Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i choroby , Laboratorium

30 listopada 2015

W każdym z nas drzemie As

0 1606

Technologia pochłania coraz więcej czasu i wypiera bezpośrednie kontakty z ludźmi. Boje się, ze zabiera nam zdolność do empatii. Dziś chyba w każdym z nas drzemie As - mówi Tony Attwood.

Paulina Pająk: – Dlaczego mówi się, że koty to autystyczne psy? Czym różnią się od siebie osoby z autyzmem i neurotypowe?
Tony Attwood:
– No cóż, psy to zwierzęta niezwykle społeczne. Uwielbiają być w grupie i źle znoszą samotność. Przypominają większość ludzi, nazywanych „neurotypowymi”, ponieważ nie wystąpiły u nich problemy czy odmienności neurorozwojowe. Tymczasem koty po prostu lubią samotność, garną się do kontaktu wtedy, gdy mają na to ochotę – a nie kiedy chce tego właściciel. Te cechy przywodzą na myśl osoby z autyzmem.
Zespół Aspergera, ZA, to odmienny sposób myślenia i postrzegania świata. Osoby z ZA są szczególnie wrażliwe na niektóre dźwięki, kolory i faktury. Często mają inne priorytety od tych rozpowszechnionych w społeczeństwie. Ważniejsze niż relacje są dla nich szczególne zainteresowania. Można przypuszczać, że oddając się swym pasjom, osoba z zespołem Aspergera, zwana także aspie, przeżywa „intelektualny orgazm”. Świat osób z zespołem Aspergera jest jak inna kultura.
Człowiek z ZA komunikuje się, by przekazać konkretne informacje, a radosne pogaduszki uważa za stratę czasu. Jest uważny i drobiazgowo staranny, ale czasem trudno mu uchwycić szerszą perspektywę. Osoba z zespołem Aspergera jest przekonana, że w życiu są rzeczy ciekawsze niż kontakty społeczne. Ale żyje w społeczeństwie opartym na relacjach – i dlatego doświadcza problemów.

Od czterdziestu lat wspiera Pan osoby z zespołem Aspergera. Jak to się zaczęło?
– Dość typowo... Wiele osób pracujących w tym obszarze ma w rodzinie kogoś z autyzmem. Są „dwujęzyczne” – rozumieją tę odmienną kulturę od małego. Widzą subtelne oznaki emocji i potrafią szybko ukoić niepokój osób z autyzmem. Jestem jedną z tych „dwujęzycznych” osób.
Kiedy miałem sześć lat, matka poślubiła Bernarda. Wciąż zadawałem sobie pytanie: „Z jakiej planety on przybył?”. Bernard, mój ojczym, był inżynierem, nigdy nie przeszedł diagnozy w kierunku zespołu Aspergera. Ale pamiętam, jak fascynowały mnie i zachwycały jego dziwne zwyczaje. Najbardziej lubił siedzieć samotnie w domu, zajmując się stolarką. Był szczęśliwy, gdy milczał. I cierpiał, gdy ktoś próbował wciągnąć go w rozmowę.
W rodzinach często obok siebie żyją osoby z zespołem Aspergera, jak i ludzie skrajnie neurotypowi – gadatliwi, ekstrawertyczni i otwarci. Wydaje się, że dość często te przeciwieństwa się przyciągają. Jeśli mamy do czynienia ze związkiem osoby z ZA i neurotypowej, równie prawdopodobne jest, że ich dzieci będą miały cechy autystyczne, jak i to, że okażą się neurotypowe. A dzięki temu istnieją w społeczeństwie osoby neurotypowe, które rozumieją te z zespołem Aspergera.

Spektrum autystyczne często powtarza się w rodzinach. Czy młodym „asom” jest łatwiej, gdy wiedzą, że ktoś bliski także ma cechy autystyczne?
– Taka świadomość i wsparcie mogą być pomocne. Ale nie zawsze się to udaje. Dwie osoby ze spektrum autyzmu często działają na siebie jak magnesy – albo silnie się przyciągają, albo odpychają. I tak dwóch krewnych z zespołem Aspergera czy autyzmem może się doskonale dogadywać, ale równie prawdopodobne jest to, że będą się unikać jak ognia. Podobnie jest zresztą z parami – jeśli obie osoby mają ZA, to nie znaczy, że ich relacja będzie doskonała.

Badania pokazują, że osoby z ZA pragną nawiązać relację miłosną, ale napotykają problemy.
– To prawda, jednak jest także wiele aseksualnych osób z ZA – nie interesują ich relacje seksualne.
Osoba z zespołem Aspergera może stworzyć szczęśliwy związek, ale potrzebuje wskazówek. W tym wypadku budowanie relacji z osobą neurotypową nie jest automatyczne czy intuicyjne. Dlatego wspieramy partnerów w lepszym rozumieniu obu kultur. Młode kobiety z ZA są bardzo podatne na zranienia z powodu niskiej samooceny. Nie rozpoznają zachowań przemocowych w relacjach. Z kolei młodzi mężczyźni z ZA spotykają się z odrzuceniem. Kiedy przychodzi do mnie chłopak z takim problemem, mówię mu: „Czekaj, aż dziewczyny będą mocno po dwudziestce. Teraz marzą im się ryzykanci, ale potem dostrzegą, że do związku na całe życie i wy[-]chowywania dzieci lepiej wybrać kogoś solidnego”.
Niewielka grupa osób z ZA jest orientacji homoseksualnej. Można zresztą zauważyć, że w większości są one liberalnie nastawione do homoseksualności, w mniejszym stopniu zwracają też uwagę na różnice kulturowe między partnerami.

Partnerzy doceniają postawę akceptacji, jaką przyjmują osoby z ZA wobec tych, których kochają. Jednak czasem neurotypowym doskwiera samotność, brak im też bliskości.
– Partnerzy muszą nauczyć się, jak okazywać uczucia i poczuć się pewnie w relacji. Neurotypowi partnerzy mogą także szukać bliskości u innych członków rodziny.
A jak radzić sobie z osamotnieniem u boku człowieka, który kocha samotność? Neurotypowi partnerzy powinni utrzymywać kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi bez popadania w poczucie winy, że nie towarzyszą im partnerzy z ZA.

Ważna jest wrażliwość na potrzeby i trudności partnera?

– Trzeba widzieć serce, nie zachowanie – usłyszałem kiedyś od partnerki aspiego. Osoby z ZA doświadczają problemów z emocjami i relacjami społecznymi. Nie robią partnerom na złość – często nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że ich ranią.

Czy możemy powiedzieć, że zespół Aspergera to raczej odmienność niż zaburzenie?

– Osobiście tak uważam. Zwykle osoba z ZA jest po prostu ekscentryczna – przerysowując, zachowuje się jak brytyjski arystokrata. Wszystko zależy od tego, gdzie wyznaczymy linię podziału między tym, co typowe, a tym, co inne. A że wielu ludzi ma wąską definicję „normalności”, nierozwiązanym problemem jest nietolerancja odmienności. Choć od stuleci wiadomo, że to społeczeństwa oparte na różnorodności rozkwitają.
Osoby z zespołem Aspergera zawsze żyły w społeczeństwie. Gdzie były setki lat temu w Polsce? W klasztorach, gdzie mogły prowadzić wymarzony dla nich tryb życia – cichy, przewidywalny, z celibatem w pakiecie. A ponieważ cechuje je inteligencja i dbałość o szczegóły, zapewne tworzyły piękne manuskrypty...
Nie wyobrażam sobie zresztą nauki i kultury bez osób z cechami autystycznymi. W dziedzinie technologii mamy Billa Gatesa i Steve’a Jobsa, a w muzyce aroganckiego geniusza Mozarta. Trudno nie dostrzec cech typowych dla ZA u van Gogha, Warhola czy Hansa Christiana Andersena. Tak więc ludzie z ZA są inni, ale ta inność może być niezwykle twórcza. Zespół Aspergera nie jest czymś nowym, ale dopiero teraz zaczynamy dostrzegać, z jakimi wyzwaniami mierzą się na co dzień osoby z ZA. I co ważne, jako terapeuci chcemy je w tym wspierać, a nie „leczyć”. Uważam, że trzeba niebywałej arogancji, by uznać, że można „wyleczyć” ludzi z zespołu Aspergera. I co to „wyleczenie” miałoby właściwie oznaczać? Próbę uczynienia z nich klonów mnie samego?
Ogromnie zależy mi na tym, by osoby z zespołem Aspergera akceptowały siebie, a poza tym – by umiały twórczo wykorzystać wyjątkowe talenty. Terapeuci powinni wspierać osobę z ZA, by mogła stać się pierwszorzędnym aspiem, a nie człowiekiem neurotypowym drugiego sortu.

Czy talenty mogą stać się dla asów podstawą pozytywnego obrazu siebie?

– Tak, i są szczególnie ważne przy diagnozie. Dawniej terapeuci koncentrowali się na słabych stronach pacjentów – ich problemach w relacjach społecznych czy trudnościach z komunikacją. Dziś wiemy, że psycholog – wraz z osobą z ZA – musi uważnie przyjrzeć się także jej mocnym stronom. Warto wspomagać osoby z ZA w odkrywaniu, co jest dla nich ważne i jaka jest ich tożsamość.
Koniecznie trzeba wyposażyć osoby z ZA w strategie radzenia sobie z emocjami. Często dotyka je bowiem aleksytymia: mają problemy z rozróżnianiem i nazywaniem emocji – zwłaszcza tych bardziej subtelnych i złożonych. Pamiętam młodego mężczyznę z ZA, który cierpiał na depresję. Zapytałem go, co czuje. Wyglądał, jakby zaraz miał się rozpłakać, ale odpowiedział tylko: „Nie wiem. Jestem strasznie zmęczony”. Ludzie z zespołem Aspergera doświadczają więc różnych emocji, ale nie mają z nimi kontaktu. Te trudności mogą z czasem doprowadzić do znaczących problemów – tak jak w przypadku mojego syna Williama, który również ma zespół Aspergera.

Co się wydarzyło?
– Kiedy miał piętnaście lat, zaczął zamartwiać się swoim wyglądem i tym, co inni ludzie o nim myślą. Przeżywał bardzo silny lęk. Wspieraliśmy go, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak poważna jest sytuacja. A tymczasem William zaczął sięgać po alkohol i marihuanę, które pozwalały mu się zrelaksować. Bezpiecznie czuł się tylko w narkotykowym niby-schronieniu... A potem, jako typowy aspie, zaczął zaczytywać się w książkach o narkotykach i chciał wszystkich spróbować. Ponieważ miał niską samoocenę, uzależnił się od amfetaminy, która dawała mu złudne poczucie omnipotencji... Narkotyki były drogie, a on coraz silniej uzależniony. W końcu trafił do więzienia, ma wyjść na wolność w styczniu przyszłego roku... William jest bardzo dzielny i stara się walczyć z nałogiem. Mamy ogromną nadzieję, że zdoła się od niego uwolnić.

Jak te niezwykle trudne doświadczenia wpłynęły na Pana praktykę?
– Przywiązuję ogromną wagę do tego, by pomagać młodym ludziom w radzeniu sobie z emocjami. Jeśli mógłbym cofnąć czas, nauczyłbym mojego syna pomocnych strategii, tak by nie uciekał się do narkotyków. Jestem pewny, że jego życie wyglądałoby dziś zupełnie inaczej...

Wśród strategii radzenia sobie z emocjami wymienia Pan medytację i ćwiczenia fizyczne – często uważane za „alternatywne”.
– Rzeczywiście, bywają tak określane, choć przecież są znacznie starsze niż psychologia. Medytacja towarzyszy nam od tysięcy lat i uważam, że to skuteczna metoda radzenia sobie z lękiem.
Nie ma zaś tańszej terapii niż ćwiczenia fizyczne. Uważam, że współczesna epidemia depresji jest częściowo skutkiem stosowania urządzeń, które ułatwiają nam codzienne życie. Zasiedzieliśmy się, bardzo rzadko czujemy się wyczerpani fizycznie – często zaś psychicznie. Dlatego wpływ ćwiczeń fizycznych bywa zbawienny. Często słyszę od osób z ZA: „Od kiedy ćwiczę, łatwiej mi się myśli”. Osoby z ZA są świetne w sportach wymagających wytrzymałości, takich jak biegi długodystansowe, wspinaczka czy pływanie.
Inna strategia pomocna w radzeniu sobie z trudnymi emocjami to posiadanie domowego zwierzątka – zwłaszcza psa lub kota. To stworzenia przyjazne, dzięki nim osoby z ZA uczą się okazywać emocje. Po trudnym dniu w szkole i nastolatki docenią kojącą obecność zwierzaka.

Dlaczego dzieci i nastolatki z ZA często padają ofiarami bullyingu – przemocy rówieśniczej?
– Ponieważ nie mają przyjaciół, którzy mogliby udzielić im wsparcia. Są inne niż reszta, mają niski status w grupie. Wpadają w tarapaty, kiedy próbują odciąć się dręczycielom – ich prześladowcy robią wszystko, by to ich uznano za ofiary.
W dodatku dzieci z ZA nie mogą zrozumieć, dlaczego są dręczone i bite. To nie mieści się w ich obrazie świata. Są łagodne, same tak nie postępują...
W efekcie zaczynają unikać szkoły. Potem pojawia się pesymizm i depresja. Narasta przekonanie, że ludzie są okrutni i nie można im ufać. Ten smutek i paranoiczny lęk nie biorą się znikąd. Każdego dnia w szkole osoby z ZA słyszą, jak rówieś...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy