Dołącz do czytelników
Brak wyników

Praca i pieniądze , Praktycznie

6 lipca 2016

Wrogowie zza biurka

0 656

Spycholog, mądrala, zazdrośnik, pochlebca, plotkarz, furiat – znajdą się w każdej firmie czy organizacji. Jak zbudować z nimi dobrą współpracę?

Jak pokazują badania Eurobarometru, Polacy zmieniają pracę średnio co 12 lat, a osoby przed trzydziestką nawet co 14 miesięcy. Jednym z najważniejszych powodów decyzji o odejściu z pracy – i to o wiele bardziej istotnym niż wysokość pensji czy zakres obowiązków – jest atmosfera w pracy. Gdy mamy kiepskie relacje ze współpracownikami, doświadczamy równie silnego stresu jak ofiary przemocy fizycznej. Jesteśmy wyczerpani emocjonalnie, zniechęceni, rozczarowani, towarzyszy nam stałe poczucie bezradności, a nawet objawy depresji. Praca staje się koszmarem, wytrzymanie ośmiu godzin w firmie jest wyzwaniem na miarę bitwy, a kolega/koleżanka „zza biurka” – wrogiem numer jeden...

Konflikt na włosku
Zaczyna się niewinnie: jeden dział, jedno stanowisko i dwie osoby (lub więcej) przekonane o swojej wyjątkowości. Wzajemna niechęć i zazdrość pojawiają się szybko, gdy w jednym zespole spotykają się dwie osoby, które widzą siebie dokładnie w tej samej roli – szefa, formalnego lub nie. Stawką jest posiadanie władzy, kontroli, prestiżu. Dla niektórych osiągnięcie odpowiedniej pozycji w zespole jest kluczowe, by dobrze oceniać siebie. Często za silną chęcią zdobycia wysokiego stanowiska kryją się kompleksy i niska samoocena, którą poprawić ma właśnie status zawodowy. Może to być też kwestia ambicji i wysokich celów, jakie stawia sobie dana osoba, ale także posiadania w związku z tym prestiżu i przywilejów przypisanych stanowisku. To, że ludzie stawiają sobie ambitne cele i dążą do ich realizacji, nie jest niczym złym. Problem zaczyna się wtedy, gdy ocena własnej osoby następuje poprzez miejsce pracy i stanowisko, jakie zajmujemy, a słowo „menedżer” na wizytówce staje się ważniejsze niż bycie dobrym (i lubianym) pracownikiem.

Zazwyczaj szybko rozpoznajemy osoby, które chcą nad nami górować i dominować. Trudno się z nimi pracuje, gdy ich potrzeba dominacji nie jest w żaden sposób uzasadniona, tym bardziej jeśli nie wynika ze stanowiska. Ci, którzy nie czują się docenieni, sami nieustannie podkreślają własne atuty. To ich sposób na przetrwanie, ale często też rozpaczliwy, cichy krzyk – zauważcie mnie, jestem, potrafię coś zrobić, ponieważ na co dzień czują się niedoceniani, krytykowani, pomijani w ważnych kwestiach, ustaleniach i spotkaniach zespołu. Im większa potrzeba akceptacji, tym silniejsze dążenie do dominacji, podkreślanie własnych zasług, możliwości i umiejętności. Taka osoba tłamsi współpracowników oczekiwaniem, że będą nieustannie potwierdzać jej wyjątkowość. Jeśli tego nie otrzymuje, to okazuje wyższość.

POLECAMY

Innym przykładem relacji trudnej i budującej poczucie niechęci jest współpraca między osobami zajmującymi podobne stanowiska, o podobnym zakresie kompetencji, ale różnych poglądach na współdziałanie i zakres realizowanych zadań. Tam, gdzie ścierają się różne potrzeby, oczekiwania i możliwości, wybuch konfliktu (mniejszego lub większego) jest kwestią czasu.

Zazdrości lub schlebia
Jednym z działań osób, które chcą zdominować współpracowników, jest... podlizywanie się, sztuczne schlebianie bez względu na to, czego sprawa dotyczy. Cukierkowe zachowanie łatwo odróżnić od szczerej pochwały czy przyjemnej uwagi. Różni je częstotliwość, z jaką są wygłaszane, i intensywność ich okazywania. Głównym celem pochlebcy, który nieustannie wygłasza zachwyty nad wzajemną współpracą i/lub współpracownikiem, jest często tuszowanie własnych niedociągnięć, braków, kompleksów, a czasem po prostu próba zdobycia przychylności otoczenia. Bywa, że są to działania maskujące – mówię dobrze o tobie, ale to ja jestem super, bo przy mnie super czujesz się ty. Od miłych słów i pochlebstw łatwo się uzależnić, lecz na dłuższą metę są irytujące, bo trudno uwierzyć, że pod tym nieustannym rozpływaniem się nad naszymi zaletami i walorami nie kryje się nic więcej. Przejrzystość w relacjach, także zawodowych, jest podstawą zaufania, a jej brak wzbudza niechęć.

O przejrzyste relacje trudno również w pracy z zazdrośnikami, choć w swojej zazdrości często są subtelni. Może ona dotyczyć stanowiska, zakresu władzy, umiejętności, kompetencji, autorytetu, jaki wzbudza dana osoba, ale też prezencji, sympatii innych ludzi czy wielu innych aspektów. Przejawiają ją głównie osoby, które czują się zagrożone, niedocenione, niepewne. Zazdrość często jest wynikiem porównań ja – inni, gdzie obraz własnej osoby zawsze oceniany jest słabiej.

Nasączona bywa lękiem o utratę ważnych dóbr czy relacji.
Pielęgnowanie w sobie zazdrości prowadzi do autodestrukcji. Zawsze znajdą się ludzie ładniejsi, mądrzejsi, bardziej kompetentni od nas. Nieustanne porównywanie się z innymi może zatem potęgować frustrację. Jak współpracować z zazdrośnikiem? Przede wszystkim nie dać się wciągać w schemat porównań, bo będą one dotyczyły wszystkiego – od nowej sukienki po ocenę roczną. W relacji z zazdrośnikiem warto zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Dzielić się informacjami, które są niezbędne dla wykonania danej pracy, ale rozmowy na tematy prywatne podejmować z dużą ostrożnością. Zazdrośnik zawsze znajdzie coś, co odniesie do siebie i oceni z własnej perspektywy. Lepiej zatem filtrować przekazywane mu informacje.

Prócz zazdrośników i cukierkowych pochlebców trudnymi współpracownikami są także plotkarze. Plotkarz to często osoba niezwykle sympatyczna, uśmiechnięta, a więc taka, przy której łatwo się otworzyć. Potrafi stworzyć dobry klimat do rozmowy właśnie po to, by uzyskać interesujące informacje o nas. Przekazywanie tych informacji innym staje się w pewnym momencie nawykiem trudnym do opanowania – i choć sami nie lubimy być obiektem plotek, to przecież każdy w mniejszym lub większym stopniu uczestniczy w ich rozsiewaniu. Firmowy plotkarz jest osobą atrakcyjną, ponieważ rozładowuje atmosferę, dostarcza sensacji i umożliwia oderwanie się od spraw przyziemnych, trudnych czy nudnych. Z drugiej strony wywołuje niechęć, gdy boimy się, że nasze sekrety, problemy staną się przedmiotem szerszej dyskusji. Plotkarz nie tylko przekazuje informacje, lecz często tworzy też własne na bazie domysłów i pogłosek.

W relacji z plotkarzem trudno o zaufanie – warto przede wszystkim zwrócić uwagę na ilość i wartość informacji, jakie przekazujemy. Często nieświadomie przekraczamy granicę, ale raz przekroczona jest zaproszeniem do dzielenia się kolejnymi informacjami. Im głębiej i chętniej wchodzimy w relacje z plotkarzem, tym trudniej jest się wycofać. Dlatego ważne jest, by samodzielnie ustawić granice – o czym mówię, do kogo, jak często i gdzie. Rzecz nie w tym, by w pracy rozmawiać tylko o pracy. Należy jednak pamiętać, że miejsce pracy to przestrzeń płynna. Informacje, zwłaszcza na tematy prywatne i intymne, mogą zostać niewłaściwie wykorzystane.

Spycholog kontra furiat
Wśród ludzi, z którymi niełatwo pracować, jest także typ sprytnego spychologa. Taka osoba zawsze znajdzie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy