Dołącz do czytelników
Brak wyników

Między słowami

14 czerwca 2020

NR 2 (Luty 2018)

Wstydliwość

0 798

Nasze czasy to czasy bezwstydu. Inny już mnie nie zawstydza. Wszyscy podglądamy – razem.

Czy wstydliwość jest cnotą? Arystoteles uważał, że jest bardziej uczuciem niż dyspozycją. Pomimo tego w swoich tekstach etycznych definiował wstyd, tak jak każdą inną cnotę: „Wstyd jest stanem umiaru pomiędzy bezwstydem a nieśmiałością. Bo ten, kto nie liczy się z niczyim sądem, jest bezwstydny, a kto liczy się z sądem każdego, ten jest nieśmiały; kto natomiast liczy się z sądem ludzi, którzy uchodzą za uczciwych, ten jest wstydliwy”. To wahanie, czy uznać wstyd za cnotę, czy nie, wynikało z faktu, że samo poczucie wstydu nie wskazuje jeszcze na prawość. Człowiek prawy nie czyni bowiem czegoś, czego musiałby się wstydzić.

Niemniej jednak Arystoteles postrzegał wstyd jako uczucie pozytywne, bowiem świadczy o świadomości popełnionego zła. Przeciwnie bezwstydność, jest złem. Na pozytywny charakter lęku przed wstydem wskazywał także Bernard Mandeville: „Jest to ułomność naszej natury; każdy, kto jej ulega, czyni to niechętnie i gdyby mógł, zapobie­głby temu; a przecież od tego zależy pomyślny rozwój stosunków między ludźmi (...). Ponieważ więc poczucie wstydu jest nieprzyjemne, a wszelkie istoty starają się działać we własnej obronie, przeto wydaje się, iż dążąc do uniknięcia tej nieprzyjemności, człowiek powinien by w miarę posuwania się w latach w dużej mierze przezwyciężyć swój wstyd. To jednak byłoby szkodliwe dla społeczeństwa; dlatego też od najwcześniejszego dzieciństwa staramy się przez wychowanie nie zmniejszyć czy zniszczyć, lecz wzmóc owo poczucie wstydu”.

POLECAMY

Według Arystotelesa przyczyną wstydu są następujące wady: tchórzostwo (porzucenie tarczy i ucieczka z pola bitwy); nieuczciwość i krzywda (nieoddanie depozytu); rozwiązłość (zakazane stosunki seksualne); chciwość (ciągnięcie zysków z rzeczy lichych lub haniebnych, z ludzi bezbronnych; zniewieściałość (unikanie wysiłków, którym stawiają czoła ludzie starsi albo bardziej delikatni); małoduszność i nikczemność (lżenie kogoś za doznane dobrodziejstwo); chełpliwość (przypisywanie sobie wszelkich zasług); nieodpowiedzialność, nieszlachetne usposobienie, pochlebstwo, oszczerstwo, plotkarstwo, zdrożność. Stwierdził też: „Odczuwamy wstyd również wówczas, gdy mamy na sumieniu jakieś hańbiące czyny i dokonania, własne albo naszych przodków, albo innych osób, z którymi łączą nas bliskie więzy pokrewieństwa, i w ogóle tych, których postępowania wstydzilibyśmy się sami. Należą do nich zarówno ci, o których już mówiliśmy, jak i ci, którzy biorą nas za swój wzór, i ci, których byliśmy nauczycielami lub doradcami, a również wszyscy inni ludzie naszego stanu”.

W myśli XX wieku szczególnie znamienne są dwie postacie wstydu. Pierwszą opisał Jean-Paul Sartre. To wstyd wynikający z naruszania czyjejś prywatności, podglądania i uprzedmiotowienia innego. Podglądam kogoś przez dziurkę od klucza i zostaję na tym przyłapany przez osobę przechodzącą obok. Drugą postać wstydu opisał Emmanuel Lévinas. Stający w drzwiach mojego domu głodny żebrak patrzy, jak połykam kolejny kęs śniadania. Wstydzę się, korzystając z czegoś, czego innemu brak.

To już historia. Nasze czasy to czasy bezwstydu. Inny już mnie nie zawstydza. Wszyscy podglądamy – razem. Jeszcze niedawno wstydzono się o pewnych sprawach mówić nawet w intymnych warunkach domowych.

Dzisiaj stają się one przedmiotem publicznych wyznań. Nie wstydzimy się już wyrzucać ton jedzenia, gdy inni, w tym dzieci, umierają z głodu. Jeszcze do niedawna przedmiotem wstydu, przynajmniej dla ludzi wykształconych i inteligentnych, był brak podstawowej, kanonicznej wiedzy. Dzisiaj już nikt się z tego powodu nie czerwieni. Dzisiaj zło i hańba nie jest już przedmiotem wstydu. Wręcz odwrotnie, jest dobrze sprzedającym się towarem. Wstyd zniknął, gdy zło wkroczyło na scenę, a mordercy i gwałciciele zaczęli być kreowani na celebrytów. Wstyd wraz z honorem ukrył się w honorarium.

Przypisy