Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

9 sierpnia 2016

Wakacje ze zwidami

73

Wymarzony urlop na końcu świata lub w malowniczej góralskiej chatce w Tatrach może zmienić się w horror. Niektórym turystom zmiana klimatu nie tylko nie służy, ale wręcz szkodzi: są rozbici i agresywni, przeżywają stany depresyjne, a nawet wydaje im się, że są... mesjaszami.

Dawid przyleciał do Jerozolimy z kilkunastoosobową grupą turystów ze Stanów Zjednoczonych. Od dawna planował wycieczkę do Ziemi Świętej. Jednak zamiast zwiedzać muzea i zabytki Złotego Miasta, przebrał się w białą szatę zrobioną naprędce z hotelowego prześcieradła i wyruszył na ulicę, by jako mesjasz głosić potrzebę nawrócenia przed mającym niebawem nastąpić końcem świata...
Zachowanie Dawida jest efektem specyficznego stanu, określanego przez psychiatrów jako syndrom jerozolimski. Lekarze rozpoznają go u 150–200 osób spośród kilku milionów turystów i pielgrzymów odwiedzających corocznie jedno z najważniejszych miejsc dla wyznawców trzech religii monoteistycznych – chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Większość przypadków tego zagadkowego syndromu dotyczy młodych, religijnych mężczyzn, u których wystąpił już wcześniej epizod psychotyczny. Zdarzają się jednak osoby, u których zaburzenia tego typu pojawiają się po raz pierwszy. Na ujawnienie się choroby ma z pewnością wpływ atmosfera Świętego Miasta, jak również zderzenie wyobrażeń związanych z wizytą w Jerozolimie z otoczeniem przesyconym strachem przed atakami terrorystycznymi i konfliktami religijnymi. Ale jej przyczyny mogą być też inne. Już sama podróż zakłóca nasze poczucie rzeczywistości. Czasem towarzyszy jej rozdwojenie jaźni – wydaje nam się, że żyjemy jakby w dwóch różnych światach. Z jednej strony nadal jesteśmy typowymi przedstawicielami naszej rodzimej kultury – statecznymi obywatelami zachodniej cywilizacji. Z drugiej – przenosimy się w wyimaginowaną rzeczywistość zabawy, w której nie obowiązują reguły i normy społeczne przestrzegane w codziennym życiu: zmieniamy twarz, chcemy poszaleć, zapominamy na chwilę o naszym systemie wartości.
Prof. Zdzisław Ryn, krakowski psychiatra i specjalista medycyny górskiej, wskazuje na wieloczynnikowe uwarunkowania „psychoz podróży”. Wśród najważniejszych czynników etiologicznych wymienia psychopatyczne rysy osobowości, niemożność porozumienia się z otoczeniem z powodu nieznajomości języka, poczucie izolacji i osamotnienia, przemęczenie, wyczerpanie fizyczne, brak snu, zmianę trybu życia i odżywiania, a także niekorzystne wydarzenia sytuacyjne (np. zagubienie się, wypadek, nadużycie alkoholu). W razie wystąpienia psychozy w czasie podróży Zdzisław Ryn zaleca niezwłoczne odesłanie chorego pod właściwą opieką do kraju pochodzenia.

Urlopowa depresja
Anna miała za sobą trudny rok. Była zmęczona i przygnębiona – pełna obaw o pracę i życie rodzinne. Dały o sobie znać niepowodzenia zawodowe i konflikty w domu. Wyjechała do małego pensjonatu koło Zakopanego, żeby odpocząć i oderwać się od kłopotów. Niestety, od dwóch dni wiał silny wiatr, który uniemożliwiał wyjście w góry. Anna poczuła się nagle samotna i nikomu niepotrzebna. Wszystko wydało jej się szare i pozbawione sensu. Nastroju nie poprawił ulubiony dżin z tonikiem, więc bez zastanowienia sięgnęła po środki nasenne. Na nic nie mała już ochoty, życie wydawało się pozbawione sensu...
Co prawda zmiana środowiska i stylu życia na urlopie sprzyjają wypoczynkowi i regeneracji sił, ale pobyt w nowym otoczeniu może być także przyczyną stresu – wyz[-]walać negatywne reakcje i zaburzać równowagę psychiczną. Oczekujemy, że sam wyjazd będzie lekar[-][-]stwem na życiowe problemy, tymczasem bywa odwrotnie. Zamiast poprawy samopoczucia, dopada nas szok czasu wolnego i wakacyjna depresja. Doskonale przedstawił ją znany pisarz amerykański William Styron w powieści Dotyk ciemności. Kronika obłędu: „Tamtego wyjątkowo pięknego lata byłem w Martha’s Vineyard, gdzie, począwszy od lat sześćdziesiątych, spędzałem sporą część każdego roku. Przestałem jednak reagować na przyjemności, jakie oferowała ta wyspa. Czułem pewien rodzaj odrętwienia, podenerwowanie, a zwłaszcza jakąś dziwaczną kruchość – tak jakby moje ciało stało się wątłe, nadwrażliwe, zwichnięte i niezdarne, pozbawione zwykłej koordynacji. Wkrótce zaś popadłem w wir prze[-]nikliwej hipochondrii. Nic nie funkcjonowało jak należy w moim cielesnym jestestwie. Miałem drgawki i bóle, czasami sporadyczne, a często niemal bezustanne, które wydawały się być zapowiedzią okrutnego niedołęstwa”.
Dlaczego dla jednych osób uprawianie turystyki jest źródłem przyjemności i niezapomnianych wrażeń, a dla innych powodem zaburzeń afektywnych i zagrożeniem dla zdrowia? Przyczyn może być wiele. Często tkwią one w samej organizacji wyjazdu oraz w tym, jak odbierają go turyści. Bierność, monotonia i nuda towarzyszące pobytowi na wczasach źle wpływają na nasz nastrój i sprawność psychofizyczną, z drugiej jednak strony, nawet najlepiej przygotowana i realizowana impreza turystyczna zakończy się fiaskiem, jeżeli sami uczestnicy nie potrafią się nią cieszyć.

I to jest Paryż?!
Innym źródłem zagrożeń mogą być nagłe zmiany pogody. Już w IV wieku p.n.e. Hipokrates dowodził, że pogoda ma wpływ na zdrowie i samopoczucie człowieka. Wyniki współczesnych badań potwierdziły jego obserwacje. Wykazano, że istnieje statystyczny związek między wahaniami ciśnienia i temperatury spowodowanymi przechodzeniem frontów atmosferycznych a występowaniem dolegliwości somatycznych i psychicznych. Gdy wieje wiatr halny, u wielu osób występują bóle i zawroty głowy, niepokój, lęk, nadmierne zmęczenie, stany napięcia, przygnębienia lub niepohamowanej agresji. Na terenach górskich rośnie częstotliwość napadów i prób samobójczych. Dotyczy to zwłaszcza meteoropatów, czyli ludzi szczególnie wrażliwych na zmiany pogody.
Długie podróże mogą zaburzać funkcjonowanie naszego organizmu – wpływać na pogorszenie nastroju i wywoływać stany depresyjne. Szybkie przemieszczanie się samolotem na wschód jest prz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy