Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

23 września 2021

NR 10 (Październik 2021)

Co wspólnego mają gra wstępna i wieszanie prania?

0 23

„Gra wstępna zaczyna się tam, gdzie kończy się orgazm” – twierdzi psychoterapeutka par Esther Perel. Deklarujemy się na wspólny czas, a to również oznacza czas między jednym zbliżeniem a drugim, czyli zarządzanie prozą życia. A od tego, jak nią zarządzamy, zależy, jakie randki mamy ochotę sobie organizować.

Wciąż żywe jest przekonanie, że seks to jest coś takiego, o czym się nie rozmawia. Że dzieje się sam, a libido to taka magiczna składowa człowieka, która albo jest, a jak jej nie ma, to trzeba zbadać hormony. Jasne! Warto co jakiś czas profilaktycznie przyglądać się temu, jak działa organizm i czy wszystko z nim w porządku od strony fizycznej. Jednak warto, aby nie przekreślało to sfery psychicznej, emocjonalnej, a nawet i duchowej, bo to one grają dużą rolę w myśleniu o seksie, motywacji, by go mieć, a w końcu i w samym seksie. I to szczególnie w relacjach długoterminowych, kiedy angażowanie się w seks nie dzieje się „samo”. Tak jak to zazwyczaj występuje na początku relacji, kiedy o seks jest łatwiej za sprawą szalejących hormonów miłości wspierających nas w tym, żeby zbliżyć się do drugiej osoby.

Cykl reakcji seksualnych

Klasyczny model opisujący reakcje seksualne człowieka miał być z założenia modelem, który opisuje w sposób całościowy realizację potrzeby seksualnej. Mówił o tym, że człowiek doświadcza po kolei podniecenia, plateau (szczytowej fazy uczucia podniecenia), orgazmu i odprężenia. Taki model miał służyć jako matryca do oceny trudności w podejmowaniu aktywności seksualnych przez parę. W ten sposób można było określać, na którym etapie angażowania się w seks występuje kłopot i dobierać odpowiednią formę leczenia.

Jednak dość szybko okazało się, że model ten nie odpowiada na wszystkie pytania. Badaczka Helen Kaplan zauważyła, że kobiety, które się do niej zgłaszają, mówią o trudnościach z zaangażowaniem w seks, które występują jeszcze przed fazą podniecenia. Oznaczało to, że w modelu brakuje elementu poprzedzającego podniecenie, mianowicie pożądania, które warunkuje ochotę na seks.
Wydawało się, że tak uzupełniony model reakcji seksualnych daje odpowiedź na to, z czego składa się motywacja do seksu. Ale znowu – bardzo szybko Edward Laumann, amerykański socjolog, przeprowadził badania, z których wynikło, że brak pożądania seksualnego oraz brak fantazji seksual­nych to domena kobiet. A zatem opisywany cykl reakcji seksualnych nie opowiada całej historii na temat budzenia się motywacji do seksu, a następnie przeżywania go z drugą osobą lub  osobami.

POLECAMY

Kluczowe jest „coś jeszcze”

W końcu Rosemary Basson uzupełniła model o bardziej użyteczne etapy. Wykazała, że to nie obecność pożądania decyduje o tym, czy osoba będzie mieć ochotę na seks, czy nie. Przed pojawieniem się pożądania dzieje się bowiem coś jeszcze – to pozaseksualne powody, dla których można by chcieć się angażować w seks. Są nimi np. potrzeba czułości, bliskości, poczucia bycia kimś ważnym dla drugiej osoby, potrzeba potwierdzenia własnej atrakcyjności, ale też potrzeba poczucia zadbania o zasoby psychiczne. Czyli wszystko to, co składa się na bycie w związku czy w relacji, ale nie ma nic wspólnego z grą wstępną, seksowną bielizną czy randką z okazji rocznicy.

„Gra wstępna zaczyna się tam, gdzie kończy się orgazm” – to słowa psychoterapeutki par Esther Perel, która bardzo wyraźnie podkreśla, że aby zadbać o sferę seksualną w związku, nie wystarczy kupić kwiaty czy zrobić masaż chwilę przed zbliżeniem. Dbanie o siebie w seksie ma związek ze wszystkim tym, co pozaseksualne, czyli jak osoby są ze sobą pomiędzy aktywnościami erotycznymi, a nie tylko w trakcie. 

Motywacja do seksu

A zatem zamiast mówić o libido, lepiej mówić o motywacji do tego, żeby mieć seks. Motywacja to bowiem coś, co można dowolnie kształtować, czemu można się przyglądać, co może się zmieniać i na co można łagodnie, bezpiecznie wpływać. 

Posługiwanie się sformułowaniem „motywacja do seksu” może ułatwiać komunikację pomiędzy zainteresowanymi osobami, bo odnosi się do potrzeb, ale też powodów, dla których ktoś miałby podjąć jakieś działanie, w tym wypadku zaangażować się w seks. Pewnie prościej by było, gdyby seks dział się sam, szczególnie w długoletnich relacjach i nie wymagał jakiegoś poznawczego zaangażowania. Wiem, że są osoby, które tworzą takie związki, gdzie spontaniczne reakcje na bodźce seksualne są regułą. Są takie, które taką spontaniczność być może odkryją po czasie albo w innym związku, z inną dynamiką ról. A są też takie, które takiej spontaniczności nie doświadczą nigdy lub przestaną doświadczać po krótkim okresie zakochania. I to też jest normalne. Dla takich osób traktowanie gry wstępnej jako czegoś, co się dzieje w relacji pomiędzy jednym seksem a drugim, jest kluczowe. Bo to wtedy buduje się w nich motywacja do seksu, a co za tym idzie – pożądanie.  

Kup ziemniaki i wywieś pranie

Warto zamienić grę wstępną na grę miłosną. Albo w ogóle wyrzucić słowo „gra” ze słownika i stworzyć listę potrzeb i zadań, które są niezbędne do tego, żeby czuć, że związek to relacja osób, które są dla siebie ważne. Na tej liście mogą się znajdować świece i masaże przed seksem, ale przede wszystkim niech to będzie lista… podziału obowiązków domowych. Wynoszenie śmieci, opróżnianie zmywarki czy robienie przetworów na zimę – cokolwiek, z czego składa się nasz związek. To wszystko zadania, które pokazują nasze zaangażowanie w relację. Zresztą na takiej liście będą nie tylko obowiązki domowe. Można przecież tworzyć związek, w którym to jedna osoba zajmuje się wyłącznie domem, a druga pracuje zawodowo poza domem i nie ma konieczności dzielenia się praniem czy robieniem zakupów.

Inną składową gry wstępnej, rozumianej jako to, co pomiędzy aktywnością seksualną, będzie np. sposób komunikacji. Jak ze sobą rozmawiamy? Czy w rozmowach wyraża się czułość, zaangażowanie, obecność, zainteresowanie? Czy może wymieniamy się tylko zdawkowymi relacjami na temat tego, jak minął dzień w pracy? Oczywiście nie chodzi o to, aby być dla siebie wyłącznie czułym, dobrym i wspierającym. Nie oszukujmy się – złość, kłótnie i konflikty w relacjach są czymś zupełnie normalnym, a nawet koniecznym do budowania dojrzałego, bezpiecznego związku. John i Julie, założyciele amerykańskiego instytutu poświęconego badaniom i wsparciu par, the Gottman Institute, podkreślają, że to nie brak kłótni w parze sprawia, że para jest dla siebie wystarczająco dobra i wspierająca. Tym, co spaja związek, jest sposób, w jaki osoby rozwiązują konflikty. Dlatego praca nad komunikacją jest tak ważna w budowaniu trwałości i harmonii w relacji, a przy okazji jest tym, co długofalowo składa się na motywację do seksu.

Jak wpływać na motywację seksualną? Co brakuje, czego jest za dużo…

Wiemy już, że na motywację do tego, żeby mieć seks, składa się nie tylko seksowna bielizna i to, co dzieje się na trzy minuty przed samą aktywnością erotyczną. Flirt i puszczanie do siebie oczek to już realizacja tej motywacji. Ale żeby do niej doszło, potrzebujemy czegoś jeszcze. Mianowicie czasu i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy