Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

5 maja 2016

Robo-pomocnicy

59

Już niedługo terapeutów pracujących z dziećmi autystycznymi wesprą autonomiczne roboty. Będą one potrafiły reagować na stan psychiczny dziecka, przewidywać jego reakcje i odpowiednio modyfikować własne działanie.

Elżbieta Filipow: – Już starożytni myśliciele zwrócili uwagę na znaczenie techniki. Arystoteles w Etyce Nikomachejskiej stwierdził na przykład, że narzędzia są naszymi „nieożywionymi niewolnikami”. Dziś zastanawiamy się natomiast, czy to nowe technologie, a w szczególności roboty i sztuczna inteligencja, nas nie zniewalają. Czy według Pana istnieje realne zagrożenie, że automatyzacja może przemienić nas – nawiązując do Hegla – w „niewolników”? Czy jednak pozostaniemy „panami” władającymi maszynami?
Mark Coeckelbergh: – Rzeczywiście, już od dawna obawiamy się, że roboty nas zniewolą. Z jednej strony taki niepokój jest uzasadniony. Dlatego jeśli pozwalamy, by zadania dotychczas wykonywane przez nas ulegały automatyzacji, zachowujmy przy tym ostrożność. Upewnijmy się, że to ludzie wciąż będą podejmować ważne decyzje. Automatyzacja wpływa na naszą psychikę, na naszą pracę, sprawia, że pewnych zadań nie musimy wykonywać. Istnieje zatem wielka potrzeba lepszego zrozumienia i oceny tych oddziaływań. Z drugiej strony, myślenie w kategoriach pana i niewolnika nie jest neutralne, rodzi wiele nieprzyjemnych skojarzeń. Myślę, że powinniśmy wyjść poza pytanie o panowanie i zniewolenie, bo wyobrażanie sobie ekstremalnych scenariuszy niekoniecznie jest przydatne. Przyglądajmy się za to nowym technologiom, badajmy ich znaczenie i konsekwencje.

W artykule „The tragedy of the master” twierdzi Pan, że technika czyni nas bezbronnymi, stajemy się bowiem coraz bardziej zależni od maszyn. Niektórzy ludzie są jednak bardziej wrażliwi niż inni, potrzebują więcej wsparcia – małe dzieci, osoby starsze, chore, cierpiące na zaburzenia psychiczne. Czy technika nie może być tu pomocna?
– Technika czyni nas bezbronnymi. To ważne, byśmy nie tylko przemyśleli na nowo koncepcję człowieka, ale również ocenili, jakie „słabe punkty” powstają w nas za sprawą nowych technologii, w jakich obszarach stajemy się bardziej wrażliwi, bezbronni, oraz jakie konsekwencje etyczne i polityczne niosą ze sobą rozwijane technologie. Jednak technika wcale nie musi mieć negatywnych skutków. Może być przecież używana do wzmocnienia naszych zdolności i umożliwiać ich lepszą realizację. Służy temu na przykład europejski projekt DREAM. W jego ramach opracowujemy roboty wspomagające terapię autyzmu. Innymi słowy, technologia wychodzi naprzeciw dzieciom, które potrzebują pomocy.

Na czym polega taka pomoc? Co się dzieje w czasie sesji terapeutycznej z robotem?
– Psychoterapeuci pomagają dzieciom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu na przykład rozwijać umiejętności społeczne. Podczas typowej sesji terapeuta i dziecko siedzą razem przy stole, na którym znajdują się przedmioty i rysunki. Dziecko wykonuje różnego rodzaju zadania, na przykład naśladuje zachowania i czynności terapeuty. Inne scenariusze obejmują ćwiczenie wspólnej uwagi, zmiany ról. Zwykle pomocnik terapeuty obserwuje, co dzieje się w czasie sesji i robi notatki. Zwraca uwagę na mowę dziecka, na to, gdzie ono patrzy, jakie wykonuje ruchy. Z kolei w przypadku terapii wspomaganej robotem to maszyna wchodzi w interakcję z dzieckiem. Terapeuta wciąż znajduje się w pokoju – nadzoruje sesję i w razie potrzeby interweniuje. Może siedzieć przy dziec[-]ku, oboje są jednak zwróceni w kierunku robota. W pokoju terapeutycznym umieszczone są czujniki, które wychwytują ruchy głowy i spojrzenie dziecka. Zwykle roboty wykorzystywane w podobnej terapii są zdalnie sterowane. Natomiast w ramach projektu DREAM zamierzamy nadać im większą autonomię, tzn. będą zachowywać się autonomicznie przez określony czas podczas sesji terapeutycznej. Rozwijane są modele obliczeniowe, które pozwalają ocenić zachowanie dziecka i wnioskować na tej podstawie na przykład o tym, co może za chwilę zrobić. Wyposażenie robotów w taki system sprawi, że będą one odpowiednio reagować na stan psychiczny dziecka, przewidywać jego reakcje i odpowiednio modyfikować własne działanie.

W takim razie terapeuta już nie jest potrzebny...
– Nie chodzi o to, by maszyny całkowicie przejęły zadania ludzi. W naszym projekcie mówimy o „nadzorowanej autonomii” . Polega ona na tym,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy