Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

19 września 2019

Złość ma swoje dobre strony

51

Dla DDA złość jest czymś niedobrym, czego trzeba unikać, nie pozwalać, aby się ujawniła. DDA nie zdają sobie sprawy z tego, że może ona dawać energię do zmiany, do przywrócenia porządku, do rozstania się z tym, co złe i szkodliwe.

Złość to pierwotne uczucie. Jest sygnałem, że wokół nas dzieje się coś niedobrego, co należy natychmiast zmienić. Pojawia się w najprzeróżniejszych sytuacjach: gdy jesteśmy głodni lub zmęczeni, gdy ktoś atakuje bliską nam osobę, gdy zarzuca się nam brak troski o najbliższych, gdy czujemy się skrzywdzeni lub niesłusznie oskarżani. Złość przygotowuje nasze ciało do obrony siebie lub kogoś bliskiego, do obrony własnej godności.

Wielu DDA złość kojarzy się z agresją, awanturami, zachowaniem poniżającym godność człowieka. Nauczyli się więc nie reagować złością. Czy jednak jej nie przeżywają? Uczucie złości to swoisty sprzeciw wobec tego, co się dzieje. Towarzyszą mu myśli typu: „Tak nie wolno!”, „On nie powinien tak robić!”, „To niesprawiedliwe!”. Z tego sprzeciwu wyrasta zwykle chęć zrobienia czegoś, często gwałtownego i radykalnego, co uniemożliwi dalsze łamanie praw, reguł, wartości, które zostały naruszone.

Czasami jednak takim działaniom towarzyszy naruszenie godności drugiego człowieka czy reguł grzeczności wobec niego. Zwłaszcza, gdy przybierają one postać wyzwisk, bicia, czy szarpania. Ale można też używać swojej złości bez agresji, bez naruszania czyichś granic. Tak dzieje się wtedy, gdy denerwuje nas zachowanie danej osoby, a my asertywnie jej o tym mówimy, np.: „Drażni mnie, gdy podnosisz na mnie głos”. Jeśli ona nie przestaje zachowywać się w irytujący nas sposób, zachowujemy się zdecydowanie: „Dość tego! Przestań na mnie krzyczeć!”. Gdy i to nie pomoże, możemy posunąć się nawet do szantażu: „Jeśli nie przestaniesz na mnie krzyczeć, to ja stąd wychodzę!”. Jeśli awantura trwa, wprowadzamy słowa w czyn.

Dziecko w rodzinie alkoholowej w wielu sytuacjach może przeżywać złość i nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Czasami złości się, bo nikogo nie ma w domu, a czasami, bo ktoś jest i znowu nie będzie spokoju. Złości się, bo powinno odrabiać lekcje, a nie może się skupić, gdy zza ściany dochodzą gwałtowne krzyki. Złości się, bo ojciec wyżywa się na matce, bo toczy się kolejna awantura, która do niczego nie prowadzi. Zazwyczaj obiektem złości jest pijący rodzic, bo w domu utarło się myśleć i mówić, że to on ponosi za wszystko winę: „Gdyby nie pił, życie byłoby inne”.

Złość budzą jednak także zapracowane, wiecznie nieobecne matki, które usprawiedliwiają swoją niedolę życiową i tkwienie w beznadziejnym związku tym, że „przecież dzieci muszą mieć ojca”. Początkowo dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że kieruje swoją złość na matkę. Niepijąca matka jest dla niego wciąż źródłem opieki i wsparcia, od niej oczekuje zaspokojenia swoich najważniejszych potrzeb. Gdy jednak nie podejmuje ona radykalnych kroków, które odmieniłyby życie na lepsze, dziecko ma jej za złe, że biernie godzi się na jawną krzywdę i uważa takie zachowanie za przejaw nielojalności wobec niego. To budzi gniew i złość. Pisze o tym Paulina: „Mam ostatnio problem ze złością na ojca (alkoholika), a nawet na mamę. Gdy przyjeżdżam do domu, jestem tak wkurzona, że nie mogę nawet przebywać z ojcem w jednym pokoju, mam ochotę wrzasnąć”.

Jednak – jak wielu DDA – Paulina nie okazuje złości: „Wypracowałam w sobie mechanizm nieodzywania się do ojca, gdy nie jest to konieczne, nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt z nim, więc nawet wykrzyczenie tego, o co mam do niego żal, nie wchodzi w grę. To jest taka «słabość», do której «nie mogę się przyznać»”.

Wiele DDA uważa okazywanie złości za dowód własnej słabości. Takiego myślenia nauczyło ich obserwowanie bezsensownych z pozoru ataków wściekłości alkoholika czy awantur między rodzicami. Tymczasem w takich scysjach członkowie rodziny alkoholowej nie tyle walczą o przywrócenie jakiegoś porządku, co wykorzystują złość i agresję, by odreagować część napięcia nagromadzonego w domowej atmosferze. Nikt nie spodziewa się tak naprawdę, że po kłótni alkoholik przestanie pić, a w domu wszystko będzie tak, jak być powinno, ale wszyscy wiedzą, że po kłótni doznają swego rodzaju ulgi i chwilowego uwolnienia od trudnych napięć, jakie czują na co dzień.

W domach rodzinnych DDA nauczyły się też instrumentalnego wykorzystywania złości, po to, by wzbudzić strach, by zostać samym, by poczuć, że się jest dla kogoś ważnym. Wiele DDA ma podobne doświadczenia ze złością jak Aga: „W domu nie rozmawialiśmy o uczuciach, o palącym wstydzie, o niesprawiedliwości, o złości i nienawiści, o niepewności i lęku. Przez wiele lat jedynymi sytuacjami, w których informowałam ojca o moich uczuciach do niego, były kłótnie. Działo się to przeważnie wtedy, gdy był pijany. Wyzwalało to najgorsze uczucia. Na takie zasługiwał i można się było wtedy wyżyć bez wyrzutów. Sprawa się komplikowała, gdy był trzeźwy. Wtedy nie było to już proste, było bolesne. Miałam poczucie, że go...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy