Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

24 kwietnia 2018

Jak żaba cudem wyszła z opresji

0 489

Nasza nieświadomość jest bardzo mądra. Dzięki niej nie musimy zajmować się biciem serca ani pamiętać o oddychaniu. Potrafi nawet podsuwać metafory, które pozwalają nam osiągać cele i znajdować siłę do działania - mówi Norma Barretta.

KAROLINA ROGASKA: Prowadzi Pani terapię opartą na metaforze. Na czym ona polega?

NORMA BARRETTA: Podam przykład. Jedna z moich pacjentek rozstała się z mężem – to był trudny rozwód. Na jej głowie została firma, którą wcześniej prowadzili wspólnie, mnóstwo papierologii, umowy, faktury. Terminy coraz bardziej nagliły, a ona wciąż nie była w stanie zabrać się za prowadzenie firmy. Opowiedziałam jej historię o żabie. Pewna żaba kicała sobie drogą. Nagle usłyszała donośne kumkanie, więc podążyła tam, skąd dochodziło. Zobaczyła w głębokim dole drugą żabę. „Co się stało?” – spytała. „Wpadłam do dołu i nie mogę się wydostać” – odparła tamta żaba. I poprosiła: „Pomóż mi”. „Ale jak?” – zawahała się ta pierwsza. „Wskocz tu do mnie, wtedy będę mogła wspiąć się po twoim grzbiecie” – zaproponowała uwięziona żaba. „Nie ma mowy, wtedy sama utknę w pułapce. Nie mogę ci pomóc” – odrzekła pierwsza żaba i ruszyła w dalszą drogę. Jakiś czas potem usłyszała za sobą kumkanie, a kiedy odwróciła się, zobaczyła żabę, która przed chwilą tkwiła w dole. „Jak udało ci się wydostać?” – spytała zaskoczona. Na co żaba, która cudem wyszła z opresji, rzekła: „Po prostu usłyszałam, że drogą nadjeżdża ogromny samochód”. Moja pacjentka nie zrozumiała tej metafory. Nalegała, bym ją wytłumaczyła, ale odmówiłam. Na kolejnym spotkaniu dowiedziałam się, że zrobiła wszystko, co tak długo odkładała. Metafora zadziałała, choć kobieta pojęła jej sens dużo później.

POLECAMY

Nawet niezrozumiane metafory mogą doprowadzić do zmian w naszym życiu?
Tak. Nawet lepiej jest, gdy osoba jej nie rozumie. Nie powinna wiedzieć, że metafora odnosi się do jej własnego życia, bo wtedy zacznie przetwarzać treść na poziomie świadomym, a nasza świadomość tworzy wiele blokad. Przykładowo zaczynamy racjonalizować to, co usłyszeliśmy, nie pozwalając naszej nieświadomości działać samodzielnie dla naszego dobra. Kiedyś pomagałam chłopcu, który nie chciał słuchać rodziców.

Podsunęłam mu historię o małym niedźwiadku, który żył z mamą i tatą w jaskini, cały czas robił im psikusy, kradł miód pszczołom, był niegrzeczny. W pewnym momencie mój mały pacjent powiedział, że ta opowieść przypomina mu jego własną historię. Szybko spytałam: „Czy ty mieszkasz w jaskini?!”, żeby odciągnąć jego świadomość i by nie dostrzegł analogii pomiędzy metaforą a jego życiem.

Czy metafora jest dobra dla każdego, dla dorosłej kobiety po rozwodzie i dla małego chłopca? Moim zdaniem tak. Nawet jeśli ktoś jest bardzo sceptyczny wobec takich metod – jego ograniczenia działają tylko na poziomie świadomym. Dzięki nieświadomości metafora i tak może mu pomóc.

Jak długo trzeba czekać na efekty?
To kwestia indywidualna. U niektórych zmiana zachodzi natychmiast, inni na efekt czekają kilka, a nawet kilkanaście dni. Jeśli nie widać żadnych zmian, to prawdopodobnie metafora została źle dobrana.

Czy można minimalizować ryzyko zastosowania źle dobranej metafory?
Trzeba jak najlepiej poznać drugą osobę, przebywać z nią, rozmawiać. Ustalić, jakiego efektu ona oczekuje. Nie da się tego zrobić w sposób rutynowy. Stworzenie odpowiedniej metafory, która naprawdę będzie wartościowa dla konkretnej osoby, to wymagająca praca.

Wydaje się nam, że sami znamy siebie najlepiej. Czy możemy sami stosować metodę metafory, by samodzielnie zmieniać swoje życie?
Tak, zresztą często to robimy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nasza nieświadomość jest bardzo mądra. Nasz organizm funkcjonuje bez udziału świadomości: nie zajmujemy się tym, czy bije nasze serce, nie musimy pamiętać, by oddychać. Gdybyśmy mieli zajmować się tym świadomie, zabrakłoby nam czasu na robienie czegokolwiek innego. Skoro więc nasze nieświadome procesy tak świetnie sobie radzą, potrafią też podsuwać nam metafory, które pozwalają nam łatwiej osiągać wybrane cele, znajdować siłę do działania.

Tylko jak „oszukać” świadomą część naszej psychiki, by nam nie przeszkadzała? W końcu jeśli sami stworzymy sobie metaforę, to z pewnością nasza świadomość będzie miała w tym udział.
Nie jest to łatwe. Pomocne bywa na pewno pozbywanie się stereotypów, zdolność przyjmowania czyjegoś punktu widzenia, bo szeroki ogląd burzy obrony tworzone przez naszą świadomość. Takie wieloplanowe spojrzenie na rzeczywistość można ćwiczyć. Zaznaczam jednak, że trzeba dużo praktykować. Jeżeli chcemy mieć pełny ogląd jakiejś sprawy, to musimy nauczyć się patrzeć z trzech perspektyw – naszej własnej, drugiej osoby oraz z perspektywy obiektywnej. Wiem, że szczególnie ta trzecia perspektywa może się wydawać trudna. Mimo to warto ćwiczyć, wygasić własne emocje, uspokoić się, odciąć od bodźców zewnętrznych, odłożyć na bok klapki, które sami sobie zakładamy na oczy. Im więcej perspektyw będziemy w stanie przyjąć, tym łatwiej będzie nam znajdować rozwiązania dla naszych problemów czy dylematów. Oczywiście nie należy zbyt długo patrzeć na świat czyimiś oczami. To my jesteśmy najważniejsi i powinniśmy pamiętać, że to nasz ogląd rzeczywistości jest dla nas samych najistotniejszy.

Znam wielu ludzi, którzy nauczyli się patrzeć na świat czyimiś oczami i nie potrafią już inaczej. Ich celem jest zaspokajanie potrzeb swoich dzieci, męża, przyjaciół...

Jeżeli będą postępować w ten spo...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy