Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

Ciemna strona IE

159

Osoby inteligentne emocjonalnie mogą dla własnych celów skuteczniej manipulować innymi, którzy za niE wykonują „czarną robotę”.

Kiedy John Mayer i Peter Salovey w 1990 roku opublikowali artykuł poświęcony inteligencji emocjonalnej, nie przypuszczali, że wprowadzone przez nich pojęcie zrobi olbrzymią karierę. Dużą rolę w popularyzacji koncepcji inteligencji emocjonalnej odegrał Daniel Goleman – autor bestsellerowej książki na jej temat. Uważano, że inteligencja emocjonalna umożliwia dobre funkcjonowanie w relacjach interpersonalnych, a także w stopniu większym niż zwykła inteligencja pomaga w osiągnięciu sukcesu w życiu.

POLECAMY

Na czym polega inteligencja emocjonalna? Mayer i Salovey uznali, że jest ona zbiorem zdolności, a skoro tak, to powinniśmy określać jej poziom na podstawie tego, jak ludzie radzą sobie z rozwiązywaniem różnych problemów. Należałoby zatem wymyślić zadania, których rozwiązanie wymagałoby użycia tych zdolności. Ponieważ jednak konstruowanie takich zadań wymaga dużo czasu i wysiłku, sprawy potoczyły się w innym kierunku. Zaczęto tworzyć metody diagnostyczne oparte na samoopisie. Oczekiwano, że deklaracje dotyczące tego, jak ludzie rozwiązują problemy związane z emocjami, ujawniają to, co faktycznie robią w życiu.

Tymczasem okazało się, że ludzie niekoniecznie zachowują się tak, jak ujawniali to w samoopisie. 

Wyobraźmy sobie, że badamy zwykłą inteligencję za pomocą zbioru zadań wymagających myślenia abstrakcyjnego, znajomości różnych faktów czy rozumowania przestrzennego. Z drugiej jednak strony można pójść na skróty i zapytać ludzi, jak oceniają poziom własnej inteligencji. Wszyscy stwierdzą, że dysponują inteligencją wyższą od przeciętnej; wprawdzie zawalili egzaminy czy powtarzają klasę, ale wynika to z działania wielu niekorzystnych okolicz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy