Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

6 lipca 2016

Wolna wola wraca

20

Samosterowność pozwala odnaleźć równowagę między zaspokajaniem naturalnych potrzeb a zdolnością realizowania celów. Dzięki niej osiągamy stan lekkiego niedosytu, w którym możemy odczuwać względnie intensywne szczęście mówi Joachim Bauer.

Andrzej Lipiński: Panie Profesorze, dlaczego czasem nie potrafię odmówić sobie kolejnej porcji lodów, chociaż doskonale wiem, że dla własnego dobra lepiej byłoby z tej przyjemności zrezygnować?
JOACHIM BAUER: Potrzeba sprawiania sobie przyjemności jest głęboko zakorzeniona w naszej naturze i sama w sobie nie jest niczym złym. Dla mnie istotne jest pytanie, czy potrafimy zachować kontrolę nad zaspokajaniem i dostarczaniem sobie przyjemnych doznań, czy też – niczym narkoman – poddajemy się działaniu każdego przyjemnego bodźca, nie biorąc pod uwagę tego, czy jego zaspokojenie w dłuższej perspektywie nie będzie dla nas szkodliwe.

Czy w trakcie podejmowania takich „nierozsądnych decyzji” moja wolna wola jest ograniczona, czy może wręcz całkiem wyłączona?
Pragnienie poddania się pokusie zawsze jest dużym wyzwaniem dla wolnej woli. Jesteśmy pod nieustannym wpływem dwóch zakorzenionych w naszym mózgu sił. Jedna dąży do natychmiastowego zaspokojenia pragnień i w przypadku niemożności ich spełnienia bardzo szybko prowadzi do zachowań agresywnych. Druga pozwala nam działać „z głową” i pomaga kontrolować chęć spontanicznego zaspokajania potrzeb, jeśli miałoby to być przeszkodą w osiąganiu długoterminowych celów. Odruch zaspokajania instynktów i prostych potrzeb ma swoje źródło w śródmózgowiu i pniu mózgu, zaś kontrolowanie zachowań sterowane jest przez płat czołowy. Obie tendencje są naturalnymi cechami istoty ludzkiej.

Podtytuł Pana książki „Samosterowność” brzmi: „Powrót wolnej woli”. Jako badacz mózgu zdecydowanie sprzeciwia się Pan rozpowszechnionemu przekonaniu, że neurobiologia obaliła tezę zakładającą istnienie wolnej woli, a przynajmniej postawiła nad nią wielki znak zapytania...
Postępowanie człowieka nie jest efektem działania prostego mechanizmu przyczynowo-skutkowego. Zachowania istot żywych są zdecydowanie bardziej skomplikowane niż ruch kuli po pochyłej powierzchni. Organizmy żywe za pomocą receptorów rejestrują bodźce z otoczenia, po czym weryfikują je i oceniają. Jest to proces tzw. samoorganizacji, który prowadzi do konkretnego zachowania jednostki. Dzieje się to naturalnie w ramach środowiska, w którym funkcjonujemy. Nikt nie jest w stanie wykroczyć poza prawa natury. Wolna wola to przestrzeń działania, która powstaje wtedy, gdy potrafimy dostrzec i przewidzieć skutki naszego potencjalnego zachowania. Dopiero na podstawie takiej oceny decydujemy, jak zareagować.

Pisze Pan, że stopień indywidualnej wolności jest uwarunkowany naszym osobistym doświadczeniem życiowym, procesem socjalizacji, predyspozycjami genetycznymi i innymi czynnikami. Zauważa Pan, że nasza wolna wola kształtuje się w wąskim „tunelu” przebiegającym między bodźcem a reakcją. Jak mimo tych ograniczeń wykorzystać w pełni tę „przestrzeń wolności”?
Chodzi dokładnie o tę przestrzeń między bodźcem a reakcją, w której jest miejsce na zatrzymanie się i refleksję. Poważnym zagrożeniem dla decyzji opartych na wolnej woli są czynniki ograniczające tę przestrzeń, np. stres, pośpiech czy ubóstwo. Im słabiej i rzadziej owe czynniki wpływają na nas, tym pełniej możemy wykorzystać naszą wolność.

A może pytanie „czy wolna wola istnieje?” w ściśle naukowym sensie w ogóle nie ma znaczenia? Może wystarczy nam subiektywne przekonanie o własnej wolności?
Myślę, że tak jest. Ludzie, którzy są przekonani, że nauka obaliła ideę wolnej woli, prezentują mniej odpowiedzialne i mniej moralne zachowania. Zaprzeczanie istnieniu wolnej woli staje się swego rodzaju samospełniającą się przepowiednią.

Przekonanie o deterministycznym charakterze natury może być zatem zabójcze dla kreatywności i własnej inicjatywy?
Jak najbardziej. Społeczeństwa, w których dominuje przekonanie, że człowiek jest zdany na łaskę i niełaskę losu, rozwijają się gorzej niż te, w których ludzie wierzą we własny potencjał i możliwość kształtowania otaczającego świata.

Determinizm byłby też wytłumaczeniem i usprawiedliwieniem wszelkiego zła i zwalniałby od odpowiedzialności za nie.
Z takiego założenia wychodzi część neurobiologów negujących istnienie wolnej woli. Jest to oczywiście nonsens, bo gdyby przyjąć taką perspektywę, to uniemożliwiłaby ona kształtowanie stabilnych struktur społecznych.

Zastanawiam się, czy samosterowność może obrócić się przeciwko osobie kontrolującej swe zachowania? Na czym polega różnica między stanem zrównoważonego samosterowania a samokontrolą tłumiącą nasze naturalne potrzeby i odruchy, dotyczące na przykład seksualności?
Skłonność do zbyt silnego tłumienia naturalnych pragnień i potrzeb, charakterystyczna dla społeczeństwa od połowy XIX do połowy XX wieku, prowadzi do zaburzeń psychicznych, takich jak neurozy, lęki czy depresje. Dojrzała samosterowność to nic innego jak...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy