Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

19 września 2016

Animatorzy wrogości 

92

Polityka stwarza szanse zaspokojenia potrzeby sukcesu, znaczenia, kompensowania sobie różnych niepowodzeń i kompleksów. Może wyzwolić w ludziach ukryte, patologiczne zachowania - mówi prof. JÓZEF KRZYSZTOF GIEROWSKI.

DOROTA KRZEMIONKA: – Ryszard C., 62-latek, do tej pory niekarany, wtargnął do łódzkiej siedziby PiS, zabił jedną osobą, drugą ciężko ranił. Czy był to mord polityczny?

JÓZEF KRZYSZTOF GIEROWSKI:
– Moim zdaniem to bardziej tkwiło w tym mężczyźnie niż w ideologii, która jest związana z terroryzmem.
Pan w swej pracy habilitacyjnej analizował motywy zabójstw. Co mogło skłonić go do zabójstwa?

– Nie ma tu prostych, jednoznacznych wyjaśnień. Wiele okoliczności musi się zdarzyć. Sprawca ma z pewnością pewne osobowościowe cechy, do których dołączył się prawdopodobnie kryzys. Należałoby uwzględnić, kim jest ten człowiek. Byłbym szalenie ostrożny z robieniem z niego osoby tylko i wyłącznie chorej psychicznie. Próby interpretacji tego wydarzenia nie mogą się ograniczać tylko do psychopatologicznych mechanizmów. Z informacji wynika, że mamy do czynienia z kimś, kto znajdował się w sytuacji głębokiego kryzysu psychologicznego, pewne rzeczy w jego życiu osobistym załamały się: rozszedł się z żoną, sprzedał swoje nieruchomości. Spotkały go problemy i poszukiwał odpowiedzi na pytanie o ich źródło. Jakkolwiek głębokie były jego zaburzenia, to znalazły odniesienie w realnym życiu społecznym, w polityce.
Dlaczego właśnie tam?

– Bo politycy wzbudzają wiele kontrowersji i negatywnych emocji. Coraz więcej jest w ich wypowiedziach dziwnych interpretacji – na pograniczu psychotycznego myślenia. Brzmią one jak wypowiedzi osób, które straciły jakikolwiek kontakt z realnością. Temu wszystkiemu towarzyszy wielka wrogość i agresja, którą ludzie widzą i odczuwają. Skala konfliktu i wrogości, jaka obecnie panuje w polityce, wpływa na ludzi, szczególnie na osoby zaburzone psychicznie. One nie są zawieszone w próżni społecznej, wręcz przeciwnie: wydarzenia i nastroje w świecie społecznym znajdują odbicie w ich przeżyciach.
Czy można powiedzieć, że politycy są współodpowiedzialni za te nastroje społeczne?

– Oni są animatorami różnych złych emocji, nieprawdziwych ocen, daleko idących uproszczeń. Posługują się nienawistnymi komunikatami, opluwając innych. U niektórych gotowość do reagowania agresją bierze się z lęku i obaw, po części wynikających z ich przeszłości politycznej, gdy walczyli w nielegalnych strukturach. U innych agresja ma charakter instrumentalny, utrwala się, bo pozwala działać skutecznie. Politycy kierują się zasadą skuteczności, a mało uwagi poświęcają temu, co jest prawdą. Są nierzetelni, absurdalni w ocenach politycznych przeciwników.
Czy jest to ich strategia, czy też sami wierzą w to, co głoszą?

– Niepokoję się, że w większości wierzą w swoje historie. Czasami, gdy na nich patrzę, mam wrażenie, że znów znajduję się na oddziale psychotycznym, gdzie pracowałem przez większość życia. Wizje świata ludzi tam przebywających były tak samo luźno związane z rzeczywistością jak wizje niektórych naszych polityków. Kategoryczność i pewność w formułowaniu sądów jest mechanizmem bliskim psychotycznemu przeżywaniu świata. Oto polityk bierze udział w kampanii, która stanowi zaprzeczenie jego dotychczasowego stylu prowadzenia polityki, a potem odwołuje to, mówiąc, że był w zmienionym stanie, bo zażywał leki. Jak poważny polityk może używać takich argumentów? Uprawianie polityki jest odpowiedzialną działalnością i jeśli ktoś z jakichś względów nie jest w formie, to powinien taką działalność zawiesić.
Powiedział Pan kiedyś [„Charaktery” 9/2002], że wśród polityków jest nadreprezentacja osób o zaburzonej osobowości, z rysem narcystycznym, podejrzliwych i manipulujących. Czy polityka pociąga i przyciąga ludzi o szczególnych predyspozycjach?

– Myślę, że istnieje takie niebezpieczeństwo. Polityka stwarza szanse zaspokojenia potrzeby sukcesu, znaczenia, kompensowania sobie różnych niepowodzeń i kompleksów. Może wyzwolić w ludziach ukryte, patologiczne zachowania. Patrząc z perspektywy klinicysty, mam wrażenie, że uprawianie tego zawodu sprzyja ujawnianiu się cech osobowości psychopatycznej, tak jak rozumie ją Robert Hare, autor Węży w garniturach. Do polityki częst...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy