Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

22 stycznia 2016

W poszukiwaniu straconego znaczenia

86

Osoby bez perspektyw w aktach terroryzmu mogą dostrzec szansę na zyskanie znaczenia. W jednej chwili mogą stać się bohaterami, męczennikami, którzy na zawsze zapiszą się w historii społeczności.

Prof. Arie W. Kruglanski jest psychologiem społecznym na University of Maryland. Bada, w jaki sposób ludzie formułują sądy i przekonania, a także jak one wpływają na relacje interpersonalne oraz przekonania i postawy wobec grup zewnętrznych. Autor wielu publikacji z tego obszaru, m.in. książek Lay Epistemics and Human Knowledge i The psychology of closed mindedness. Laureat Distinguished Scientist Award, przyznawanej przez Society of Experimental Social Psychology w uznaniu niezwykłego wkładu w dziedzinę eksperymentalnej psychologii społecznej. Obecnie jego szczególne zainteresowanie budzi społeczna psychologia terroryzmu. Jest członkiem National Consortium for the Study of Terrorism and Responses to Terrorism (START), które działa przy University of Maryland.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: – 11 września 2001 to data szczególnie bolesna dla Amerykanów. Tego dnia uprowadzone samoloty rozbiły się o wieże World Trade Center oraz budynek Pentagonu. Zginęło prawie trzy tysiące osób. Choć świat wypowiedział wojnę terroryzmowi, od tamtego czasu miały miejsce kolejne tragiczne zdarzenia: zamachy w Madrycie w 2004, w Londynie w 2005 roku czy zamach podczas bostońskiego maratonu w kwietniu tego roku. Jak dochodzi do takich wydarzeń? Czym jest terroryzm?
Arie W. Kruglanski
: – Z jednej strony terroryzm bardzo łatwo zdefiniować. Najprościej możemy zdefiniować go jako wykorzystanie strachu po to, by osiągnąć określony cel, np. polityczny lub religijny. Jeśli jednak przyjmiemy taką definicję, z pewnością napotkamy sprzeciw. Na przykład w czasie II wojny światowej alianci bombardowali niemieckie miasta. Bomby zniszczyły Hiroszimę i Nagasaki. Takie działania podejmowano, by wywołać strach w społeczeństwie i skłonić wroga do poddania się – a zatem strach został wykorzystany do osiągnięcia celu politycznego. Ale przecież żadne państwo nie zgodzi się na przyjęcie definicji terroryzmu, która sugerowałaby, że jego działania miały charakter terrorystyczny. Dlatego definicja terroryzmu staje się bardziej zawiła. Przyjmuje się, że o ataku terrorystycznym mówimy wtedy, gdy jego sprawcy nie działają w imieniu państwa. Pojawia się też pytanie, czy aktem terroryzmu jest zamach wymierzony w żołnierzy. Ale czy zabijanie żołnierzy nie brzmi raczej jak wojna? Gdy próbujemy zdefiniować terroryzm, pojawia się wiele podobnych wątpliwości.
Dla mnie terroryzm jest rodzajem ekstremizmu – to angażowanie się w działanie, które nie jest spójne z obowiązującymi normami i zasadami. A z pewnością nie zgadza się z nimi mordowanie niewinnych osób, dzieci, kobiet, starców. By osiągnąć określony cel, terrorysta jest gotowy poświęcić wartości ważne dla społeczeństwa – pod tym względem atak terrorystyczny to działanie ekstremalne.

Kto dopuszcza się tak skrajnych aktów przemocy? Trudno uwierzyć, by przeciętny Jan Kowalski był w stanie dokonać zamachu terrorystycznego, w którym giną dziesiątki, setki czy nawet tysiące niewinnych ludzi.
– Nie istnieje profil psychologiczny terrorysty. W latach 70. ubiegłego wieku, kiedy badano terroryzm miejski i przyglądano się działalności organizacji takich jak Frakcja Czerwonej Armii, znanej jako grupa Baader-Meinhof, ETA czy FARC w Kolumbii, naukowcy zastanawiali się, czy terrorystów wyróżnia określona osobowość. Może mają osobowość psychopatyczną? A może są neurotyczni? Jednak liczne badania przeprowadzone od tamtego czasu pokazują, że nie ma czegoś takiego jak osobowość terrorysty. Owszem, osoba psychopatyczna czy neurotyczna może stać się terrorystą, jednak terrorysta wcale nie musi być ani neurotykiem, ani psychopatą. W określonych okolicznościach każdy może stać się terrorystą, także ja i pani. „Składniki” tworzące terrorystę to: motywacja, ideologia oraz silne procesy grupowe, które skłaniają do przyjęcia ideologii usprawiedliwiającej terroryzm.
Pewne cechy osobowości sprawiają jednak, że niektóre osoby bardziej niż inne w określonych okolicznościach są skłonne stać się terrorystami. Wyobraźmy sobie osobę szczególnie konformistyczną, bardzo podatną na wpływy grupy, zależną od niej. Jeśli grupa, do której należy, przyjęła ideologię usprawiedliwiającą terroryzm i wywiera wpływ w tym kierunku, wtedy taka osoba – zależna, konformistyczna i podatna na wpływ – jest bardziej skłonna zostać terrorystą niż ktoś niezależny i niepodatny na perswazję.
Podobnie osoby, które są agresywniejsze, odbiorą ideologię sprzyjającą terroryzmowi jako bardziej atrakcyjną. Przypomnijmy sobie niedawną masakrę podczas Maratonu Bostońskiego. Jej sprawca, Tamerlan Carnajew, uprawiał boks, cechowała go duża skłonność do agresji. Stosował przemoc, także wobec swojej żony. Gdy osobie takiej jak on zaproponuje się ideologię sprzyjającą agresji i przemocy, usprawiedliwiającą tego typu zachowania, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ją przyjmie.

Tamerlan Carnajew był agresywnym człowiekiem, jednak skłonność do agresji nie czyni jeszcze z nikogo terrorysty. Powiedział Pan, że bardzo ważna jest motywacja. Jaka to motywacja?

– W literaturze znajdziemy całą litanię motywów, które kierowały terrorystami: honor, poniżenie, religia, lojalność wobec przywódcy, nagroda w życiu po śmierci. Wszystkie te motywy są prawdziwe w konkretnych sytuacjach. Jednak według mnie u podłoża ich wszystkich leży jeden rodzaj motywacji – poszukiwanie osobistego znaczenia. Psychologowie już dawno zidentyfikowali tę potrzebę, nazywają ją potrzebą uznania, potrzebą osiągnięć, potrzebą posiadania kontroli. Jan Jakub Rousseau nazwał ją natomiast amour-propre
– miłością własną zależną od tego, jak widzą nas inni. Chcę się liczyć, chcę być kimś ważnym – myślę, że właśnie to prowadzi ludzi w kierunku terroryzmu.
Taka motywacja zostaje uruchomiona w trzech sytuacjach. Pierwsza to sytuacja utraty znaczenia. Spójrzmy znów na Tamerlana Carnajewa. Nie miał pracy, był na zasiłku, utrzymywała go żona. A Tamerlan był ambitny, chciał wziąć udział w igrzyskach olimpijskich. Ambitna osoba, która ponosi porażkę i traci znaczenie, szuka sposobu, by je odzyskać.

A inni dostrzegają szansę zyskania znaczenia.

– Tak, widzą okazję do szybkiego wzrostu znaczenia. Najczęściej dotyczy to osób pozbawionych perspektyw, bez widoków na przyszłość. Nie mają wykształcenia, pieniędzy, koneksji. Nie widzą dla siebie żadnej możliwości. I nagle pojawia się szansa – mogą zostać bohaterami, męczennikami, którzy na zawsze zapiszą się w historii społeczności. Nie mogą zbudować znaczenia w zwyczajny sposób – czyli poprzez edukację, pracę – a jeśli nawet mogliby, byłby to długotrwały proces. A tu w jednej chwili mogą zostać bohaterami.
Jest jeszcze trzecia sytuacja, w której zostaje uruchomiona motywacja związana z poszukiwaniem znaczenia: ryzyko jego utraty. Tak było w przypadku kamikaze podczas II wojny światowej. Ich znaczenie było zagrożone, utraciliby je, gdyby nie zgłosili się jako ochotnicy do samobójczego ataku. Nie chcieli umierać, jednak gdyby odmówili udziału w misji, zostaliby poniżeni, podobnie jak ich rodziny. Straciliby honor.

Czy chodzi o osobiste poniżenie, czy narodowe?
– Jedno i drugie może mieć znaczenie. Czasem odczuwane poniżenie nie ma nic wspólnego z konfliktem państwowym, etnicznym czy religijnym. Wśród zamachowców samobójców mamy przypadki bezpłodnych palestyńskich kobiet. W tradycyjnym palestyńskim społeczeństwie to piętno – a zatem utrata znaczenia. Dotyczy to również kobiet rozwiedzionych albo oskarżonych o zdradę. Kobiety te zgłaszają się jako ochotniczki do zamachów samobójczych. Poniżone czują się także kobiety, których narzeczeni zostali zabici przez Izraelczyków; podobnie Czeczenki, czarne wdowy, które straciły ukochanych. Została im odebrana najbliższa osoba – to poniżenie, utrata znaczenia, które odwet pozwala odzyskać.

Do ataku samobójczego może też popychać obietnica nagrody po śmierci.
– Strach przed śmiercią ma charakter instynktowny. Jeśli jednak zamachowiec wierzy, że tak naprawdę nie umiera, lecz przenosi się do wspaniałego miejsca, gdzie przywita go prorok Mahomet, gdzie mężczyzna poślubi 72 piękne kobiety, a kobieta islamskiego bohatera – to pomaga pokonać lęk przed śmiercią.
Jednak lęk przed śmiercią może być również rozumiany jako lęk przed brakiem znaczenia. Bo śmierć to ostateczny brak znaczenia. Badania pokazują, że gdy zostanie w nas wywołany lęk przed śmiercią, wówczas prezentujemy większą gotowość, by zostać męczennikami – dokonać czegoś, co podniesie nasze znaczenie, chcemy zostawić ślad po sobie. To zwiększa prawdopodobieństwo podjęcia działania terrorystycznego – udział w misji sprawi, że zamachowiec stanie się kimś ważnym dla grupy i trwale zapisze się w historii.

Skoro terrorysta pragnie zwiększyć swoje znaczenie, czy możemy doszukiwać się u niego pewnych cech narcystycznych?

– Narcyz jest bardzo zaabsorbowany własnym znaczeniem. Chce być w centrum zainteresowania, chce być bohaterem. Taka osoba może być bardziej skłonna do działań terrorystycznych. Jednak wcale nie trzeba być narcyzem, aby stać się terrorystą. Jeśli presja grupy jest wystarczająco silna i jeśli utrata znaczenia jest wystarczająco duża, wtedy osoby nienarcystyczne też mogą zostać terrorystami. Czynniki takie jak narcyzm, agresja, konformizm, potrzeba domknięcia poznawczego albo jednoznacznej ideologii mogą sprzyjać...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy