Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

22 maja 2017

Uroczy potwór

122

Pan N. uważa się za kogoś wyjątkowego, komu należą się podziw i przywileje. Chętnie pokazuje, na co go stać. Podkreśla swe walory. Jeździ tylko ekskluzywnymi samochodami, nosi tylko markowe rzeczy. Potrafi uwodzić, rozbudzać pragnienia. Biada jednak tym, którzy ulegną jego urokowi.

Sir Richard Francis Burton, brytyjski odkrywca i geograf, zasłynął jako nieustraszony i charyzmatyczny człowiek. Zamiłowanie do przygód wcześnie pchnęło go w szeregi armii – dzięki temu mógł podróżować i poznawać egzotyczne lądy i kultury. Był również utalentowanym naukowcem. Opublikował kilka książek, a w 1863 roku założył Towarzystwo Antropologiczne w Londynie. Ten postępowy poliglota przetłumaczył na język angielski Baśnie tysiąca i jednej nocy oraz Kamasutrę. Królowa Wiktoria w uznaniu jego talentów i osiągnięć przyznała mu tytuł szlachecki.

POLECAMY

A jednak zdaniem niektórych naukowców Burton przejawiał cechy „odnoszącego sukcesy psychopaty” – osoby o zaburzonej osobowości, okreś[-]lanej również mianem „przystosowanego” czy „wysokofunkcjonującego” psychopaty.

Taką tezę postawił na przykład wybitny genetyk i psychiatra prof. David Lykken. Co przemawia za tak śmiałą diagnozą? Otóż Burton najchętniej kierował się do miejsc ogarniętych niebezpieczną zawieruchą. A gdy ledwie wymknął się z zasadzki zastawionej na niego przez wrogów, nie tylko nie okazywał strachu, ale wręcz twierdził, że pochlebia mu liczba zabójców, których za nim wysłano.

Za słynnym podróżnikiem przez całe życie ciągnęły się także mroczne plotki – że zabił małego chłopca, by nie wyszło na jaw, że wędruje w przebraniu. Choć pytany o ten incydent zawsze stanowczo twierdził, że jest niewinny, raz miał powiedzieć, że zabicie człowieka może przynieść „nieco uciechy”. Był mitomanem – nawet w nekrologu odnotowano jego zamiłowanie do „snucia o sobie opowieści, które nie miały najmniejszego pokrycia w rzeczywistości”. Nic więc dziwnego, że zarówno prof. Lykken, jak i prof. Anthony Walsh, kryminolog z Boise State University, zauważyli u Burtona cechy psychopatyczne.

Na tropie Mrocznej Triady

Czy naprawdę istnieją „wysokofunkcjonujący” psychopaci – osoby o zaburzonej osobowości, zarazem odnoszące znaczące sukcesy w jakiejś dziedzinie? Dawniej te pytania nurtowały tylko wąską grupę klinicystów, ale dziś coraz częściej bada się Mroczną Triadę osobowości: psychopatię, narcyzm i makiawelizm, zwłaszcza w odniesieniu do liderów – szefów, kierowników czy przywódców społecznych. Okazuje się, że Mroczna Triada może łączyć się zarówno z negatywnymi, jak i pozytywnymi skutkami społecznymi, w tym z sukcesami w miejscu pracy. Wysiłki naukowców inspirują poppsychologię: jak grzyby po deszczu pojawiają się książki ukazujące mroczne twarze i sztuczki „wysokofunkcjonujących” psychopatów – „wężów w garniturach” i „żmij w garsonkach”. Ile w tych doniesieniach bujnej wyobraźni autorów, a ile analiz opartych na rzetelnych badaniach?

Z pewnością niesłusznie stawia się znak równości między psychopatami a seryjnymi mordercami lub brutalnymi przestępcami. Osoby z psychopatią cechują się szczególną konstelacją cech, która przekłada się na ich emocjonalność, kontakty z innymi i zachowanie (patrz aplikacja „Jak rozpoznać psychopatę?”, s. 51). W 1941 roku psychiatra Hervey Cleckley wydał klasyczną dla tej problematyki książkę The Mask of Sanity („Maska zdrowej psychiki”). Opisał w niej prawdziwych psychopatów: obdarzonych powierzchownym urokiem, narcystycznych, skłonnych do oszustw i manipulacji.

Klinicysta zaobserwował też u nich brak poczucia winy i empatii, nieodpowiedzialność oraz problemy z przewidywaniem konsekwencji swoich czynów. Choć Cleckley uważał psychopatię za patologię, to jednak u osób nią dotkniętych dostrzegł pewne adaptacyjne cechy, takie jak pewność siebie i gotowość do podjęcia ryzyka. Stwierdził również, że psychopaci na ogół rzadko postępują nieracjonalnie, przeżywają lęk. Opisał na przykład psychopatycznego przedsiębiorcę, który poza okazjonalnymi „skokami w bok” i wypadami na „kilka głębszych” swój niebezpieczny urok i zamiłowanie do ryzykownych działań wykorzystywał z powodzeniem w biznesie.

Analiza psychopatii może pogłębić nasze zrozumienie adaptacyjnych stron tego zaburzenia, postrzeganego zwykle wyłącznie negatywnie. Pomocne są w tym narzędzia do diagnozy psychopatii, takie jak Skala Obserwacyjna Skłonności Psychopatycznych autorstwa Roberta Hare’a, emerytowanego profesora psychologii z University of British Columbia, czy też samoopisowy Inwentarz Osobowości Psychopatycznej, opracowany przez prof. Scotta O. Lilienfelda, psychologa z Emory University, i jego współpracowników. Wszystkie te narzędzia zakładają istnienie podstawowych czynników składających się na obraz psychopatii: skłonność do dominacji, która łączy się z nieodczuwaniem lęku, oraz egocentryczna impulsywność. Natomiast wyniki badań prof. Dona C. Fowlesa i dr Lilian Dindo, psychologów z University of Iowa, pokazują, że osoby, u których silniejsza jest tendencja do dominacji, częściej są dobrze przystosowane, zaś impulsywni egocentrycy przejawiają więcej zachowań nieadaptacyjnych.

Psychopaci na wolności

Naukowcy przypuszczają zatem, że pewne aspekty psychopatii mogą być pomocne w odnoszeniu sukcesów w dziedzinach, w których trzeba być gotowym na podjęcie fizycznego lub społecznego ryzyka – a zatem w biznesie, prawie, polityce, sportach ekstremalnych i kontaktowych, ochronie porządku publicznego i wojskowości. Jednakże przez dekady badania nad psychopatią koncentrowały się niemal wyłącznie na osobach, którym nie wiodło się w życiu – zwłaszcza na więźniach. Dopiero w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku naukowcy zaczęli badać adaptacyjne przejawy psychopatii i spróbowali wyłonić próbę psychopatów z populacji ogólnej.

Na uwagę zasługują zwłaszcza pionierskie prace prof. Cathy S. Widom, psycholożki, wówczas związanej z Har[-]vard University. Badaczka postanowiła dotrzeć do osób z rysem psychopatycznym, zamieszczając w lokalnej gazecie następujące ogłoszenie: „Pilnie poszukiwani ludzie czarujący, agresywni i beztroscy. Mile widziane osoby impulsywne i nieodpowiedzialne, ale dobrze radzące sobie z ludźmi i umiejące o siebie zadbać”. W ten sposób dotarła do 23 mężczyzn i 5 kobiet.

Przeprowadziła z nimi szczegółowe wywiady. Okazało się, że aż 65 proc. badanych spełniało kryteria „socjopatii”, nieformalnej kategorii zbliżonej do psychopatii. Kilku uczestników osiągnęło znaczącą pozycję zawodową – byli menedżerami wyższego szczebla i bankierami inwestycyjnymi. Jednak większość miała za sobą kryminalną przeszłość lub historię antyspołecznych zachowań. Ta grupa badanych składała się nie z ludzi odnoszących spektakularne sukcesy, ale głównie z rozrabiaków, którym udało się wymknąć wymiarowi sprawiedliwości. A jednak prof. Widom jako pierwsza zbadała psychopatię poza więziennymi murami.

Opierając się na pracach prof. Widom, naukowcy postawili hipotezę, że taka psychopatyczna cecha jak nieodczuwanie lęku może sprzyjać podejmowaniu bohaterskich czynów. Prof. Lykken wysunął nawet przypuszczenie, że „bohater i psychopata mogą być gałęziami wyrastającymi ze wspólnego genetycznego pnia”.

Ten zaskakujący paradoks znajduje potwierdzenie w anegdotycznych historiach, przytaczanych w mediach. Weźmy na przykład Jeremy’ego Johnsona, wpływowego biznesmena i milionera z St. George w stanie Utah. W 2010 roku, tuż po tym, jak straszliwe trzęsienie ziemi spustoszyło Haiti, rozpoczął on na własną rękę misję ratunkową. Poleciał na miejsce katastrofy swoim helikopterem – uratował dzieci z sierocińca, transportował rannych i rozdawał zapasy żywności, które przywiózł ze sobą. Po dwunastu dniach heroicznych zmagań Johnson rozdał również swoje osobiste rzeczy: czapkę-bejsbolówkę, i-Poda i… buty. Trzy lata po bohaterskich czynach na Haiti Johnsonowi postawiono aż 86 zarzutów – prokurator utrzymywał, że przedsiębiorca dorobił się majątku na oszustwach i praniu pieniędzy. Filantrop twierdził, że jest niewinny, a proces ciągnął się w nieskończoność.

Ciemna strona heroizmu?

Choć można przypuszczać, że Johnson jest „wysokofunkcjonującym” psychopatą, to jednak historie takie jak jego nie mogą być podstawą wniosków naukowych. Badacze zaczęli zatem analizować, czy pewne cechy psychopatyczne występują u osób, których zawód wymaga bohaterskich czynów – np. u strażaków i policjantów. I tak na przykład dr Diana Falkenbach i Maria Tsoukalas, psycholożki z City University of New York, stwierdziły, że przedstawiciele „heroicznych” zawodów przejawiają silniejszą skłonność do dominacji i zarazem rzadziej odczuwają lęk niż więźniowie z rysem psychopatycznym. Wyniki tych badań dają do myślenia...

Dwa lata temu prof. Lilienfeld wraz ze współpracownikami również próbował prześledzić ewentualne związki między psychopatią i heroizmem. Tym razem naukowcy zastosowali kwestionariusz, by ocenić, czy uczestnicy naprawdę są skłonni do bohaterskich czynów. Badani odpowiadali w nim na przykład, czy zdarzyło im się udzielić pierwszej pomocy nieprzytomnej osobie albo przerwać publiczną bójkę. Wypełniali również narzędzie do badania zachowań altruistycznych, składające się z dwóch skal: altruizmu na rzecz organizacji dobroczynnych oraz altruizmu wobec nieznajomych. Okazało się, że pewne cechy psychopatyczne łączą się ze skłonnością do heroicznych czynów i z altruizmem wobec obcych. Co ciekawe, znów dwa aspekty typowe dla psychopatii – skłonność do dominacji i nieodczuwanie lęku – najczęściej współwystępowały z heroizmem i altruizmem wobec nieznajomych. Badacze przypuszczają, że deficyty w zakresie odczuwania lęku w połączeniu ze skłonnością do podejmowania ryzyka mogą przekładać się na bohaterstwo.

Uważa się, że pewne cechy typowe dla psychopatów, takie jak skłonność do dominacji, urok osobisty i zdolność do przekonywania innych do swoich racji, mogą sprzyjać dążeniu do władzy oraz odnoszeniu sukcesów w polityce. Mroczną ilustracją tej tezy jest postać Franka Under[-]wooda, bezwzględnego polityka z serialu „House of Cards”, który potrafi zarówno oczarować, jak i zniszczyć człowieka bez cienia wyrzutów sumienia. Czy świat Underwooda to tylko fikcja? Prof. Lykken przypuszczał, że pewne cechy psychopatyczne mogą przejawiać wpływowe jednostki, takie jak prezydent Lyndon B. Johnson czy generał Charles „Chuck” Yeager, który jako pierwszy człowiek przekroczył prędkość dźwięku.

Prof. Lilienfeld wraz ze współpracownikami postanowił sprawdzić, czy wśród prezydentów Stanów Zjednoczonych dominowały osoby z rysem psychopatycznym. W tym celu poprosił 121 prezydenckich biografów oraz innych ekspertów, by ocenili takie cechy głów państwa, jak: ekstrawersja, antypatyczność czy brak skrupułów. Następnie naukowcy zbadali, czy występują zależności między cechami osobowości prezydenta a podsumowaniem jego osiąg[-]nięć, sporządzonym przez uznanego historyka. Okazało się, że niektóre cechy psychopatii – a zwłaszcza skłonność do dominacji i nieodczuwanie lęku – przekładały się na prezydenckie sukcesy.

Coraz częściej pojawiają się głosy, że nie tylko polityka, ale także współczesny kapitalizm korporacyjny premiuje psychopatyczne tendencje: brak empatii, pewność siebie, przebiegłość i skłonność do manipulowania innymi. W ostatniej dekadzie pojawiają się wyniki kolejnych badań, w których naukowcy sprawdzają, jakie są rezultaty zatrudniania osób z rysem psychopatycznym. I tak psychopatyczne cechy w miejscu pracy mają łączyć się z prowadzeniem twardych negocjacji, mobbingiem, nieproduktywnymi zachowaniami oraz nieumiejętnością zarządzania zespołem. Ale niektórzy naukowcy przekonują, że pewne aspekty psychopatii mogą być korzystne – choć na ogół tylko na krótką metę.

Badania przeprowadzone przez prof. Hare’a i dr. Paula Babiaka, psychologa organizacji z HRBack[-]Office, pokazują, że skłonność do dominacji czy charyzma mogą przekładać się na skuteczne zarządzanie ludźmi. Jednak nawet ci badacze przyznają, że w dłuższej perspektywie takie cechy okazują się destrukcyjne, zwłaszcza gdy towarzyszą im typowe dla psychopatii deficyty empatii i poczucia winy.

Wraz z rosnącym zainteresowaniem „przystosowanymi” psychopatami, wśród naukowców rozgorzała debata, czy taki termin w ogóle ma rację bytu. Niektórzy, jak prof. Joshua Miller, psycholog z University of Geor[-]gia, ostro krytykują Inwentarz Osobowości Psychopatycznej, twierdząc, że w zbyt małym stopniu uwzględnia on typowe dla psychopatii zjawiska, takie jak antyspołeczny styl życia czy tendencja do stosowania przemocy. Z kolei łączone z psychopatią cechy, takie jak skłonność do dominacji i nieodczuwanie lęku, mogą być równie dobrze interpretowane jako aspekty zdrowej, nieneurotycznej osobowości.

Inni badacze przekonują zaś, że nie sposób mówić o pozytywnych czy adaptacyjnych cechach psychopatii, ponieważ w samej swej istocie jest ona zaburzeniem. A zatem – w tym ujęciu – termin „psychopata odnoszący sukcesy” to oksymoron.
Jednak zwolennicy koncepcji „wysokofunkcjonującej” psychopatii – w tym autorzy niniejszego artykułu – utrzymują, że obecnie poszukuje się „mocnych stron” osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi w nadziei, że wzmocnione w terapii pozwolą im na bardziej samodzielne i szczęśliwe życie. I tak na przykład dr Claudia Santosa z Children’s Hos[-]pital w Los Angeles dowiodła, że osoby z chorobą afektywną dwubiegunową mogą świetnie radzić sobie w twórczych dyscyplinach, takich jak sztuki plastyczne, muzyka czy nauka. 

Sarah Francis Smith jest doktorantką na Emory University.
Ashley L. Watts jest doktorantką na Emory University.
Scott O. Lilienfeld jest profesorem psyc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy