Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

1 września 2017

W błędnym kole

17

„Nie podoba mi się to, jaka jestem, ale to już się nigdy chyba nie zmieni, bo jestem nieśmiała” – to jedno z najczęściej wypowiadanych przez osoby nieśmiałe zdań. Obrazują one impas, w którym tkwią osoby nieśmiałe.

Impas nieśmiałości najlepiej zrozumiemy, gdy spojrzymy na niego z perspektywy mechanizmów radzenia sobie z trudnościami – które często stają się mechanizmami podtrzymującymi owe trudności. To właśnie takie mechanizmy będziemy nazywać błędnymi kołami. Prostą ilustracją mechanizmu błędnego koła jest sytuacja, gdy ktoś boi się psa. Za lękiem zwykle stoi przekonanie „pies jest groźny, może mnie ugryźć”. Postępując zgodnie z tym przekonaniem, osoba obawiająca się psa będzie się starała za wszelką cenę uniknąć z nim kontaktu. Efektem tego jest podtrzymanie lęku przed psami – ich unikanie niweczy szanse na zweryfikowanie poglądu, że każdy pies na pewno jest groźny. Z podobnymi mechanizmami mamy do czynienia w przypadku osób nieśmiałych.

Maskowanie nieśmiałości

Głównym elementem błędnych kół nieśmiałości jest przekonanie: jestem nieśmiały, które niesie ze sobą dalsze negatywne konotacje: jestem nieśmiały, czyli gorszy, nieprzystosowany itp.

Nikt nie chce, by ta jego część, której się wstydzi, została dostrzeżona przez innych. Szukamy więc różnych sposobów na to, by tak się nie stało. Identycznie robią osoby nieśmiałe. Na przykład Piotr przed pójściem na spotkanie towarzyskie zawsze przygotowywał sobie listę tematów, które mógłby poruszyć, znajdował w Internecie i uczył się na pamięć wielu dowcipów, które potem opowiadał. Podejmował tym samym zachowania oparte na mechanizmie nadkompensacji, czyli przyjmowaniu postawy przeciwnej do prawdziwego myślenia o sobie.

Jeśli iTobie zdarza się stosować ten mechanizm, to pewnie zwykle jesteś bardzo dobrze przygotowany do wszelkich spotkań towarzyskich i oficjalnych, starasz się przejmować kontrolę nad rozmową, pilnujesz, by nie było takiej chwili, w której milczysz lub jesteś zawstydzony. To wszystko najpewniej kosztuje Cię bardzo wiele energii i wcale nie przekłada się na większe zadowolenie z relacji. Wręcz przeciwnie – po każdym takim zdarzeniu jesteś jeszcze bardziej przekonany o tym, że jesteś nieśmiały, i wierzysz, że po prostu jeszcze ten jeden raz udało Ci się spowodować, że nikt tego nie zauważył.

Innym typem mechanizmu podtrzymującego nieśmiałość jest unikanie. Dorota była nieśmiała i przeżywała swoją nieśmiałość przede wszystkim jako nieumiejętność funkcjonowania społecznego. Mechanizmem zaradczym, jaki sobie wypracowała, było unikanie wszelkich sytuacji, w których mogłaby być narażona na bycie w większej grupie i ujawnienie swojej nieśmiałości. Dorota nigdy zatem nie poszła na żadną domówkę czy imprezę integracyjną z pracy, nawet do babci z życzeniami z okazji Dnia Babci jeździła dzień przed tym świętem lub dzień po nim – tak by nie spotkać się z resztą rodziny.

Stosując ten mechanizm, Dorota krótkoterminowo czuła się lepiej (oszczędzała sobie stresu), jednak długoterminowo podtrzymywała w ten sposób swoją nieśmiałość. Każde bowiem uniknięcie sytuacji społecznej stawało się kolejnym argumentem potwierdzającym myśl jestem nieśmiała, nie umiem funkcjonow...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy