Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

18 lipca 2016

Diagnoza na życie

0 700

Dość powszechnie uważa się, że terapia jest panaceum na wszystkie psychologiczne problemy i choroby. Tymczasem życie jest ciężkie niezależnie od tego, czy i jak intensywnie uczestniczymy w terapii - mówi prof. Nancy McWilliams.


Dorota Krzemionka: – W Polsce wchodzi na ekrany serial „In treatment” – „Bez tajemnic”. Będziemy się przeglądać w historiach pacjentów i przy okazji dokonywać autodiagnozy. Co możemy w sobie odkryć?
Nancy McWilliams: – Na przykład pewne tendencje psychologiczne: depresyjne, obsesyjne, narcystyczne albo paranoiczne. Każdy z nas je miewa. Dlatego prawdopodobnie oglądając serial, będziemy je dostrzegać i diagnozować u siebie. I możemy się w tej autodiagnozie nie mylić. Ale dostrzeżenie takich tendencji u siebie nie oznacza jeszcze, że powinniśmy szukać pomocy u terapeuty. Dopiero gdy ten aspekt „ja” jest nasilony lub sztywno osadzony w naszej osobowości, gdy wyrządza krzywdę nam lub innym ludziom – wtedy potrzebujemy fachowej pomocy.

Zwykle częściej niż siebie skłonni jesteśmy diagnozować innych ludzi, mówimy: „on jest narcystyczny”, „masz obsesję”, „to paranoik”...

– Często takie amatorskie diagnozy zawierają założenie, że my jesteśmy zdrowi psychicznie, natomiast ten, kogo diagnozujemy, jest „chory” albo „zaburzony”. Dostrzeganie wspomnianych tendencji psychologicznych wyłącznie u innych przyczynia się do ich dysocjacji – odcinamy się w ten sposób od pewnych powszechnych cech.

Czasem nie ma wątpliwości, że ktoś jest zaburzony. Pojawia się pokusa zdiagnozowania: kim jest Anders Breivik, który zabił blisko 100 osób? Czy jest psychopatą? Dlaczego Amy Wine[-]house dążyła do samounicestwienia? Czy miała osobowość borderline? Czy takie diagnozy mają sens?
– Nadawanie innym ludziom takich etykiet ułatwia nam zrozumienie różnych, czasem katastrofalnych, zdarzeń społecznych lub indywidualnych tragedii. Mówimy: „to psychopata”, i to daje nam poczucie, że rozumiemy i panujemy nad przerażającym światem. Trudno się przed tym powstrzymać. Ale nie ulegajmy złudzeniu, że takie etykiety coś naprawdę wyjaśniają. Specjaliści wiedzą, że nie można na odległość zdiagnozować, ocenić, co powodowało kimś, kogo nawet nie spotkali. Trzeba też mieć świadomość, że nawet jeśli Anders Breivik jest psychopatą, a Amy Winehouse miała osobowość borderline – obie tezy są możliwe, choć niekoniecznie prawdziwe – to na świecie żyją tysiące osób z psychopatią lub borderline, które nie mordują ludzi ani nie nadużywają substancji psychoaktywnych. Etykieta o niczym nie przesądza.

Wielu ludziom diagnoza źle się kojarzy...
– To prawda, zdarza się bowiem, że wiele uprzedzeń, takich jak rasizm czy heteroseksizm, bywa czasem umacnianych przez klasyfikację zaburzeń. Przede wszystkim zaś diagnoza źle się kojarzy, gdy jest niewłaściwie zastosowana. Bywa, że terapeuta próbuje karykaturalnie uprościć złożoną osobowość pacjenta, bo sam nie radzi sobie z wieloznacznością. A ten, który nie może unieść czyjegoś bólu, podchodzi z dystansem do osoby przeżywającej kryzys. Ale kiedy diagnoza prowadzona jest z wyczuciem przez osobę w tym kierunku wyszkoloną, to nie tylko nie kojarzy się źle, lecz spełnia wiele ważnych funkcji – dla terapeuty, a przede wszystkim dla pacjenta. Pozwala zaplanować terapię i prognozować, jak będzie ona przebiegać. Dzięki niej można dobrać odpowiedni sposób odniesienia się do pacjenta. Na przykład pacjent odbierany przez terapeutę jako manipulator może mieć charakter histeryczny albo socjopatyczny. W pierwszym przypadku pomocne jest okazanie zrozumienia dla jego strachu i bezradności; w drugim zaś należy docenić jego zdolności aktorskie, pokazując zarazem, że nie daliśmy się na to nabrać. Dzięki takiemu postępowaniu zmniejsza się prawdopodobieństwo ucieczki z terapii osób lękowych. Diagnoza daje też terapeucie możliwość wyrażenia empatii wobec
pacjenta.

Empatia wyrażana poprzez diagnozę?
– Oczywiście, przecież diagnoza polega przede wszystkim na uważnym i empatycznym słuchaniu, a nie na zastosowaniu etykiety lub ulubionego wzoru. Terapeuta nie może przestać słuchać pacjenta z otwartym umysłem i sercem. Pewna pacjentka, z którą prowadziłam wywiad diagnostyczny, a byłam jej kolejnym terapeutą, powiedziała mi potem: jeszcze nigdy nikt nie był mną tak zainteresowany.

Czasem terapeuta wsłuchuje się też w siebie, by zrozumieć pacjenta?

– Tak. Podczas pracy z pacjentem terapeuta czuje jego wrogość, przerażenie, żal. Te reakcje obserwowane u siebie stanowią podstawę dobrej diagnozy. Choć czasem więcej o pacjencie mówi informacja o jego przekonaniach religijnych, orientacji seksualnej, rasie i pochodzeniu etnicznym, chorobach, okolicznościach porodu, czy został adoptowany, czy ma brata bliźniaka i o wielu innych ważnych czynnikach. Czasem diagnoza może nas skierować na te aspekty osoby, które trudno nam pojąć natychmiast w zdroworozsądkowy sposób. Na przykład, jeśli widzimy, że ktoś zmaga się z paranoją, może nam to pomóc zrozumieć, jakich problemów doświadczał w relacjach. Z kolei rozpoznanie u kogoś cech schizoidalnych może uwrażliwić terapeutę na to, że pacjent może czuć, że jest kontrolowany i ktoś narusza jego teren.

Carl Rogers twierdził, że klient, jego „ja” i spotkanie z nim są procesem, czymś płynnym i stale zmieniającym się. Natomiast diagnoza siłą rzeczy jest sztywnym konstruktem, który przesłania psychoterapeucie osobę klienta/pacjenta.
– W dużym stopniu zgadzam się tu z Rogersem. Ludzie nie wpasowują się tak po prostu w podręczne kategorie. Wszelkie systemy kategoryzujące, w tym również kategorie psychiatryczne, stanowią znaczne uproszczenie. Co więcej, te uproszczenia przekładają się na sposób postępowania. W zależności od obowiązującego systemu diagnostycznego skategoryzowanie kogoś, na przykład jako mającego zaburzenie psychotyczne, może się wiązać z negatywnymi konsekwencjami. Na przykład w USA takim osobom rutynowo przepisuje się silne leki antypsychotyczne i zaleca się, by stale je przyjmowały. Nie bierze się pod uwagę faktu, że u wielu pacjentów epizody psychotyczne mijają i – jeśli są poddawani psychoterapii i otrzymują wsparcie – potrzebują leków w...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy