Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

29 października 2020

NR 9 (Listopad 2020)

Wdzięczność i pokora – do czego nam się w życiu przydają?

65

Żyjemy w niepokornych czasach. Tym bardziej zdumiewa, że prezesi takich korporacji jak Google szukają pracowników, których cechuje… pokora i – w efekcie – zdolność do bycia wdzięcznym. A w sumie może nie powinno to dziwić – osoby pokorne potrafią docenić innych ludzi i budować zespół.

Martin Seligman został właśnie wybrany na przewodniczącego Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego i szukał transformacyjnego tematu wyznaczającego kierunek swojej prezydentury. Pewnego dnia, wyrywając chwasty w ogrodzie, Seligman zdenerwował się, gdy jego prawie sześcioletnia córka, Nikki, zaczęła rozrzucać chwasty w powietrze, radośnie przy tym śmiejąc się i skacząc. Wszędzie było pełno zielska i unoszącego się w powietrzu kurzu. Seligman krzyknął, aby się zatrzymała i przestała mu przeszkadzać. Wtedy rezolutna dziewczynka przybrała poważny wyraz twarzy, podeszła do ojca i powiedziała: „Tatusiu, chcę z Tobą porozmawiać. Nie wiem, czy pamiętasz, ale aż do piątego roku życia bardzo często marudziłam. Jednak w dniu, w którym skończyłam pięć lat, świadomie zdecydowałam, że przestanę. I od tego dnia nigdy więcej już tego nie zrobiłam. Skoro się to udało mi, czy nie mógłbyś przestać być takim zrzędą?”.
Z perspektywy czasu okazało się, że spotkanie i dyskusja Seligmana z córką między alejkami przydomowego ogrodu przyczyniły się do powstania prężnego ruchu psychologicznego, zwracającego uwagę nie tylko na niedociągnięcia, braki, choroby czy dysfunkcje człowieka, ale przede wszystkim na jego mocne strony, pozwalającego na prawdziwy rozwój.
Ta dykteryjka wprowadza nas w temat pokory i wdzięczności, bo prawdopodobnie, gdyby nie refleksja profesora Seligmana nad słowami sześcioletniej córki i uznanie, że ma ona rację, nazwa „psychologii pozytywnej” pozostałaby jedynie zapisem na kartach jednej z książek Abrahama Maslowa.

POLECAMY

„To mi się należy – dziękuję” 

Dietrich Bonhoeffer, niemiecki teolog luterański, napisał w swoim liście z wojskowego więzienia, gdzie był osadzony przez nazistów za sprzeciwianie się prześladowaniu Żydów i „osłabianie obronnego morale,” słowa, nad którymi warto się zastanowić i wziąć do serca, mówiąc o pokorze i wdzięczności: „Tak łatwo przecenić wagę własnych osiągnięć w porównaniu z tym, co zawdzięczamy pomocy innych”. Życie w zgodzie z sobą samym stawia przed nami prawdę o ciągu wzajemnych zależności. Nie żyjemy na bezludnej wyspie, ale w globalnej wiosce, gdzie trudno o to, aby przetrwanie i jakość życia zawdzięczać tylko sobie. W świecie, w którym otaczają nas miliardy innych ludzi, nie tylko dajemy, ale też od innych otrzymujemy. W tym kontinuum dawania i brania trudno przecenić rolę pokory i wdzięczności. 

Czy pokora to oznaka słabości?

Pokora jest powszechnie utożsamiana z poczuciem własnej bezwartościowości i niskiej samooceny. Według takiego rozumienia człowiek pokorny to ten, który chodzi ze spuszczoną głową, poniża się i pozwala się upokarzać, daje sobą manipulować, nie ma własnego zdania, wycofuje się i unika odpowiedzialności. Potwierdzeniem takiego myślenia o pokorze mogą być badania z 2004 r. amerykańskich psychologów – Nansook Park, Christophera Petersona i Martina Seligmana, którzy zauważyli, że osoby w okresie średniej dorosłości najbardziej ceniły ciekawość, uczciwość i spójność a najmniej roztropność, pokorę i samoregulację. Podobne wyniki uzyskał Robert McGrath, który przeanalizował pozycję dwudziestu czterech stron charakteru – wśród nich pokory – w 75 kraj­­­ach świata. Okazało się, że w Stanach Zjednoczonych, Europie, Azji Wschodniej, Afryce Subsaharyjskiej i na Bliskim Wschodzie pokora znalazła się na 23 pozycji, czyli na przedostatnim miejscu. Natomiast w Ameryce Centralnej i Południowej została odnotowana na 
24 – ostatniej pozycji. Z przytoczonych badań może wynikać, że pokory po prostu nie rozumiemy i(lub) nie lubimy. 

Pokora a twarde stąpanie po ziemi

Być może pokora oznacza coś więcej niż tylko niedocenianie siebie? Everett Worthington, amerykański psycholog kliniczny, zauważa, że pokora jest stosunkowo nowym tematem i w ostatnim czasie, a konkretnie od 2000 r., zaczęła cieszyć się rosnącym zainteresowaniem w psychologicznych badaniach naukowych. To zaciekawienie pokorą wynika z faktu, że nie jest ona obojętna dla ludzkiego dobrostanu i subiektywnego poczucia szczęścia. Jak wynika z uzyskanych rezultatów, ludzie pokorni chętniej wybaczają innym, częściej współpracują i pomagają, są bardziej hojni. 
W literaturze znajdujemy różne określenia pokory, ale najbardziej popularna jest definicja, która obejmuje jej intrapersonalny i interpersonalny wymiar. Według tego rozumienia, pokora to stan charakteryzujący osoby o obniżonym skupieniu na sobie (intrapersonalny charakter) i podwyższonej uwadze skierowanej na innych (interpersonalny charakter). Ludzie autentycznie pokorni mają świadomość zarówno swoich mocnych stron, jak i słabości oraz są gotowi do przyznania się do niedoskonałości. Twardo stąpają po ziemi, co sugeruje etymologiczne znaczenie łacińskiego słowa humilis. Prawdziwym celem pokory nie jest pogarda dla samego siebie. Parafrazując Clive’a S. Lewisa, brytyjskiego uczonego, pokora nie polega na tym, że piękni ludzie próbują wierzyć, że są brzydcy, a mądrzy wierzą, że są głupi. Prawdziwa pokora jest podobna do zapomnienia o sobie, przy jednoczesnym szacunku do własnych i cudzych talentów. Pokora nie jest zaniżonym poczuciem własnej wartości, ale realistycznym, pewnym i otwartym spojrzeniem na siebie. Peter Hill z Uniwersytetu Biola zwraca uwagę, że pokora nie oznacza myślenia gorzej o sobie, ale myślenia mniej. Z kolei John Templeton, amerykański finansista i filantrop, łączy pokorę z mądrością. Pokora nie jest lekceważeniem samego siebie. Przekonanie o tym, że jesteśmy bezwartościowi, „wadliwi” i „niekompletni” może być przejawem lekkomyślności. Przeciwnie, pokora to wyznacznik mądrości i przeświadczenie, że każdy z nas jest wyposażony w talenty i zdolności, aby dzielić się nimi z otaczającymi go osobami. To pewność, że każdy ma do odegrania ważną rolę w życiu. Pokora to świadomość, że jesteśmy mądrzy, ale nie wszechwiedzący.

Pokora w karierze 

Nieodłącznym elementem pokory jest otwarty i chłonny umysł, który pozwala nam uczyć się od innych, przyznać się do błędu i nieustannie się rozwijać. W 2014 r. na łamach The New York Times ukazał się interesujący artykuł na temat: Jak dostać pracę w Google? Laszlo Bock, ówczesny Wiceprezes do spraw Zasobów Ludzkich w tej wielkiej korporacji, zwrócił uwagę na cechy, którymi powinni charakteryzować się potencjalni pracownicy firmy i każdej innej, której celem jest bycie liderem na rynku. Może nas to nieco zdziwić, ale wśród jednej z pierwszych cech wymienił pokorę jako tę, dzięki której korporacja jest dobrym miejscem dla pracowników, a oni się w niej rozwijają. Ponadto, Laszlo powiedział: „Widzimy ludzi, którzy odnoszą tu największe sukcesy, kłócą się jak diabli, są zapaleńcami w kwestii własnego punktu widzenia. Ale gdy im powiesz: «tu są nowe fakty», oni odpowiadają: «cóż, to wszystko zmienia, masz rację»”. Jednak, aby zdobyć się na takie wyznanie, potrzeba między innymi pokory. 
W relacjach z innymi jednostki charakteryzujące się pokorą nie tylko nie lekceważą osób, z którymi żyją lub pracują, ale mają także poczucie ich wartości i otaczają je szacunkiem. Relacje osób pokornych są zdrowsze i przynoszą wiele korzyści interpersonalnych, zarówno osobie pokornej, jak i wspólnocie, w której ona żyje. Potwierdzeniem tych badań są znów słowa Bocka: „Zatrudnianie złych lub byle jakich osób jest toksyczne… Zatrudniaj tylko ludzi lepszych od siebie”. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy wśród kluczowych cech składających się na naszą osobowość, jest pokora. 
Według Templetona, przeciwieństwem pokory jest arogancja, czyli wyobrażenie, że jest się mądrzejszym i lepszym od innych. Tę intuicję potwierdzają badania Christophera Petersona i Martina Seligmana, którzy twierdzą, że osoby pokorne nie mają potrzeby dominowania nad innymi. Analizy przeprowadzone w kontekstach pracowniczych, organizacyjnych i korporacyjnych wykazują, że ci liderzy, którzy podchodzą do nowych wyzwań z pokorą, działają lepiej niż ci, którzy te same wyzwania traktują z poczuciem wszechwiedzącej zuchwałości. Pokora łączy i przyczynia się do tworzenia relacji, podczas gdy arogancja dzieli i niszczy. Osoby pokorne posiadają zdolność samoregulacji, która chroni je przed wywyższaniem się i pychą oraz sprzyja relacjom prospołecznym. Co ciekawe, Rob Nielsen i Jennifer Marrone podkreślają, że osoby pokorne potrafią słuchać innych, poszukują od nich informacji zwrotnych, bez odczuwania lęku i zagrożenia dla własnej osoby gdyż, jak to powiedział Templeton, fenomenologicznie nie znajdują się w centrum świata, ale czują się jego częścią. 

Długo nic… i wdzięczność 

W odróżnieniu od pokory wdzięczność jest cechą powszechnie szanowaną, choć nie zawsze praktykowaną. Zwykle cenimy ją jako jedną z najpiękniejszych wartości charakteryzujących człowieka szlachetnego. Jednocześnie, jak zauważa Robert Emmons, jeden z pionierów badań empirycznych tej długo zapomnianej emocji, gdyby istniał rodzaj wyróżnienia dla emocji „zaniedbanej naukowo”, to z pewnością wdzięczność byłaby w gronie walczących o zwycięstwo. Wdzięczność może pojawić się wtedy, gdy osoby, które otrzymały dobro od innych, dostrzegają gest dobroczyńcy i sam czyn jest dla nich ważny lub zaspokaja ich potrzeby. Badania przeprowadzone w różnych kontekstach kulturowych wykazują, że wyższy poziom wdzięczności wiąże się z silniejszą satysfakcją z życia, występowaniem innych emocji pozytywnych, wyższą samooceną, optymizmem, bardziej satysfakcjonującymi relacjami międzyosobowymi, rozwojem osobistym, poczuciem sensu życia i akceptacją samego siebie. Wdzięczność wiąże się również z niższym poziomem złego samopoczucia, depresji, lęku, zaburzeń odżywiania i negatywnych emocji. 

Kłody pod wdzięczność

Jak zauważa Piotr Kwiatek, zajmujący się tematyką psychologii pozytywnej w polskim kontekście, wdzięczność może mieć charakter personalny i transpersonalny. W pierwszym znaczeniu bycie wdzięcznym dotyczy konkretnych osób i wydarzeń, które nas z nimi łączą. Drugie znaczenie odnosi się do świata wykraczającego poza relacje z ludźmi i oznacza wdzięczność do Boga, kosmosu czy natury. 
Wspomniani wcześniej Christopher Peterson, Martin Seligman i Robert Emmons spośród wielu istotnych czynników, które mogą utrudniać przeżywanie i wyrażanie wdzięczności, wymieniają: poczucie samowystarczalności i roszczeniowości, zubożałą autorefleksję i cechy narcystyczne. 
W dzisiejszych czasach nierzadko jesteśmy świadkami słów: „nikomu nic nie zawdzięczam,” „sam sobie zapracowałem na sukces,” „to mi się należy”. Są one typowym przejawem przekonania o własnej wyjątkowości i związanymi z nią oczekiwaniami specjalnego traktowania. Jednostki roszczeniowe, bo właśnie tak możemy je nazwa...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy