwierdzają relacyjną dobroczynność pokory. Przykładowo, dr Don Davies z Georgie’a State University ze współpracownikami wykazali, że w romantycznych związkach osoby cechujące się pokorą są bardziej skłonne do wybaczania partnerom, przez których zostały zranione lub obrażone. Ci sami badacze ujawnili, że ludzie pokorni są chętniej akceptowani przez innych i osiągają w grupach wyższy status społeczny, co pozwala im tworzyć silne i trwałe więzi. W ostatnim dwudziestoleciu przeprowadzono badania, z których wynika, że cechujący się pokorą ludzie są pomocni, altruistyczni, chętnie obdarzani zaufaniem przez życiowych partnerów, znajomych i pracodawców. Pokorze towarzyszy rozwinięta umiejętność samokontroli, która sprzyja zarówno budowaniu relacji, jak i powstrzymywaniu się przed działaniami impulsywnymi lub ryzykownymi, takimi jak nadużywanie substancji psychoaktywnych, szybka jazda autem czy nałogowe granie.
Leary zalicza pokorę do właściwości hipoegoistycznych (ang. hypo-egoic), czyli takich, które poprzez ograniczanie nadmiernej koncentracji na własnym Ja umożliwiają lepszą orientację w sytuacjach społecznych oraz podejmowanie bardziej adekwatnych decyzji i owocnych działań. Badacz ten wraz ze swoją studentką, Chloe Banker, próbowali uchwycić to, co w pokorze jest najważniejsze i zarazem najbardziej specyficzne. Otóż istotą pokory okazuje się być przekonanie, że nawet ponadprzeciętne zalety czy osiągnięcia nie uprawniają do specjalnego traktowania. Człowiek pokorny akceptuje wyrazy uznania, nagrody i przywileje w obszarze, w którym jest kompetentny czy zasłużony, jednak nie w innych dziedzinach. Utalentowany i pokorny wokalista przyjmie wysoką gażę, jednak nie będzie oczekiwać szczególnej atencji dla swoich poglądów na temat wychowania dzieci. Wysokiej klasy pokorna biochemiczka odbierze wyrazy uznania w laboratorium, jednak nie będzie domagała się specjalnego traktowania ze strony męża czy przyjaciółek. 
Pokora rozumiana jako brak poczucia uprzywilejowania jawi się jako przeciwieństwo narcyzmu, karmionego „lajkami” zdobywanymi w mediach społecznościowych dzięki odpowiedniej autoprezentacji. Jest odtrutką na typowy dla współczesności hiperegoizm, który utrudnia lub uniemożliwia bliskość w związkach i tworzenie przyjaznych wspólnot. Dr Pelin Kesebir z University of Wisconsin-Madison wykazała, że gotowość zaakceptowania ograniczeń własnego Ja i swojego miejsca w większym porządku rzeczy zmniejsza lęk przed śmiercią. „Ciche ego”, jak Kesebir nazywa pokorę, koi egzystencjalne rozterki, otwierając przestrzeń dla relacji zarówno z innymi, jak i z własną skończonością.

Z CZEGO SKŁADA SIĘ POKORA

Aby ją poczuć, potrzebna jest: 

  • względnie trafna ocena (ani zawyżona, ani zaniżona) własnych zdolności, możliwości i osiągnięć;
  • świadomość swoich niedoskonałości i ograniczeń, np. braków wiedzy czy kompetencji, która przejawia się m.in. zdolnością uznawania popełnianych przez siebie błędów;
  • otwartość wobec nieznanych idei, informacji niezgodnych z własnymi poglądami, cudzych punktów widzenia, np. korzystanie z udzielanych przez innych porad i wskazówek;
  • spostrzeganie siebie (talentów, kompetencji, potencjału, osiągnięć, własnego miejsca w świecie) w szerokiej perspektywie, np. jako przemijalnej istoty należącej do wielkiej wspólnoty zamieszkującej Ziemię;
  • traktowaniu siebie jako elementu znacznie większej całości towarzyszy niewielka koncentracja na sobie, łatwość „zapominania” o własnym Ja;
  • docenianie wszelkiego istnienia i różnorakich sposobów, w jakie ludzie, a także inne istoty i rzeczy nieożywione współtworzą rzeczywistość.


Dostrzec dary losu – spoiwo więzi

Czy istnieje słowo bardziej pomocne w budowaniu relacji niż „dziękuję”? Według Alice Walker, amerykańskiej pisarki i aktywistki, jest ono „najpełniejszym wyrazem wdzięczności, pokory, zrozumienia”. Je...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy