Dołącz do czytelników
Brak wyników

Poradnik pozytywnego myślenia na czas wyzwań

20 października 2021

NR 11 (Listopad 2021)

Usłysz głos płaczącej Ziemi

0 35

Co mogę robić z poczuciem odpowiedzialności za stan świata? Jak nie przyczyniać się do psucia klimatu i zamierania życia? Czy moje indywidualne działania mają sens, gdy inni, potężniejsi wzruszają obojętnie ramionami?

Codziennie spotykamy się z informacjami o katastrofie środowiskowej. Dotyczy ona przede wszystkim wielkiego (szóstego) wymierania gatunków i ocieplającego się klimatu. Nie mamy już wątpliwości, że mamy swój indywidualny wkład w negatywne zjawiska w przyrodzie. Dlatego też każdy z nas może się przyczynić do minimalizowania własnego niekorzystnego wpływu na świat. Zanim jednak podejmiemy odpowiednie kroki, prześledźmy psychologiczny mechanizm odpowiedzialny za zachowania prośrodowiskowe.

Zbawienna wina

Gdy czytamy kolejne doniesienia o fatalnym stanie środowiska, coraz częściej towarzyszy nam poczucie winy. To zdecydowanie nieprzyjemny stan. Poczucie winy czy świadomość własnej hipokryzji jest trudnym do zniesienia doznaniem niepokoju, wywołanym przekroczeniem osobistych standardów moralnych. Odczuwamy dysonans i napięcie, gdy zrobimy coś niezgodnie z naszymi przekonaniami, wartościami czy postawami, np. lecimy samolotem, jednocześnie mając świadomość, że przyczyniamy się do psucia klimatu.
Rosnąca świadomość ekologiczna wywołuje poczucie winy. Już wiemy, co robimy źle. Przeglądamy się w lustrze sytuacji środowiskowej i obraz, który widzimy, nie zachwyca. Badania wskazują, że już 30% społeczeństwa amerykańskiego doznaje poczucia winy w związku ze stanem przyrody. Część z tych osób znacząco obawia się o przyszłość swoją i swoich dzieci, ma obniżony nastrój, a nawet symptomy depresji. 
Może się wydawać, że poczucie winy jest niepożądanym gościem, zatem najlepiej byłoby się pozbyć go jak najszybciej i powrócić do bezrefleksyjnej błogości. Nic bardziej mylnego! Badania Roya F. Baumeistera z Florida State University oraz jego zespołu pokazały, że poczucie winy zwykle przynosi korzyść, np. gdy sprawca próbuje wynagrodzić krzywdę, którą spowodował. Metaanaliza dokonana w 2019 r. 
przez Tanga Minga i jego współpracowników również wskazuje, że poczucie winy sprzyja zachowaniom prospołecznym i prośrodowiskowym. 
W ewolucyjnym ujęciu poczucie winy jest emocją regulującą relacje interpersonalne i pozwalającą zachować równowagę między interesem jednostki a dobrem społeczności. W kontekście katastrofy środowiskowej odczuwanie winy to efekt rosnącej świadomości ekologicznej i adekwatna reakcja na zagrożenia powodowane przez nas samych. Stanowi pierwszy krok do podjęcia działań na rzecz naprawy sytuacji. 

Winny wstyd

No chyba że poczucie winy zostanie wyparte przez wstyd. To bardzo podobna emocja, ale ma zgoła inne konsekwencje. Wstyd sygnalizuje, że został naruszony obraz własnej osoby. Zaczynamy myśleć o sobie źle, uważamy, że nie jesteśmy tacy, jacy powinniśmy być. 
Badania wskazują, że wstyd stosunkowo rzadko motywuje do zachowań prośrodowiskowych, bo wymusza koncentrację na sobie zamiast działania na zewnątrz. Dlatego jeśli się pojawia, warto świadomie przekierować uwagę z siebie na własne zachowanie. Zadać sobie pytanie, co zrobiłem/zrobiłam nie tak i co mam zmienić w swoim zachowaniu, by poczuć się lepiej.

POLECAMY

Zielone rozgrzeszenie

Współczesny rynek doskonale wykorzystuje marketingowo poczucie winy wywołane przez rosnącą świadomość ekologiczną. Uznał, że trzeba dać klientom ukojenie w postaci oferty odpowiednich produktów. Zielone certyfikaty zachęcają do wymiany starego, nieekologicznego sprzętu na nowy, spędzenia urlopu w ekologicznym ośrodku na innym kontynencie czy zakupu elektrycznego samochodu. Postępując zgodnie z oczekiwaniami specjalistów od marketingu, możemy mieć złudzenie, że dbamy o Matkę Ziemię, a nasze poczucie winy rozpływa się.
Jakże często jednak to zielone rozgrzeszenie jest wyrafinowaną grą w samooszukiwanie się! Podstawowy problem polega bowiem na tym, że za dużo kupujemy. Nadmierna konsumpcja jest najważniejszym czynnikiem niszczącym naturę. Zatem nie chodzi o to, by zastąpić starą pralkę nową, bardziej ekologiczną, a za pięć lat kupić kolejną, jeszcze bardziej ekologiczną (i tak w nieskończoność), tylko pozostać przy starej pralce, ale korzystać z niej z umiarem. Świadomy konsument ogranicza własną konsumpcję, a nie bez umiaru rzuca się na wszystko oznakowane zielonym certyfikatem. 

Wina polityczna

Jak widać, nie jest wcale łatwo radzić sobie z poczuciem winy w adekwatny sposób. Tym bardziej że tym, którzy szukają łatwych dróg na skróty, z pomocą przychodzi polityka. W rozgrywce między prawicą i lewicą poczucie ekologicznej winy stało się gorącym kartoflem, który obie strony przerzucają sobie z rąk do rąk. 
Ci z lewej przypisują winę korporacjom, politykom i kapitalistom. Wielkich graczy oskarżają o tragiczny stan świata, bagatelizują natomiast wartość indywidua­lnych wyborów. Konsumenci zatem mogą się więc niejako automatycznie zwolnić z poczucia winy. Nie ma przecież sensu się samoograniczać, bo niewiele to zmienia. Jeśli już coś robić, to oskarżać wielkich posiadaczy i dążyć do zmiany systemu. Tylko wielkie zmiany mają sens – na małe, indywidualne kroki szkoda zachodu. 
Ci z prawej alergicznie reagują na jakiekolwiek próby ograniczenia indywidualnej wolności. Jeśli ktoś jest winny, to bezduszny aparat państwowy zabijający prywatną inicjatywę. Człowiek sam ma decydować za siebie i od niego tylko zależy, jak będzie żył i do czego dojdzie. A środowisko, przyroda, klimat, Ziemia? To wszystko są wymysły przebiegłych lewaków, którzy chcą zdławić ludzkiego ducha. Prawica w znaczącej większości to mistrzowie świata w zaprzeczaniu katastrofie środowiskowej. Tam, gdzie nie ma problemu, tam nie ma też poczucia winy. Proste, prawda?
Te polityczne szpagaty marnują szansę, jaka kryje się w doświadczeniu poczucia winy. Tym bardziej że wszyscy mamy coś do zrobienia – wielkie biznesowe ryby i pojedynczy konsumenci. 
Ekol...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy