Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Praktycznie

12 lipca 2016

Zabójcy zmysłów

65

Nie pozwala od siebie uciec, wciąż woła o jeszcze, niczym trąd stopniowo odrywa ciało od kości, a w końcu zabija. Rosyjski krokodyl - krewny opium i heroiny - jest zabójczy jak żaden ze znanych dotychczas popularnych narkotyków.

Są przeróżne: zielone, białe, brunatne, pstrokate, występują w plasterkach, tabletkach, proszkach, płynach. Działają pobudzająco, osłabiająco, halucynogennie. Łączy je jedno: wszystkie są niebezpieczne. Narkotyki. Substancje zmieniające aktywność mózgu poprzez perfidne wykorzystanie jego wewnętrznych mechanizmów. Część z nich znana jest człowiekowi od tysiącleci, ale dopiero w ostatnich dziesięcioleciach są przedmiotem masowej konsumpcji.

Współczesna nauka wie o nich coraz więcej – o ich pochodzeniu, budowie, mechanizmach działania czy skutkach. Warto przynajmniej część tej wiedzy poznać i rozpowszechniać. Zagrożenia są bowiem realne, a przeciwnik podły i niezwykle drapieżny. Jak choćby wspomniany rosyjski krokodyl.

Potęga przyrody

Krokodyl wywodzi się z natury, jego nie tak znów odległym „przodkiem” jest opium. Opium to stężałe mleczko wyciśnięte z niedojrzałych makówek. Znane było już Sumerom, prawie sześć tysięcy lat temu! Niemal cały świat starożytny poznał silne i pewne skutki działania tego specyfiku, m.in. wywoływaną jego zażyciem specyficzną euforię i deliryczną senność. Opium znano też jako lek przeciwkaszlowy i przeciwbiegunkowy. Jednak słynęło przede wszystkim jako substancja przeciwbólowa.

Od początku XIX wieku można mówić już o opiatach, bo wtedy to niemiecki chemik Friedrich Sertürner uzyskał z makówek dwie czyste substancje: kodeinę i morfinę. Podstawową aktywną substancją jest ta druga (kodeina jest jej pochodną), która ze względu na swój silny efekt nasenny została nazwana morfiną (od greckiego boga snu, Morfeusza). To morfina jest głównym aktywnym składnikiem opium i wszystkich substancji wytwarzanych na jego bazie. Jest to potężny, silnie uzależniający narkotyk o niespotykanych wręcz właściwościach przeciwbólowych. Ta ostatnia jego cecha powoduje, że jest cennym, choć ściśle kontrolowanym lekiem. Kodeina z kolei także działa przeciwbólowo (słabiej), a obecnie równie często stosowana jest jako składnik leków przeciwkaszlowych.

Mechanizm potężnego działania morfiny i jej pochodnych był przez dłuższy czas zagadką. Dopiero w latach 70. ubiegłego stulecia na neuronach zidentyfikowano specyficzne receptory, do których przyłączały się cząsteczki morfiny. Oczywiście trudno było sobie wyobrazić, że receptory te zaistniały specjalnie dla morfiny, która nie jest związkiem naturalnie występującym w mózgu.

Rozpoczęto więc bardziej dociekliwe badania i wkrótce odkryto podobne do morfiny substancje produkowane przez nasz własny mózg, niezwykle w jego działaniu potrzebne. Nazwano je endogennymi (wewnętrznymi) morfinami, czyli endorfinami. Tym samym rozszyfrowano sekret niezwykłej skuteczności i narkotycznego powodzenia morfiny – doskonale naśladuje ona albo też zwyczajnie „podszywa się” pod naturalne i niezbędne nam do życia neurotransmitery.

Oszukańcza nagroda

Mózgowy mechanizm działania morfiny wraz z jej głównymi narkotycznymi efektami opiera się na wyzwalaniu zmian w układzie nagrody – funkcjonalnie powiązanych różnych struktur mózgu regulujących odczuwanie przez nas wszelkich przyjemności. Cząsteczki tej substancji łączą się ze swoistymi receptorami opioidowymi (zwłaszcza z receptorem μ), które występują na neuronach wydzielających neuroprzekaźnik hamujący: kwas gamma-aminomasłowy. Te hamujące neurony wysyłają bodźce do neuronów dopaminowych w układzie nagrody i w ten sposób ograniczają tam wydzielanie dopaminy, a właśnie jej wydzielanie zwiększa się przy każdej czynności czy doświadczeniu nagradzającym. Morfina, działając na receptor opioidowy, hamuje neuron hamujący i tym samym pośrednio, ale niesłychanie skutecznie, zwiększa oddziaływanie dopaminy w układzie nagrody.

Morfina i jej pochodne tak doskonale oszukują nasz mózg, że już po krótkim czasie obcowania z substancją nie może się on bez niej obejść. Uzależnienie jest szybkie i niezwykle silne, tak w wymiarze psychicznym (obsesyjnie myślimy o każdej kolejnej dawce, brakuje nam jej, poszukujemy jej, tęsknimy za nią), jak również – a może przede wszystkim – fizycznej (gdy narkotyk przestaje działać, organizm domaga się kolejnej dawki, co objawia się potami, swędzeniem i silnymi bólami mięśniowo-stawowymi). Niestety, równie szybko jak uzależnienie wykształca się tolerancja – by osiągnąć ten sam narkotyczny efekt, potrzebujemy coraz większych dawek. Skutki szkodliwe nałogu opiatowego są olbrzymie: począwszy od wyraźnego spadku odporności, poprzez zagrożenia zakażeniami (HIV, żółtaczka typu C, bo najpowszechniejszym i preferowanym przez narkomanów sposobem dostarczania substancji do organizmu jest wstrzykiwanie), aż po śmierć (morfina w wysokim stężeniu poraża ośrodek oddechowy). Straszne? To dopiero początek...

Półsyntetyczne piekło


Najpowszechniejszym narkotykiem pochodzącym z opium jest otoczona zasłużoną i potworną sławą heroina, syntetyzowana z morfiny. To ona zbierała najstraszliwsze jak dotąd żniwo wśród osób owładniętych nałogiem. Heroina rozpuszcza się o wiele prędzej i łatwiej przechodzi przez barierę krew–mózg, co skutkuje tym, że pierwszy narkotyczny efekt (wyrzut euforii) jest znacznie potężniejszy i szybszy niż przy tej samej dawce morfiny.

Po czym poznać opiumistę, w tym heroinistę? Podstawowym objawem są szkliste oczy, opadające powieki i przede wszystkim mikroskopijne źrenice, wielkości główki od szpilki. Dochodzi do tego bełkotliwa mowa, odizolowanie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy