Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat

13 stycznia 2019

NR 1 (Styczeń 2019)

W romansie szukam siebie

75

Co popycha dojrzałego i zadowolonego ze związku partnera w romans, w którym odkrywa nieznane mu dotąd uczucia i ukryte potrzeby?

Coraz trudniej o wierność. Już 39 procent Polaków przyznaje się do skoku w bok – wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Profilaktyki Społecznej. Mężczyźni zdradzają częściej (46 proc.) niż kobiety (32 proc.). Zarazem jedynie 4 proc. Polek ma świadomość, że są zdradzane. 

Patrząc z boku, najczęściej moralizujemy i potępiamy zdradę. Zwykle stajemy po stronie zdradzonej osoby, wspieramy ją i współczujemy jej. Rzadko znajdujemy zrozumienie dla czyjejś niewierności. A szkoda, bowiem zdrada dla każdej uwikłanej w nią osoby oznacza coś innego. Pokazuje to serial „The Affair”, którego odcinki podzielone są na dwie części – każdy z bohaterów opowiada swoją wersję wydarzeń. Fakty niby są te same, ale ich odbiór i interpretacja – zupełnie inne.

Przekraczając siebie 

Dlaczego ludzie zdradzają? Zgodnie z teorią „objawową” zdrada ujawnia, że w związku coś dzieje się nie tak albo że niewierny partner ma problemy ze sobą, ze swoimi emocjami. Ale – jak zauważa Esther Perel, psychoterapeutka par i autorka książki Kocha, lubi, zdradza – skoro niewierność jest tak powszechnym zjawiskiem, trudno sprowadzić ją do psychopatologii pary lub partnerów. Zdrady zdarzają się także osobom zintegrowanym psychicznie oraz kochającym się parom.

Perel dostrzega powtarzający się w jej praktyce wątek romansu jako próby transgresji „ja”, poszukiwania nowej lub utraconej niegdyś tożsamości. Zdrada w takim ujęciu, choć bolesna dla zdradzanej osoby, tak naprawdę niewiele ma z nią wspólnego i wcale nie musi być objawem kryzysu w związku. A raczej wywołuje go, jeśli wyjdzie na jaw. Potrzeby przekraczania wewnętrznych granic oraz dotychczasowego doświadczenia potrafią niekiedy popchnąć dojrzałego i zadowolonego ze związku partnera w romans, w którym odkrywa nieznane mu dotąd uczucia i ukryte potrzeby. Doświadcza w nim czegoś, na co nie mógł­by pozwolić sobie w oficjalnym związku i w codzienności, która toczy się według ustalonych zasad.

Kiedy Jan zorientował się, że jest zakochany po uszy w koleżance z liceum, z którą po latach nawiązał kontakt poprzez media społecznościowe, najpierw skontaktował się ze swoim najlepszym przyjacielem. Chciał porozmawiać, bo czuł, że traci grunt pod nogami. Miał przecież – jak sądził – dobre życie, rodzinę i szczęśliwy związek z żoną, a dom, który razem zbudowali, był dla niego prawdziwą ostoją. Jednak w kontakcie z Beatą odkrywał nieznane od dawna emocje, taką odświeżoną wersję siebie. Znów czuł się trochę jak nastolatek, który wszystko może osiągnąć.

Wizja innego życia 

Trudno jednak wziąć odpowiedzialność za taką rebelię w życiu własnym i bliskich osób. Dlatego często szukamy winy w partnerze, w relacji lub nawet we własnej psychopatologii. Jeśli ktoś, kto zdradza, mówi, że cierpi na nimfomanię, uzależnienie od seksu albo jest patologicznym kłamcą, to często wyraża w ten sposób swoją bezradność w zrozumieniu siebie. Nie pojmuje, dlaczego ryzykuje dobro własne i swojej rodziny, co go pcha w zupełnie nieraz nierokujący związek i dlaczego nie może się z niego wyrwać.

Jan zastanawiał się, co jest w jego związku nie tak, skoro Beata go zauroczyła. Zaczął przyglądać się żonie, upewniać, czy nadal mu się podoba. I poczuł, że jego uczucie do niej słabnie. Wciąż zajęta dziećmi i domem, nie miała dla niego tyle uwagi co Beata, gdy ukradkiem kontaktowali się na czacie.

Romans skonfrontował Jana z ograniczeniami i stratami. Przy żonie czuł się w pewien sposób sformatowany poprzez wybory, których dokonał. Jeśli zdecydował się na takie życie, jakie ma, i chce utrzymać to, co osiągnął, nie może już być kimś innym. Jeszcze niedawno był z tych wyborów zadowolony. Zastanawiał się więc, o co w tym wszystkim chodzi. W rozmowie z przyjacielem uświadomił sobie egzystencjalną naturę swych rozterek i… z żalem zaprzestał kontaktów z Beatą. Choć nie było to łatwe, postanowił nie ryzykować utratą rodziny.

Dzięki romansowi Jan doświadczył transgresji swego dotychczasowego doświadczenia i ekscytacji wizją innego życia. Relacja z Beatą – tak żywo zainteresowaną nim jako mężczyzną – uświadomiła mu, że za jego rodzinnym szczęściem kryje się pewna strata, wynikająca z pozostawania w stałym związku. Dzięki wsparciu przyjaciela Jan znalazł siły, by pogodzić się z tym, że nie spróbuje już innego życia, nie doświadczy innej wersji siebie. Potrafił przeżyć tak zwaną pozycję depresyjną i z czasem odnalazł utraconą radość życia.

Zdrada, choć bolesna, wcale nie musi być objawem kryzysu w związku.

 

Esther Perel pisze, że w takich sytuacjach „rozróżnienie osoby (romansowego partnera lub partnerki) i doświadczenia (transgresji, przekroczenia) wydaje się kluczowe”. Janowi to się udało – z doświadczenia romansu wziął emocje, orzeźwiającą ekscytację, a wewnętrzny konflikt uświadomił mu egzystencjalne rozterki związane z kwestią wolności wyboru, a także z przemijaniem. Romans był dla niego transgresją dotychczasowego doświadczenia w wieloletnim związku z żoną.

Podziemie związku

Niewierność Beaty była objawem kryzysu w jej małżeństwie. Od dłuższego czasu nie układało się jej z mężem, który często wyjeżdżał, ale nawet wtedy, gdy był przy niej, nie poświęcał jej uwagi. Czuła się samotna i opuszczona. Jan zaś był ciekaw Beaty, słuchał jej uważnie i sprawił, że znów poczuła dawną energię.

Zerwanie kontaktów przez Jana wywołało u niej emocjonalny wstrząs. Zwróciła się po pomoc do specjalisty, a w trakcie terapii uświadomiła sobie, że romans był dla niej ucieczką od tego, by zająć się sobą i wrócić do aktywności zawodowej. Także ucieczką od narastającego kryzysu w małżeństwie i poczucia bezradności wobec tej sytuacji. Wzmocniona postanowiła, że nie chce już dłużej ucieka...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy