Złość ma swoje dobre strony

Nałogi i terapie Praktycznie

Dla DDA złość jest czymś niedobrym, czego trzeba unikać, nie pozwalać, aby się ujawniła. DDA nie zdają sobie sprawy z tego, że może ona dawać energię do zmiany, do przywrócenia porządku, do rozstania się z tym, co złe i szkodliwe.

Złość to pierwotne uczucie. Jest sygnałem, że wokół nas dzieje się coś niedobrego, co należy natychmiast zmienić. Pojawia się w najprzeróżniejszych sytuacjach: gdy jesteśmy głodni lub zmęczeni, gdy ktoś atakuje bliską nam osobę, gdy zarzuca się nam brak troski o najbliższych, gdy czujemy się skrzywdzeni lub niesłusznie oskarżani. Złość przygotowuje nasze ciało do obrony siebie lub kogoś bliskiego, do obrony własnej godności.

POLECAMY

Wielu DDA złość kojarzy się z agresją, awanturami, zachowaniem poniżającym godność człowieka. Nauczyli się więc nie reagować złością. Czy jednak jej nie przeżywają? Uczucie złości to swoisty sprzeciw wobec tego, co się dzieje. Towarzyszą mu myśli typu: „Tak nie wolno!”, „On nie powinien tak robić!”, „To niesprawiedliwe!”. Z tego sprzeciwu wyrasta zwykle chęć zrobienia czegoś, często gwałtownego i radykalnego, co uniemożliwi dalsze łamanie praw, reguł, wartości, które zostały naruszone.

Czasami jednak takim działaniom towarzyszy naruszenie godności drugiego człowieka czy reguł grzeczności wobec niego. Zwłaszcza, gdy przybierają one postać wyzwisk, bicia, czy szarpania. Ale można też używać swojej złości bez agresji, bez naruszania czyichś granic. Tak dzieje się wtedy, gdy denerwuje nas zachowanie danej osoby, a my asertywnie jej o tym mówimy, np.: „Drażni mnie, gdy podnosisz na mnie głos”. Jeśli ona nie przestaje zachowywać się w irytujący nas sposób, zachowujemy się zdecydowanie: „Dość tego! Przestań na mnie krzyczeć!”. Gdy i to nie pomoże, możemy posunąć się nawet do szantażu: „Jeśli nie przestaniesz na mnie krzyczeć, to ja stąd wychodzę!”. Jeśli awantura trwa, wprowadzamy słowa w czyn.

Dziecko w rodzinie alkoholowej w wielu sytuacjach może przeżywać złość i nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Czasami złości się, bo nikogo nie ma w domu, a czasami, bo ktoś jest i znowu nie będzie spokoju. Złości się, bo powinno odrabiać lekcje, a nie może się skupić, gdy zza ściany dochodzą gwałtowne krzyki. Złości się, bo ojciec wyżywa się na matce, bo toczy się kolejna awantura, która do niczego nie prowadzi. Zazwyczaj obiektem złości jest pijący rodzic, bo w domu utarło się myśleć i mówić, że to on ponosi za wszystko winę: „Gdyby nie pił, życie byłoby inne”.

Złość budzą jednak także zapracowane, wiecznie nieobecne matki, które usprawiedliwiają swoją niedolę życiową i tkwienie w beznadziejnym związku tym, że „przecież dzieci muszą mieć ojca”. Początkowo dziecko nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że kieruje swoją złość na matkę. Niepijąca matka jest dla niego wciąż źródłem opieki i wsparcia, od niej oczekuje zaspokojenia swoich najważniejszych potrzeb. Gdy jednak nie podejmuje ona radykalnych kroków, które odmieniłyby życie na lepsze, dziecko ma jej za złe, że biernie godzi się na jawną krzywdę i uważa takie zachowanie za przejaw nielojalności wobec niego. To budzi gniew i złość. Pisze o tym Paulina: „Mam ostatnio problem ze złością na ojca (alkoholika), a nawet...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy