Dołącz do czytelników
Brak wyników

Między słowami

29 czerwca 2020

NR 6 (Czerwiec 2017)

Uprzejmość

0 944

Bliska grzeczności, życzliwości i dobroci, jest wyrazem naszego szacunku wobec innych. Bywa jednak także bardzo powierzchowna i traktowana instrumentalnie.

Emmanuel Levinas nazwał ją łaskawością. Kiedy uśmiecham się do nieznajomego i pozdrawiam go, mówiąc „dzień dobry”, choć jeszcze niczego nie czynię, wyrażam mój szacunek i życzliwość dla niego, a także gotowość do pomocy. Czasami ludzi uprzejmych nazywamy miłymi. Słowo to prowadzi nas do źródeł miłości, gdyż miłość, troskliwość, często wyraża się poprzez drobne uprzejmości. Taka uprzejmość nie jest łatwa.

Pisał Arthur Schopenhauer: „Prawda, że uprzejmość jest o tyle trudnym zadaniem, iż wymaga okazywania dużego szacunku wszystkim ludziom, podczas gdy większość z nich w ogóle na to nie zasługuje, a ponadto wymaga udawania wielkiego zainteresowania nimi, gdy powinniśmy być szczęśliwi, że nic nas nie obchodzą”.

POLECAMY

To źródłowe rozumienie uprzejmości wydaje się obecnie rzadkie. Współcześnie najczęściej wiążemy uprzejmość z dobrym wychowaniem, manierami, ogładą, a nawet konwenansem. Uprzejmym nazywamy urzędnika, który nie wyprasza nas za drzwi, lecz ze zrozumieniem wyjaśnia, w jaki sposób załatwić sprawę. Sprzedawcę, który z cierpliwością i serdecznością nas obsługuje. Uprzejmość wyraża się w czynach, postawie, gestach, słowach.

Uprzejmość może być jednak także maską. Jej pierwszą warstwę możemy określić mianem towarzyskiej ogłady. Oparta jest ona na zasadzie: Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Nie mówimy innym, co o nich myślimy, nie oceniamy negatywnie ich wyglądu, gustów, słabości. „Uprzejmość polega na milczącym porozumieniu co do ignorowania i nieczynienia sobie nawzajem zarzutu z moralnej i intelektualnej nędzy partnera; dzięki temu, ku obopólnej korzyści, wychodzi ona nieco mniej na światło dzienne” – stwierdził Arthur Schopenhauer. Uprzejmość może być zatem synonimem nieszczerości. Z uprzejmości nie mówimy prawdy, by kogoś nie skrzywdzić. Uprzejma koleżanka nie mówi do innej koleżanki: „masz nadwagę, fatalnie wyglądasz, źle się ubierasz”. Uprzejmy profesor nie mówi do kolegi: „wygłosiłeś fatalny wykład, nie miałeś nic ciekawego do powiedzenia”. Czy zatem powinniśmy zawsze oceniać uprzejmość negatywnie, jako maskę nieszczerości? To rzecz mądrości wiedzieć co, kiedy i jak komuś powiedzieć. Trudno uznać za uprzejmego mężczyznę, który nie wyjawia zdrady żony tylko dlatego, by jej nie skrzywdzić. Trudno też zgodzić się z przekonaniem, że zawsze, bezwzględnie należy mówić prawdę. Dlatego „uprzejmość” chroni nas przed grubiaństwem. Pisał Schopenhauer: „zwykła uprzejmość jest tylko uśmiechniętą maską; nie wołalibyśmy wówczas o pomstę do nieba, jeśli pewnego dnia maska ta nieco się obsuwa lub na chwilę zostaje zdjęta. Jeśli jednak ktoś zachowuje się po prostu grubiańsko, wygląda to tak, jakby zrzucił suknię i stanął przed nami in puris naturalibus [nago]. Przyznać trzeba, że – jak większość ludzi w podobnej sytuacji – wygląda wówczas nieszczególnie”.

A druga warstwa maski uprzejmości? Czasami zachowujemy się uprzejmie, wysłuchujemy natręta tylko po to, by się go pozbyć. Wymieniamy kilka zdawkowych uprzejmości, by ocieplić atmosferę, a następnie przejść do spraw przykrych. Uprzejmość może wręcz stać się formą gry prowadzącej do oszustwa.

Czy możemy odzyskać uprzejmość w jej źródłowym znaczeniu? Wydaje się to dość wątpliwe. Warto jednak pamiętać, że uprzejmość tworzy pozytywne relacje międzyludzkie, łagodzi napięcia, budzi zaufanie, zapewnia spokój. Baltasar Gracián stwierdził, że „uprzejmości lepiej zbyt wiele, niż zbyt mało”. Czasami jednak czyjaś nadmierna uprzejmość może być męcząca, a niejednokrotnie bywa tylko wstępem do gry interesów.

Przypisy