Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

16 grudnia 2015

Autopilot w głowie

0 493

Jesteśmy przekonani, że działamy w sposób planowy. Wyznaczamy cel, po czym dążymy do zrealizowania go, ale tylko do pewnego momentu. Potem działanie przeobraża się w nawyk.

W nowym roku wreszcie się za siebie wezmę! Zacznę uprawiać sport, będę pić mniej alkoholu, a co wieczór przed snem przeczytam przynajmniej jeden rozdział książki – to tylko przykłady mocnych postanowień, które podejmujemy na nowy rok. Potem jednak kończy się karnawał, cichnie muzyka i gaśnie imprezowy nastrój. Zapominamy też o noworocznych postanowieniach. Życie toczy się dalej starym rytmem, według dotychczasowych reguł. Dlaczego tak się dzieje? Bo zwyciężają stare nawyki.

„Przyzwyczajenie jest wielkim woźnicą życia” – stwierdził na przełomie XVI i XVII wieku angielski filozof Francis Bacon. „Dlatego powinniśmy ze wszystkich sił starać się kształtować dobre nawyki”. W tym celu warto przyjrzeć się, jak nawyki powstają.

POLECAMY

W 2010 roku Philippa Lally, psycholog zdrowia z University College w Londynie i jej współpracownicy przeprowadzili badanie. Jego 100 uczestników miało wskazać swoje przyzwyczajenia, np. jedzenie owoców na deser, a następnie realizować je codziennie przez 80 dni. Każdego dnia logowali się na stronie internetowej i informowali, że wykonali daną czynność, oraz oceniali, w jakim stopniu przebiegała automatycznie. Okazało się, że regularne wykonywanie określonego zadania sprawiło, że po jakimś czasie stało się ono rutyną. „Początkowo zadanie wymagało wiele uwagi, natomiast w miarę upływu czasu i powtarzania czynności, badani wykonywali ją przy coraz mniejszym udziale świadomej kontroli” – wyjaśniają naukowcy. W ten sposób zostaje utrwalony związek pomiędzy pewnym bodźcem, który uruchamia reakcję, a działaniem, czyli skutkiem jego oddziaływania.

Tworzenie nawyków opiera się zatem na skojarzeniu sygnałów oraz zachowań, które są bliskie w czasie i przestrzeni. Wówczas określone sygnały wywołują w automatyczny sposób zachowania, z którymi zostały powiązane. Czym są te sygnały? Naukowcy przekonują, że nie są to wcale nasze plany albo mocne postanowienia, lecz wskazówki kontekstowe. Wiele codziennych czynności wykonujemy w specyficznym kontekście – czasowym, przestrzennym, emocjonalnym, społecznym. W 2004 roku Wendy Wood, psycholog z Duke University w Durham, przeanalizowała treść wielu dzienników i pamiętników. Okazało się, że około połowa odnotowanych aktywności przebiegała zawsze w tych samych warunkach.

Działanie z automatu
Czy to oznacza, że kontekst pełni decydującą rolę w kształtowaniu i podtrzymywaniu nawyków? Odpowiedzi na to pytanie szukał zespół Wood. W 2005 roku naukowcy dwukrotnie przeprowadzili ankietę wśród studentów, którzy przenosili się na inną uczelnię. Pytali o ich przyzwyczajenia (np. czytanie prasy) oraz warunki i miejsca, w których wykonują te czynności. Okazało się, że zmiana otoczenia zaburzała rutynowe zachowania studentów. W szczególności dotyczyło to przyzwyczajeń związanych ze sportem i aktywnością fizyczną: młodzi ludzie, którzy w poprzednim miejscu chętnie i często odwiedzali fitness cluby, w nowym otoczeniu szybko z tego rezygnowali, jeśli w pobliżu nie było tego typu miejsc. Istotną rolę odegrał również kontekst społeczny, zwłaszcza w kwestii zwyczaju czytania prasy – osoby, które wcześniej lubiły przeglądać magazyny i czasopisma w gronie znajomych, zaprzestawały tej czynności, jeśli na nowym uniwersytecie brakowało im towarzystwa.

„Ludzie są przekonani, że zawsze działają w sposób celowy i ich działanie jest ukierunkowane na osiągnięcie obranego celu. To prawda, ale tylko w odniesieniu do jednorazowych czynności” – przekonuje Wood. Im jednak częściej są one podejmowane, tym większego znaczenia nabierają bodźce zewnętrzne, a pierwotne cele i założenia stają się coraz mniej istotne.

Zespół Davida Nea[-]la, psychologa z Duke University, postanowił sprawdzić, w jakim stopniu na kształtowanie nawyków wpływają cele i wskazówki kontekstowe. Swoje badanie opisał w 2012 roku na łamach „Journal of Experimental Social Psychology”. Zadanie badanych polegało na określeniu, czy prezentowane słowa są rzeczywiste (np. jogging, bieganie), czy wymyślone. Naukowcy wykorzystali w eksperymencie procedurę poprzedzania; oznacza to, że przed ekspozycją bodźca testowego miała miejsce ekspozycja bodźca poprzedzającego. Była ona jednak tak krótka, że uczestnicy nie zdawali sobie sprawy z tego, co pokazano na ekranie. Wśród bodźców poprzedzających znalazły się różne cele uprawiania sportu (np. kontrola wagi) oraz miejsca, gdzie można go uprawiać (np. las, hala sportowa). Badacze przypuszczali, że zastosowanie wskazówki kontekstowej jako bodźca poprzedzającego spowoduje, że uczestnicy będą szybciej rozpoznawać słowa odnoszące się do nawyków (jogging, bieganie) niż inne. Okazało się, że rzeczywiście tak się działo w przypadku osób z bardzo silnym nawykiem biegania.

Inne badania przeprowadzone przez Neala i jego współpracowników pokazały, że osoby regularnie chodzące na mecze piłkarskie mówią głośniej, będąc na stadionie. W jaki sposób badacze doszli do takiego wniosku? Część badanych zaprosili do pomieszczenia pełnego fotografii ze stadionów piłkarskich, a część – do pokoju ze zdjęciami ciast i deserów. Uczestnicy wprowadzeni w „piłkarski” nastrój rzeczywiście rozmawiali głośniej, ale tylko ci, którzy w ciągu ostatniego miesiąca regularnie kibicowali na stadionie.

Nieświeży popcorn i inne nieszczęścia
Siłę nawyków potwierdziły rezultaty eksperymentu przeprowadzonego w kinie na kampusie akademickim. Pod pretekstem badania wpływu osobowości na preferencje filmowe, studentów poproszono, by obejrzeli kilka trailerów. Okazało się, że większość widzów kupiła przed seansem popcorn, najpopularniejszą kinową przekąskę, mimo że leżał on w maszynie już od tygodnia i był niesmaczny. Badani robili to nawykowo, byli jednak przekonani, że działali w sposób celowy i kupili popcorn, realizując wcześniej powzięty zamiar jedzenia przysmaku.

Aby wyjaśnić opisane zachowanie, naukowcy sięgnęli do teorii spostrzegania siebie Daryla Bema. Zgodnie z nią ludzie wnioskują o tym, co lubią i czego chcą na podstawie swoich zachowań: skoro biegam, to widać lubię to i tego chcę. Czynią tak, gdy brak jest zewnętrznych okoliczności i powodów, nikt ich nie zmusza do tego zachowania ani nie nagradza za nie. Na przykład uprawiając jogging, przekonujemy siebie, że robimy to dla zdrowia albo żeby schudnąć. W rzeczywistości jednak z czasem bieganie staje się po prostu naszym nawykiem, a wtedy pierwotny cel traci znaczenie.
Do podobnych wniosków prowadzą badania nad zwierzętami. Na przykład szczury, które nauczą się określonego zachowania nagradzanego pokarmem, traktują...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy