Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

9 lutego 2018

Urlop razem czy osobno?

56

Ona nad morze, on w góry. Albo zawsze, wszędzie razem. Czy sposób, w jaki para spędza wolny czas, może ujawniać jakieś problemy w relacji?
 

Zarówno spędzanie czasu wolnego zawsze razem, jak i relaks oddzielnie może być czymś konstruktywnym, jak i destrukcyjnym dla pary – istotne jest to, jakie motywacje (świadome i nieświadome) za tym stoją. Potrzeba bycia „zawsze, wszędzie razem” może być zdrowa, ale może też oznaczać nadmierną symbiozę, za którą kryje się lęk przed byciem opuszczonym/opuszczoną. Podobnie spędzanie czasu oddzielnie może być zarówno więziotwórcze, jak i oznaczać niezdolność budowania czegoś wspólnego, łączącego. Albo sygnalizować, że w związku jest duszno – i wtedy partnerzy, oboje lub częściej jedno z nich, szukają oddechu na zewnątrz.

Myślę, że w życiu każdej pary jest obecne nie tylko to, co ich połączyło, przyciągnęło do siebie, ale też obszary autonomiczne każdego z partnerów: indywidualne pasje, hobby, sposoby spędzania czasu, inni ludzie spoza związku. I te obszary wcale nie muszą być włączane do przestrzeni wspólnej. Jeśli ona lubi żeglować, a on tego nie znosi, to nie chodzi o to, by on się zmuszał do urlopu na jeziorze albo ona rezygnowała z tego, co kocha. Można przecież tak się dogadać, że ona raz w roku pojedzie na tydzień na żagle, a on w tym czasie zrobi też coś fajnego dla siebie – i oboje się za sobą stęsknią. To może być dobra opcja dla obojga, o ile porozumieli się w tej sprawie, oboje wiedzą, co za tym stoi. Jeśli potrafią się ze sobą komunikować, to ani on nie czuje się tak naprawdę w środku opuszczony, ani ona nie wyjeżdża na żagle, kombinując, jak by go tu przechytrzyć: może powiedzieć mu w ostatniej chwili, to nie zdąży zrobić awantury itp. W takich kombinacjach nie ma szacunku dla partnera, miłości, empatii, więziotwórczej relacji.

Tam, gdzie jest dobra komunikacja między partnerami, znalezienie sposobu na to, by pobyć i razem, i oddzielnie, zaspokoić i moje, i twoje potrzeby, przekłada się na coś naprawdę konstruktywnego i na ogół prowadzi do pewnej harmonii. Jeśli partnerzy biorą pod uwagę tylko jeden model spędzania czasu – tylko oddzielnie albo tylko razem, stawiają pod znakiem zapytania kwestię, jak to jest z tym ich wspólnym życiem. Ważne jest i to, co indywidualne, i to, co wspólne. Istotne jest to, by zaistniała nie tylko przestrzeń Ja i przestrzeń Ty, ale też przestrzeń My – gdy nie opuszczamy żadnej z tych trzech przestrzeni, wzrasta szansa na to, że ani nie skleimy się ze sobą, ani też nie odkleimy od siebie.

Ważne jest rozpoznanie, na ile wybór formy spędzania urlopu jest wolny, a na ile wiąże się z jakimś przymusem – wewnętrznym lub zewnętrznym. Czy i na ile obie strony są z tego zadowolone. Czasem różnice w tej kwestii są tak duże i wpływają na związek tak dysharmonijnie, że pomocna bywa wspólna terapia partnerów.

Bywa, że wspólny urlop jest ekranem do projekcji różnych oczekiwań, marzeń..., dlatego może się wtedy pojawić dużo emocji między partnerami. Jeśli oczekujemy, że te wspólne wakacje będą idealne i mamy już gotowe wyobrażenie, jak to „idealne” ma wyglądać, to może się też pojawić duża frustracja, gdy rzeczywistość odbiega od wyobrażeń. Warto zatem traktować wakacje jako składnik naszego życia – jeden z wielu i taki sam jak inne. I...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy