Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

20 listopada 2019

W swoim dobrym interesie

33

Dlaczego pomagamy innym? Czy kieruje nami bezinteresowna chęć poprawy losu drugiej osoby? A może mamy w tym osobisty interes? Czy altruizm jest egoistyczny?

Człowiek jest z natury egoistą – taki pogląd dominuje i w filozofii, i w potocznych rozważaniach. Zgodnie z tym podejściem każde ludzkie działanie motywowane jest chęcią realizacji własnego interesu. Nawet pomoc udzielana innemu ma tak naprawdę egoistyczny charakter, bo w jakiś sposób służy interesom pomagającego (np. jego próżności). Egoizm wydaje się bardziej racjonalny. Jest też powszechnie doświadczany, dostępny, intuicyjnie zrozumiały, konkretny, oferuje jasne wyjaśnienie naszych działań. Myśl, że pomoc innej osobie może być altruistyczna, czyli podejmowana poza własnym interesem, budzi wątpliwość, ma abstrakcyjny charakter, brak jej konkretnego umocowania. Czym bowiem miałaby być owa bezinteresowność?

Tymczasem… Jeśli spojrzymy na codzienne funkcjonowanie ludzi, grup czy społeczeństw, okaże się, że aktywność wychodząca poza „własny interes” nie jest czymś niespotykanym. Zachowania na rzecz innych przyjmują różne formy – od aktów poświęcenia dla ratowania czyjegoś zdrowia czy życia, poprzez mniej spektakularne czyny, np. ofiarowanie anonimowej pomocy, po codzienne czynności i gesty, takie jak przygotowanie posiłku dla rodziny czy ustąpienie miejsca w autobusie starszej osobie.

Dobro w postaci uwagi, rozmowy czy wsparcia psychicznego często okazuje się bardziej pożądane niż pieniądze czy pomoc rzeczowa. Różnorodność przejawów altruizmu odzwierciedlają setki psychologicznych publikacji, w których pod etykietą „altruizm” mieści się zarówno gotowość ratowania kogoś z pożaru czy przyjęcia na siebie szoków elektrycznych, jak i czas poświęcany innej osobie, przyznawanie jej większej ilości dóbr albo czytanie niewidomemu książki. Oczywiście wszystkie te działania różnią się pod względem kosztów, jakie ponosi pomagający, jednak nie ma wątpliwości, że ich celem jest poprawa sytuacji innej osoby.

Przez pryzmat ciała

Powszechność altruizmu wskazuje, że ma on charakter pierwotny, wrodzony i uniwersalny. Wyjaśnia to m.in. teoria ucieleśnionego poznania. Zgodnie z nią to, jak postrzegamy świat, w tym innych ludzi, filtrowane jest przez nasze ciało, które odbiera i przetwarza bodźce napływające z otoczenia. „Cielesne” zainteresowanie innymi wyraża się m.in. w automatycznym podążaniu wzrokiem za ruchem gałek ocznych drugiej osoby. Sprzyja to dostrzeżeniu jej perspektywy, co jest niezbędne dla uruchomienia mechanizmów altruizmu.

Bardzo ważna jest też zdolność mimikry, nazywanej „społecznym spoiwem”. Pozwala ona ludziom synchronizować zachowanie. Przebywając z innymi, bezwiednie naśladujemy ich gesty, ruchy, a nawet sposób mówienia. Dzięki imitowaniu ekspresji mimicznej drugiej osoby, które powoduje automatyczne uruchomienie tych samych mechanizmów neuronalnych, jesteśmy w stanie bezbłędnie rozpoznać odczuwane przez nią emocje.

Naśladowanie nie pozostaje bez wpływu na relacje między ludźmi – za jego sprawą naśladowany staje się bardziej przychylny wobec naśladującego. Badania Van Barrena i współpracowników pokazały na przykład, że barmani naśladujący wypowiedzi i mimikę klienta otrzymują większe napiwki, a eksperymentatorka (w badaniach Tanyi Chartrand i Johna Bargha) naśladująca ruchy nogi i gest pocierania policzka uczestników eksperymentu była przez nich bardziej lubiana. Co ważne, mechanizm ten działa także w drugą stronę: naśladujący bardziej lubi osobę, którą imituje.

Wyposażenie fabryczne

Zanim pomożemy drugiej osobie, musimy dostrzec, że cierpi i potrzebuje naszego wsparcia. Badania rozwojowe, prowadzone na przykład przez prof. Paula Blooma i współpracowników, pokazują, że już niemowlęta odróżniają „dobre” od „złego” i dostrzegają, że komuś dzieje się krzywda. Ujawniło się to w tym, że dłużej przyglądały się scenkom, w których pojawiał się „złośliwy” obiekt (np. piłka), czyli taki, który wcześniej utrudniał działania innym obiektom (np. blokował wejście na górę). Niemowlęta prezentowały także wyraźne preferencje: podczas badań częściej sięgały po marionetki, które wcześniej były wobec innych „życzliwe” niż po te „złośliwe”.

Ponadto niemowlęta reagują płaczem, gdy słyszą płacz innego dziecka. Co ważne, reakcja ta jest silniejsza niż w przypadku równie głośnego dźwięku generowanego elektronicznie. Ta odruchowa reakcja empatii stanowi rodzaj naszego „fabrycznego wyposażenia” – nie wymaga uczenia się. Można ją zaobserwować na co dzień. Wystarczy na przykład umieścić w sieci sugestywne zdjęcie pokrzywdzonego dziecka, by uruchomić lawinę pomocy ze strony internautów. Taka empatia emocjonalna, czyli zdolność odczuwania tego, co czuje druga osoba, nierzadko prowadzi jednak do nieadekwatnej pomocy (np. gromadzenia ton zabawek, gdy potrzebne jest wyremontowanie domu albo pomoc w nauce), o czym pisze prof. Bloom w książce Przeciw empatii.

Altruizm, którego źródłem jest empatia w swej pierwotnej, afektywnej formie, jest zatem doraźny, płytki i powierzchowny. Potwierdzają to na przykład badania dotyczące cyberprzemocy, które prowadziliśmy na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wykazaliśmy w nich, że zaprezentowanie uczniom filmu pokazującego cierpienie rówieśnika nękanego w sieci, hamuje akty przemocy w Internecie (tj. wysyłanie wiadomości kompromitujących rówieśnika). Dzieje się tak jednak tylko bezpośrednio po obejrzeniu materiału. Efekt znika po krótkim czasie – już po tygodniu doświadczenie to nie ma znaczenia, a liczba zachowań cyberprzemocowych wzrasta.

Choć pierwotne mechanizmy altruizmu mają charakter odruchowy, automatyczny, a ich wzbudzenie wymaga bezpośredniego kontaktu z potrzebującym pomocy, to jednak w ciągu życia zapamiętujemy takie doświadczenia. W efekcie możemy sobie wyobrazić sytuację innych ludzi, także tych oddalonych w czasie bądź przestrzeni, i reagować empatią.

Trening pomagania

Korzeni altruizmu możemy dopatrywać się w poszukiwaniu kontaktów z innymi ludźmi. Przychylność zbliża do innych, wiąże z nimi, buduje relacje. A tylko w relacjach społecznych zaspokajane są nasze ważne potrzeby – bezpieczeństwa i przynależności.

To otoczenie określa normy mówiące, co jest dobre, a co złe, co jest powinnością, a czego należy unikać. Pierwszym, powszechnie znanym i uświadamianym elementarzem, z którego uczymy się, jak być pomocnym, są wskazówki otrzymywane w procesie wychowania. Rodzice mówią, czego oczekują od dziecka: „Pożycz koledze łopatkę. Gdy ty będziesz potrzebować, to ktoś też ci pożyczy”, „Podziel się słodyczami”, „Bądź grzeczny, mamusia prosi”, „Nie oczekuj dobrego stopnia z zachowania, jeśli nie pomagałeś słabszym kolegom”.

Nauka norm związanych z pomaganiem przebiega także na poziomie niewerbalnym. Wiąże się z tym, jak inni reagują na nasze zachowanie – mikroekspresje sympatii i antypatii, niezauważalne, trwające zaledwie milisekundy grymasy budują w nas chęć zbliżania się bądź dystansowania. W odpowiedzi na pewne zachowania zbliżamy się fizycznie i psychicznie do drugiej osoby lub oddalamy się od niej. Reakcją na brak wsparcia może być na przykład wymowne milczenie czy brak odpowiedzi na pozdrowienie. Uśmiech natomiast stanowi nagrodę i zachęca do pomagania.

Wymagań otoczenia uczymy się w procesie socjalizacji. Jesteśmy skłonni spełniać jego oczekiwania, w tym zachowywać się zgodnie z normami, które nakazują pomaganie. Altruizm regulowany przez normy ujawnia się zwłaszcza wobec „swoich”, czyli tych, których traktujemy jako „My”. Eksperymenty Joan Piliavin i współpracowników pokazały na przykład, że wielkość datków na rzecz samotnych matek malała wraz ze wzrostem fizycznego dystansu: najwięcej ofiarowywano potrzebującym z własnej miejscowości, a najmniej tym z innego stanu.

Z czasem zewnętrzne no...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy