Dołącz do czytelników
Brak wyników

Materiały PR

26 kwietnia 2018

Zen i Biblia - Kakichi Kadowaki

89

Za pomocą mowy nie potrafimy zakomunikować wszystkiego. Paradoksalnie, im więcej używamy słów, tym mniejsza staje się ich waga. „Język ciała” jednakże jest źródłem języka ust, niemożliwym do wyczerpania zasobem.

Kilka lat temu przeżyłem trudne doświadczenie. Pewnego razu otoczyło mnie około dziesięciu lewicujących studentów, którzy uczynili mnie celem zaciekłego przepytywania. Poniesieni przez gwałtowne emocje, charakterystyczne dla młodych ludzi, zasypali mnie ciętymi pytaniami. Za każdym razem, gdy czytam ewangeliczną opowieść o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie (J 8,2-11), powraca do mnie owo przytłaczające uczucie, jakiego wtedy doznawałem. Czyż ta sytuacja nie była podobna do tej, w jakiej znalazł się Chrystus? W takich okolicznościach zwykły człowiek zazwyczaj zostaje wytrącony z równowagi. Jezus jednak nawet na chwilę nie stracił spokoju. Co więcej, swoim milczeniem uspokoił gwałtowne emocje przeciwników i obnażył hipokryzję ich wywodu.

Zauważyłem to jednak dopiero, gdy rozpocząłem studiowanie zen. Rozumiałem wcześniej na sposób intelektualny, że milczenie jest mową i że można dzięki niemu więcej nauczyć niż dzięki głośnemu mówieniu. Lecz dopiero wtedy, gdy faktycznie zacząłem praktykować zazen, nauczyłem się mówić moim „ciałem”. I dopiero niedawno zacząłem uświadamiać sobie, że człowiek jest wewnętrznie wyposażony w moc nauczania, a nawet zmieniania innych, bez czynienia lub mówienia czegokolwiek. Oczywiście, milcząca postać mojego mistrza zen podczas dokusan wielce mi w tym pomogła. Owo milczące nauczanie w pokoju dokusan jest bezpośrednim przekazywaniem mądrości z umysłu do umysłu. Ponieważ jednak nie sposób wyrazić to nauczanie słowami, nie można też go tutaj wyjaśnić. Jednakże fenomenologiczny opis „języka ciała” mógłby dać nam klucz do jego wyjaśnienia. Dlatego chcę głębiej rozważyć pewien koan zen jako przykład możliwego podejścia do niewerbalnego „języka” Jezusowego „ciała”.

„Ciało” mówi

Fenomenologia „ciała” jasno pokazuje, że „ciało” mówi bez wypowiadania słów. Ten „język ciała” z samej swojej natury poprzedza język ust i staje się jednocześnie źródłem mowy. Język ust jest dostosowany do tematu omawianego w szczególnym czasie i miejscu, i ograniczony przez te okoliczności. Poza tym za pomocą mowy nie potrafimy zakomunikować wszystkiego. Paradoksalnie, im więcej używamy słów, tym mniejsza staje się ich waga. „Język ciała” jednakże jest źródłem języka ust, niemożliwym do wyczerpania zasobem. „Wyraża” całą osobę „słowami” niemożliwymi do wyrażenia.

Co więcej, to raczej poprzez „ciało” niż poprzez słowa wyłaniają się te myśli, które znajdują się na samym dnie ludzkiego serca. „Język ciała” opisany przez szwajcarskiego psychiatrę Ludwiga Binswangera jest dobrym tego przykładem. Pośród leczonych przez niego pacjentów była młoda kobieta, która rozpaczliwie pragnęła widywać swojego ukochanego, lecz jej matka kategorycznie się na to nie zgadzała. Niezdolna do dania upustu swojej złości poprzez zaatakowanie matki lub bunt przeciwko niej, kobieta przeżywała każdy dzień w stanie głębokiego niezadowolenia. Pewnego dnia owa młoda kobieta rozchorowała się – męczyły ją napady bekania, czkawki i wymiotów. Badania przeprowadzone w szpitalu chorób wewnętrznych nie ujawniły żadnej fizycznej przyczyny choroby. Pacjentka poprosiła więc o konsultację na oddziale psychiatrii prowadzonym przez dr Binswangera. Psychiatra ustalił w końcu, że ponieważ kobieta była niezdolna do ustnego wyrażenia buntu przeciw matce, mówiła swoim „ciałem”. Bekanie i czkawka dowodziły, że nie była w stanie „przełknąć” okrutnego zakazu wydanego przez matkę i musiała go zwymiotować. To przypadek patologiczny, lecz również „normalni” ludzie nie potrafią werbalnie wyrazić swoich najskrytszych myśli; muszą je „wypowiadać” swoim „ciałem”. A najwyższy i najgłębszy akt dostępny człowiekowi – doświadczenie religijne – w jeszcze mniejszym stopniu daje się wyrazić słowami. Może być przekazany wyłącznie poprzez „mowę” ciała.

Kakichi Kadowaki jest japońskim jezuitą i mistrzem zen. Jednym z najważniejszych celów swojej działalności uczynił znalezienie sposobu na harmonijne połączenie medytacji zen z zasadami duchowości ignacjańskiej. Efektem jest zenowsko-ignacjański program przygotowań dla katolickich przywódców duchowych. Ojciec Kadowaki ma 89 lat.

Tekst jest fragmentem książki „Zen i Biblia” ojca Kakichi Kadowakiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa „Charaktery” w tłumaczeniu Jacka Poznańskiego SJ. To najważniejsza i najbardziej znana spośród 12 książek napisanych przez ojca Kadowakiego.

POLECAMY

Zamów książkę

Przypisy